• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy

[13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#16
07.08.2025, 12:55  ✶  
Nie wiedziałem, czy to, co robię, ma sens - nie znałem się na tym, nigdy nie byłem dla nikogo podporą, przynajmniej nie taką… Emocjonalną. Więc słuchałem - tych nieskładnych słów, które ciągnęły się jedno za drugim, jakby nie miały końca, wypadały z niej bez filtra, bez kontroli. Widziałem wcześniej różne rzeczy. Widziałem, jak ludzie umierają. Widziałem, jak ktoś z wyprutym bokiem potrafił jeszcze rzucać zaklęcia, bo adrenalina nie pozwalała mu się przewrócić... Ale z czymś takim - z bezbronnym, niechronionym bólem - nigdy nie wiedziałem, co dokładnie należy zrobić. Poczułem, jak drży, gdy się o mnie oparła, dygotała całym ciałem - nie byłem na to przygotowany. Cholera, nie byłem przygotowany na nic z tego, ale teraz, kiedy już siedziałem z nią na tym tarasie i czułem, jak ten jej ból, rozpacz - jakkolwiek to nazwać - przelewa się przez materiał jej ubrań, przez mięśnie, przez skórę… nie mogłem się odsunąć, nie teraz.
Nie mówiłem nic - nie wiedziałem, co mógłbym powiedzieć, co nie byłoby frazesem, nie brzmiałoby sztucznie. Trzymałem ją - ostrożnie, nie nachalnie. Ramię miałem zawieszone na jej plecach, drugą ręką opierałem się o siedzisko. Usłyszałem szelest - kartka, ten cholerny list, wysunął się z jej dłoni. Wiadomość wylądowała na posadzce tarasu. Kątem oka dostrzegłem, jak wiruje powoli, opadając z ciężarem znacznie większym, niż sugerowała gramatura papieru. List wylądował obok jej stopy, uderzył o posadzkę bezszelestnie, jakby był tylko kolejnym śmieciem, nie czymś, co zmiotło ją z powierzchni ziemi, a ja chociaż całym sobą chciałem odruchowo po niego sięgnąć, nie zrobiłem tego. Nie byłem pewien, czy miałem do tego prawo - czy to jeszcze była informacja, czy już świętość.
Trwała tak dłuższą chwilę, bez słowa, tylko z przyspieszonym oddechem, łkaniem, które próbowała stłumić, i dygotem, który zdawał się nie kończyć. Nie zmuszałem jej do niczego. Trzymałem ją, nie siląc się na nic więcej. Nie mówiłem nic - nie miałem nic, co nadawałoby się do powiedzenia, nie znałem się na tym, nie potrafiłem składać takich zdań, jakich ludzie potrzebowali w takich momentach, ale przynajmniej nie spierdalałem - czasem to był już jakiś punkt wyjścia. Trwała tak chwilę, rozedrgana, a potem przyszły słowa.
Wypowiedziała to tak, jakby to ją fizycznie bolało - nic dziwnego - takie słowa przecinały gardło od środka. Nie poruszyłem się, nie oderwałem od niej ręki. Powinienem coś powiedzieć - chyba - ale nie zrobiłem tego. Bo po co? Żadne „Przykro mi.” nie oddałoby niczego. Żadne „Współczuję.” nie miało tutaj sensu. Nie znałem Florence. Może obiło mi się o uszy jej imię, może nie, ale znałem ten ton...  Ten specyficzny rytm, który mają słowa wypowiadane przez kogoś, komu właśnie pękło coś naprawdę ważnego - serce. Nie miałem na to żadnej odpowiedzi. Nie powiedziałem, że mi przykro. Nie mówiłem, że rozumiem - bo, kurwa, nie rozumiałem, ale przynajmniej nie zadałem pytania cisnącego się na usta - „A kto zasługuje?” - nie byłem aż takim idiotą, przynajmniej nie w tej chwili. Nie umiałem jej powiedzieć, że to nie była jej wina. Może nawet nie wiedziałem, czy nie była. Nie znałem kontekstu, nie znałem relacji, nie znałem historii, ale znałem tę wściekłą niesprawiedliwość w jej głosie. Znałem to wewnętrzne „Czemu nie ja?”. Sam miałem to pytanie z tyłu głowy więcej razy, niż bym chciał przyznać. Słowa sypały się z niej bez składu - nie zatrzymywała się, nie patrzyła, czy jej słucham, bo nie szukała odpowiedzi. Mówiła, bo już nie mogła dłużej tego trzymać w środku, a ja mogłem tylko słuchać.
Trzymałem ją, pozwalałem jej się oprzeć, czułem, jak się trzęsie. Siedziałem z nią w tym, co zostało z dobrego przedpołudnia. Bez słów, bez planu. A potem, kiedy cisza zrobiła się ciężka, jakby zaczęła się wlewać w płuca i dławić nas oboje, powiedziałem cicho:
- Nie ma leguł... - Oparłem się plecami o chłodne oparcie. Nie musiałem tego tłumaczyć. To nie było coś, co trzeba tłumaczyć. -Nie ma sensu. Nie ma powodu. To wszystko… To po plostu szię dzieje. Komuś. Komukolwiek. Tobie. Mnie. Jej. - Spojrzałem w dół - list leżał na posadzce, jak dowód zbrodni. Nie poruszał się na wietrze, jakby sama obecność papieru wciąż coś ważyła. - Tout est fuckée. - To nie były moralizatorskie słowa - nie brzmiały w ten sposób.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (5925), Geraldine Greengrass-Yaxley (5936), Pan Losu (29)




Wiadomości w tym wątku
[13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 04.08.2025, 22:30
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 05.08.2025, 13:33
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 05.08.2025, 14:30
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 05.08.2025, 17:12
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 05.08.2025, 21:23
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 05.08.2025, 22:25
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 05.08.2025, 22:54
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 06.08.2025, 00:31
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.08.2025, 10:17
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 06.08.2025, 13:11
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.08.2025, 13:46
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 06.08.2025, 19:07
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.08.2025, 19:48
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 06.08.2025, 22:17
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.08.2025, 23:28
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 07.08.2025, 12:55
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 08.08.2025, 08:47
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 08.08.2025, 16:43
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Pan Losu - 08.08.2025, 16:43
RE: [13.09.1972] Got a secret, can you keep it? | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 08.08.2025, 21:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa