• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy

[13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#6
05.08.2025, 22:25  ✶  
To były moje ulubione buty - prawdziwa skóra, ręczna robota, dobrze wyrobiona, miękka, ale solidna, zakupiona na tureckim bazarze, wykonana przez staruszka, który ponoć pracował kiedyś dla osmańskich książąt... Albo tak przynajmniej mówił. Uwierzyłem mu, bo chciałem. Może też dlatego, że buty faktycznie były genialne - idealne, a teraz... Właśnie przestały takie być. Miałem w nich przechodzić jeszcze parę lat, w najlepszym razie do kolejnego idiotycznego pościgu przez mokradła w Luizjanie, a nie kończyć ich żywot na tarasie, pod kałużą kwasu żołądkowego Geraldine Yaxley, ale zanim do tego doszło…
Zanim moje buty zostały zbezczeszczone w sposób, który poruszyłby nawet najbardziej zatwardziałego stoika, zobaczyłem, że z nią jest źle. Źle-źle. Nie źle-umiarkowanie gorzej. Zielonkawa, rozbita, dziwnie powolna, i nie chodziło tylko o kaca, to było coś głębiej. Nie musiała nic mówić. Wiedziałem, że zaraz pójdzie w cholerę z całą swoją dumą i próbą zachowania twarzy.
- Ej. - Powiedziałem tylko, zanim bez ceregieli wyciągnąłem ramię, żeby spróbować ją asekurować. To był odruch - taki, którego się nie analizuje. Zaoferowałem jej moją rękę, żeby nie wywinęła orła o mój - wtedy jeszcze czysty - but. Zamierzałem tylko podprowadzić ją do stolika, żeby mogła usiąść, a potem najwyżej przynieść jej szklankę wody, jeżeli nie postanowiłaby mnie zabić wzrokiem... Ale nie zdążyłem. Zauważyłem szarpnięcie jej ciała - to charakterystyczne spięcie mięśni, którego nie dało się pomylić z niczym innym... I potem to już się wydarzyło...
Ciepła, kwaśna treść jej żołądka wylądowała prosto na czubkach moich butów. Cicho przełknąłem ślinę. Nie zrobiłem kroku w tył. Właściwie to się nie ruszyłem - w ogóle - kiedy zawartość żołądka Geraldine wylądowała bezpośrednio na czubkach moich ukochanych butów, przez jedną krótką, idealnie spokojną sekundę nie zareagowałem wcale, tylko spojrzałem w dół. Milcząco...
To była cisza, w której mogło się zmieścić wszystko - szok, rozczarowanie, bezbrzeżna rozpacz po utracie czegoś wartościowego, a także ta najbardziej ludzka, instynktowna potrzeba odejścia w bok i zostawienia tego burdelu komuś innemu do posprzątania, ale nie ruszyłem się. Zamiast tego, kiedy zobaczyłem, jak zielonkawy odcień jej skóry nabiera jakiegoś zupełnie nowego, niepokojącego tonu - odruch wygrał. Znów bez słowa wyciągnąłem do niej ramię, jednak tym razem faktycznie złapałem kobietę pod rękę i asekurowałem ją w sposób tak absolutnie pozbawiony czułości, że aż wydał się opiekuńczy. Po prostu złapałem ją pewnie, gotów przesunąć ją kawałek - tak, żeby mogła zrobić pół kroku i usiąść, zanim naprawdę wywinęła orła. Nie miałem zamiaru tłumaczyć się z tego, że to zrobiłem - nie pytałem, czy sobie życzy. W tej chwili wyglądała, jakby sobie życzyła tylko jednego - teleportować się na drugi koniec świata i udawać, że nigdy mnie nie spotkała, a ja nie miałem w sobie na tyle okrucieństwa, żeby jej to wszystko jeszcze bardziej utrudniać.
Westchnąłem.
Zaciągnąłem się papierosem, który cudem nie wypadł mi z palców.
- No, dobla... - Mruknąłem bardziej do siebie niż do niej, wypuszczając z ust smużkę dymu, a potem uniosłem powoli wzrok na nią - próbowała się wyprostować, już ze słowem na ustach. Przeprosiny... Kurwa, były całkiem zbędne w tym wypadku. - To nie najgolsze, co zlobiłaś w moją stlonę, Yaxley, ale... - Spojrzałem jeszcze raz na buty i westchnąłem - przez nos, krótko, jak ktoś, kto nie miał już w sobie nawet siły się zdenerwować. - Z pewnością najbalsiej spektakulalne. Masz szczęście, sze nie jestem balsiej sentymentalny... Albo balsiej czepliwy... Albo, sze nie ścigam za zbezczeszczenie butów s impoltu. - Parsknąłem cicho pod nosem - nie śmiechem, nie szyderą, tylko tym jednym, bezradnym dźwiękiem, który mówił: „Naprawdę, serio, właśnie to się wydarzyło... No, kurwa...”
- Siadaj. Wyglądasz, jakbyś miała zalas powtószyć pokaz, a dlugi las mosze jusz tlafiś w kultkę. - Skrzywiłem się, bo kurtkę lubiłem - jeśli to było możliwe - jeszcze bardziej.
Stałem przy niej, trzymając niedopałek w ustach, który nagle przestał mi smakować - dym dziwnie gryzł w gardło - i nie zamierzając patrzeć w dół, wciąż trzymałem ją za ramię, bo wyglądała tak, jakby mogła jeszcze zrobić coś równie widowiskowego. A tego chyba byśmy nie chcieli...


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (5925), Geraldine Greengrass-Yaxley (5936), Pan Losu (29)




Wiadomości w tym wątku
[13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 04.08.2025, 22:30
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 05.08.2025, 13:33
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 05.08.2025, 14:30
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 05.08.2025, 17:12
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 05.08.2025, 21:23
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 05.08.2025, 22:25
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 05.08.2025, 22:54
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 06.08.2025, 00:31
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.08.2025, 10:17
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 06.08.2025, 13:11
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.08.2025, 13:46
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 06.08.2025, 19:07
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.08.2025, 19:48
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 06.08.2025, 22:17
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.08.2025, 23:28
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 07.08.2025, 12:55
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 08.08.2025, 08:47
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 08.08.2025, 16:43
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Pan Losu - 08.08.2025, 16:43
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 08.08.2025, 21:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa