• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
1 2 Dalej »
[14.09] O czym milczy twoja knieja?

[14.09] O czym milczy twoja knieja?
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
alchemiczka, zielarka, leśnicza, stwórczyni
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suchych traw, żywicy i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#9
06.08.2025, 22:49  ✶  
Nie potrzebowała, żeby jej ufał. Próbowała jedynie zmusić go, aby przestał mącić jej w głowie: Leviathanem, wdzięcznością, śmierciożerczymi rachunkami. Nie miała o tym pojęcia, nie potrafiła i nie chciała poruszać się po gruncie kromlechowych intryg. Tu i teraz byli oni we dwoje, więc jakąkolwiek sprawę jej przynosił, chciała ten układ zawiązać między nimi, bez wplatania w niego niteczek prowadzących do innych osób i spraw, których Helloise nie potrafiłaby upilnować. Nie chciała uparcie zaakceptować tego, że wpadła w sieć, gdzie wszystko łączyło się ze wszystkim, i że nie jest wolnym uczynnym duszkiem spod lasu, który może pomagać lub nie — zależnie od swojego kaprysu. Bo nie była swobodnym duchem, kiedy Śmierciożerca widział ją przez Draconisa, a kwestią czasu było, nim spojrzy na nią przez cały ród.
Bo czy była faktycznie prawdziwie wolna, skoro od czasu do czasu w chwilach trzeźwej refleksji przechodziło jej przez myśl, czy rodzina nie straci aby wreszcie cierpliwości? Że czasami dla wygody i uniknięcia pretensji, robiła krok wstecz? Kiedyś potrafiła być wolna, tak samo jak potrafiła być prawdziwie wściekła — jak te burze, fale i żywioły. Do wolności i gniewu trzeba było jednak siły, a ona po swoim wielkim buncie wymieniła je na święty spokój. Gdy gniew przestał być potrzebny, uciszyła go opium, które wkrótce zjadło jej siłę. Nie zauważyła nawet tego, że już w niej zardzewiała: siedziała w głuszy z daleka od ludzi — nikt więc nie testował jej wolności, bo i rzadko ktoś tam zachodził. Mogła śmiało żyć w swoim urojeniu, że wciąż jest tą dziką energią, którą stać, aby postawić się ślepo komukolwiek.
Nie miała może damulkowej maniery w mówieniu ani koturnów (kto to widział leśną wróżkę w koturnach?), ale doskonale potrafiła po arystokratycznemu wysuwać rozszczenia. Była przyjazna i uczynna, gdy wszystko szło po jej myśli; natychmiast zmieniała oblicze, gdy wyrwało się jej z rąk zabawkę, na której jej zależało. Teraz gdy zabrali jej Knieję, próbowała zmusić wszystkich dookoła, żeby zadośćuczynili jej życzeniom i zrobili coś. Nie spuściła pokornie głowy i nie błagała Bogini w cichych modlitwach o łaskę, jak przystałoby na skromną służebnicę; była zbyt zajęta wskazywaniem winnych i odpowiedzialnych.
— Las nie należy do Jenkins. Nie należy do nikogo, dlatego należy się nam wszystkim.
Można było służyć i jednocześnie chcieć cieszyć się odcinaniem kuponów od potęgi swojego guru, Louvain powinien to akurat rozumieć.
Sama sprowokowała w nim swoimi słowami wybuch, a jednak gdy zaczął krzyczeć, w pierwszym odruchu spróbowała się od Lestrange’a odsunąć na bezpieczną odległość. Udzieliło się jej jego wzburzenie, początkowo patrzyła na jego poczynania niczym zwierzę na granicy ucieczki, później — gdy odrzucił kurtkę i różdżkę, i stało się jasne, że nie zamierza odwdzięczyć się jej atakiem — już tylko z pełną niespokojnego napięcia ciekawością. Nie wyrywała ręki, gdy zabrał ją i przystawił do swojej piersi. Ułożyła na nim dłoń po dobroci — były takie gesty, do których czuło się instynktownie respekt, a Helloise rzadko instynkt tłumiła. Potem na jej twarzy odcinsęło się zrozumienie. Westchnęła jakby całą sobą: opadły spięte ramiona, złagodniała harda złością twarz. Mimo że koniuszki palców miała zimne od snucia się po jesiennym chłodzie, to w jej nadgarstkach kłębiło się ciepłe życie — takie, jakie być powinno. Posmutniała, lecz gdy ten smutek rozlewał się w niebieskich oczach, one już skierowane były w las, nie na Louvaina.
— Myślisz, że tam też tak jest? — zapytała ze ściśniętym gardłem.
Nawet gdy ją puścił, nie odrywała ręki, jakby przymarzła do lodowatego serca i równolegle chłonęła lodowate tchnienie płynące ku nim z Kniei. Było w jego Zimnie coś obrzydliwego i bluźnierczego wobec projektu Bogini Matki, która nie takim uczyniła człowieka. Helloise zdarzyło się kłaść ręce na wampirach — to nie było to samo. W wampirach nie było życia jako takiego, były jak puste w środku ruchome laleczki obciągnięte skórą. Ciało Lestrange’a było pod jej palcami pełne i żywe, czuła, jak między żebrami tłucze się serce, jego oddech unosił pierś i spoczywającą na niej rękę — ale był Zimny. Wytrzebiony ze wszelkiego ciepła, które powinno być zszyte z ludzką istotą.
Mimo dyskomfortu i wszechogarniającego poczucia, że coś jest nie tak, czarownica nie potrafiła odsunąć się od upiornego Śmierciożercy. Słyszała o Zimnych, czytała w gazetach — wyjątkowo, bo zainteresowanie tematem było silniejsze niż pogarda dla mediów głównego nurtu. Domyślała się, że nie odnalazłaby tam jego imienia. Ani jego doświadczenia: a to mogło różnić się od mętnego obrazu wrzuconego do pisma dla głupiego ludu.
Nie do końca zarejestrowała kolejne słowa Louvaina — przeleciały jej w większości gdzieś mimo uszu, była zbyt zaabsorbowana Zimnem. Może to i lepiej: nie było bezpiecznie opowiadać wariatom takich rzeczy, jak nikt oprócz ciebie nie zdoła. Podsycało to tylko urojenia o własnej wyjątkowości, których Helloise akurat nie brakowało. Groził jej obok tego? Zignorowała to.
— Przecież nie dałam ci odmowy — mruknęła, gdy skończył mówić — ale nie wiem, czego potrzebujesz.
Wtem Knieja przypomniała o swoich demonach przenikliwym rykiem. Spłoszona Helloise błyskawicznie odskoczyła od Louvaina. Jej rozbiegane oczy krążyły trwożnie po lesie, gdzie w znajomych chaszczach poruszał się cień. Widziała go. Słyszała go. Ręce wciąż miała zimne, a lodowata mgła wyciągająca po nich szpony spomiędzy drzew przenikała do szpiku kości, wchodziła zimnem pod skórę i wyrywała resztki poczucia bezpieczeństwa. Nie byli sami. Byli obserwowani.
Czarownica pękła. Została w niej tylko panika. Patrząc to na Knieję, to na Lestrange’a, zrobiła kilka kroków w tył, po czym odwróciła się i puściła biegiem.
Porzuciła kosz żołędzi, minęła miotłę, za bardzo bojąc się przy niej zatrzymać. Biegła w najpierwotniejszym ludzkim odruchu ucieczki. Nie zastanawiała się nad tym, że miotła była szybsza niż chude nogi, które stworzono do majestatycznego kroczenia po leśnym królestwie, nie do panicznej ucieczki na przełaj przez ostre łąki i dzikie sady. Biegła. Czuła to za sobą: mroźny oddech na karku, widmo Zimna na rękach. Nie mogła się zatrzymać. Dawała się szarpać gałęziom próbującym wydrapać oczy i ciągnąć uciekające z warkocza pukle włosów, nie myślała o ostrych kamieniach raniących stopy.
Do chaty nie było aż tak daleko, ale Helloise była spacerowiczką bez formy, więc gdy dom na kurzej stopce zamajaczył między skarlałymi dzikimi drzewkami, ona słaniała się już na nogach. Kuło ją w płucach, z trudem łapała oddech. Przemierzyła w ostatnim zrywie podwórze, które wciąż najeżone było zębami potłuczonych w czasie spalonej nocy szyb i nadpalonych drewnianych szczapek. W szale minęła kręcące się niespokojnie kurczaki, paranoicznie dopatrując się w ich wyłupiastych oczkach demonów.
Chata była w górze, drabina zwinięta. Czarownica spróbowała stopą wybić w ziemi rytm, który sprowadzał domek w dół. Nogi za bardzo trzęsły się pod nią, aby wykonać nawet ten prosty znany gest.
— Wpuść mnie. Proszę — błagała własny dom, który nagle okazał się wrogo nieosiągalny.
Uklękła niezdarnie i załomotała pięścią. Nóżka chaty ugięła się posłusznie, a Helloise z ulgą wpadła do środka, wprost do kuchni. Wsparła się o blat, dysząc ciężko. Była zgrzana — zostawiła chłód za sobą. Każdy oddech płonął w zdartym od łykania zimnego powietrza gardle, zadrapania i skaleczenia piekły, spod ubrania parowało gorąco szumiącej po panicznej ucieczce krwi. Położyła rękę na sercu: było takie, jakie powinno być. Oszalałe i ciepłe.


