07.08.2025, 19:55 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.08.2025, 20:04 przez Hannibal Selwyn.)
Z troską słuchał, jak Henry opisuje swoje dolegliwości. Nie miał wcale lepszego pojęcia o uzdrawianiu, niż Lockhart, ale miał być może większe możliwości dostania się na wizytę do uzdrowiciela albo chociaż zdobycia eliksiru leczniczego. Może przynajmniej tym razem nie będzie musiał wysłuchać ochrzanu na temat tego, że w Mungu podają oszukane leki albo Imperiusa w płynie.
- Posłuchaj, to brzmi poważnie, powinien cię obejrzeć uzdrowiciel. Spróbuję umówić nas obu, moje gardło też nie jest w stu procentach sprawne.
Hannibal wyczekał, aż twórca dania, które miał przed sobą, usiądzie, spojrzał jeszcze raz z niekłamanym zachwytem na niego i na jego dzieło, po czym zaatakował je widelcem.
Ostentacyjnie przymknął oczy po pierwszym kęsie.
- Mhmm, smakuje jeszcze lepiej, niż pachnie i wygląda! - zawyrokował, przełknąwszy.
Ratatouille było naprawdę pyszne. Umiejętności kulinarne Hannibala nie wykraczały poza jajecznicę i tosty, więc często żywił się w teatralnym bufecie albo na mieście. Dzisiejsza kolacja nie ustępowała w niczym potrawom, które zwykle jadał, a jako przygotowana w domu, na pewno była zdrowsza.
- W teatrze dzień, jak co dzień, praca wre, jakby wszyscy chcieli zatrzeć wspomnienia Spalonej - on sam w każdym razie na pewno tak robił - ale nie martw się, akurat apetytu to mi nie brakuje. Jeszcze tego publicznie nie ogłoszono, ale powiem ci w tajemnicy, że zamierzamy mimo wszystko wystawić “Ekstazę Merlina” w terminie - mówił pomiędzy kęsami, a potem utkwił wzrok w Henrym i dodał z naciskiem - mam nadzieję, że zobaczymy się na premierze? Prorok nie może zostać w tyle, jeżeli chodzi o zdjęcia z takiego wydarzenia kulturalnego!
Ujął w dłoń szklankę z białym winem.
Za to, żebyśmy nie musieli przeżywać tego nigdy więcej. Za to, żebyśmy spotkali się na premierze "Ekstazy". Za to spotkanie. Za tamto spotkanie, mimo wszystko. Twoje zdrowie. Za poległych.
Tyle mógłby powiedzieć.
Wybrał z tego dokładnie nic.
- Ja wiem, że jesteś przytłoczony tymi ostatnimi dniami - powiedział cicho, a iskierki wesołości w jego oczach przygasły - Wszystkich nas one dojechały, więc nie proponuję toastów. Każdy z nich byłby niestosowny lub niewystarczający. Napijmy się po prostu jak przyjaciele - uniósł naczynie w zapraszającym geście.
- Posłuchaj, to brzmi poważnie, powinien cię obejrzeć uzdrowiciel. Spróbuję umówić nas obu, moje gardło też nie jest w stu procentach sprawne.
Hannibal wyczekał, aż twórca dania, które miał przed sobą, usiądzie, spojrzał jeszcze raz z niekłamanym zachwytem na niego i na jego dzieło, po czym zaatakował je widelcem.
Ostentacyjnie przymknął oczy po pierwszym kęsie.
- Mhmm, smakuje jeszcze lepiej, niż pachnie i wygląda! - zawyrokował, przełknąwszy.
Ratatouille było naprawdę pyszne. Umiejętności kulinarne Hannibala nie wykraczały poza jajecznicę i tosty, więc często żywił się w teatralnym bufecie albo na mieście. Dzisiejsza kolacja nie ustępowała w niczym potrawom, które zwykle jadał, a jako przygotowana w domu, na pewno była zdrowsza.
- W teatrze dzień, jak co dzień, praca wre, jakby wszyscy chcieli zatrzeć wspomnienia Spalonej - on sam w każdym razie na pewno tak robił - ale nie martw się, akurat apetytu to mi nie brakuje. Jeszcze tego publicznie nie ogłoszono, ale powiem ci w tajemnicy, że zamierzamy mimo wszystko wystawić “Ekstazę Merlina” w terminie - mówił pomiędzy kęsami, a potem utkwił wzrok w Henrym i dodał z naciskiem - mam nadzieję, że zobaczymy się na premierze? Prorok nie może zostać w tyle, jeżeli chodzi o zdjęcia z takiego wydarzenia kulturalnego!
Ujął w dłoń szklankę z białym winem.
Za to, żebyśmy nie musieli przeżywać tego nigdy więcej. Za to, żebyśmy spotkali się na premierze "Ekstazy". Za to spotkanie. Za tamto spotkanie, mimo wszystko. Twoje zdrowie. Za poległych.
Tyle mógłby powiedzieć.
Wybrał z tego dokładnie nic.
- Ja wiem, że jesteś przytłoczony tymi ostatnimi dniami - powiedział cicho, a iskierki wesołości w jego oczach przygasły - Wszystkich nas one dojechały, więc nie proponuję toastów. Każdy z nich byłby niestosowny lub niewystarczający. Napijmy się po prostu jak przyjaciele - uniósł naczynie w zapraszającym geście.