dotknij trawy
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eutierria (243), Helloise Rowle (10537), Louvain Lestrange (10463)




Wiadomości w tym wątku
[14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Louvain Lestrange - 22.07.2025, 20:34
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Helloise Rowle - 23.07.2025, 09:15
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Louvain Lestrange - 27.07.2025, 20:38
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Helloise Rowle - 28.07.2025, 10:10
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Louvain Lestrange - 03.08.2025, 01:52
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Helloise Rowle - 03.08.2025, 17:11
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Louvain Lestrange - 03.08.2025, 22:10
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Eutierria - 05.08.2025, 11:34
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Helloise Rowle - 06.08.2025, 22:49
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Louvain Lestrange - 10.08.2025, 01:05
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Helloise Rowle - 17.08.2025, 01:29
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Louvain Lestrange - 05.09.2025, 01:18
RE: [11.09.72] Teatr dla gojów - przez Helloise Rowle - 10.09.2025, 15:46
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Louvain Lestrange - 22.09.2025, 00:10
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Helloise Rowle - 28.09.2025, 23:13
RE: [14.09] O czym milczy twoja stara? - przez Louvain Lestrange - 29.09.2025, 10:24
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Helloise Rowle - 21.10.2025, 00:40
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Louvain Lestrange - 28.10.2025, 12:55
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Helloise Rowle - 29.10.2025, 01:30
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Louvain Lestrange - 30.10.2025, 00:41
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Helloise Rowle - 19.11.2025, 01:16
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Louvain Lestrange - 07.01.2026, 20:23
RE: [14.09] O czym milczy twoja knieja? - przez Helloise Rowle - 27.01.2026, 22:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa