08.08.2025, 16:29 ✶
Pomimo tego, że Londyn trawił ogień, w objęciach najstarszego brata Electra czuła się raźniej. Jak bardzo irracjonalne by to nie było, chciała uwierzyć w obietnicę Basila, że wszystko będzie dobrze. Chociaż przez chwilę pragnęła zapomnieć o otaczającej ich apokalipsie i czuć się bezpiecznie. Słowa Icarusa wyrwały ją z tej iluzji.
W pierwszej chwili też nie zrozumiała o co chodziło średniemu Prewettowi, bo przecież Basil nie opuścił ich z własnej woli. Pożar rozpoczął się akurat kiedy pełnił dyżur w szpitalu, więc oczywistym było, że pójdzie z pomocą potrzebującym. Basil po prostu tak miał; nadwyrężał się dla dobra innych, mimo, że jego bliskim się to nie podobało.
Electra odsunęła się na bok, obserwując rozmowę między Prewettami. Nigdy wcześniej nie miała okazji być świadkiem prawdziwej kłótni braci; do tej pory wszystkie nieporozumienia między rodzeństwem udawało się rozwiązać pokojowo. Nawet całe zamieszanie z wieczorkiem singli ostatecznie nie eskalowało w tak ostrą wymianę zdań. Widok skłóconych braci łamał jej więc serce.
Kiedy Prewettówna była młodsza, przebywanie w rodzinnym domu wiązało się z ciągłym stresem; za każdym razem kiedy opuszczała własny pokój, bała się, że wpadnie na ojca. Obecność Dedalusa wpływała negatywnie na nastrój wszystkich domowników i w efekcie nawet gdy Electra spędzała czas wyłącznie z matką, dało się wyczuć pewne napięcie. W tamtym okresie to właśnie bracia dbali o to, by na twarzy Prewettówny widniał uśmiech, bawiąc się z nią i tolerując jej najróżniejsze wymysły. Takie momenty były jednak dość rzadkie, ponieważ Basil szybko się wyprowadził a Icarus był zajęty asystowaniem Dedalusowi. Spora różnica wieku między braćmi i siostrą również nie pomagała. Dopiero po śmierci ojca oraz wyprowadzce matki na wieś, więź między całą trójką rodzeństwa się wzmocniła. Kamienica stała się wtedy ich domem, w którym wreszcie mogli czuć się swobodnie. Ten budynek był więc symbolem ich miłości, która przetrwała pomimo wszystkich rodzinnych traum. A teraz relacja między Prewettami stawała się coraz bardziej zniszczona i mroczna, tak jak ich kamienica.
Electra nie mogła tego znieść. Chciała coś powiedzieć, żeby bracia dali spokój ale Ari najwyraźniej również miał dość tego drażliwego tematu. Po chwili wahania, Prewettówna podeszła do niego i położyła mu uspokajająco dłoń na ramieniu. Sama nie miała pojęcia, co powinna zrobić, ale chciała ugasić przynajmniej ten metaforyczny pożar.
– Wspomniałeś o Atreusie… Czy wszystko z nim w porządku? – spytała, kierując wzrok w stronę najstarszego brata.
W pierwszej chwili też nie zrozumiała o co chodziło średniemu Prewettowi, bo przecież Basil nie opuścił ich z własnej woli. Pożar rozpoczął się akurat kiedy pełnił dyżur w szpitalu, więc oczywistym było, że pójdzie z pomocą potrzebującym. Basil po prostu tak miał; nadwyrężał się dla dobra innych, mimo, że jego bliskim się to nie podobało.
Electra odsunęła się na bok, obserwując rozmowę między Prewettami. Nigdy wcześniej nie miała okazji być świadkiem prawdziwej kłótni braci; do tej pory wszystkie nieporozumienia między rodzeństwem udawało się rozwiązać pokojowo. Nawet całe zamieszanie z wieczorkiem singli ostatecznie nie eskalowało w tak ostrą wymianę zdań. Widok skłóconych braci łamał jej więc serce.
Kiedy Prewettówna była młodsza, przebywanie w rodzinnym domu wiązało się z ciągłym stresem; za każdym razem kiedy opuszczała własny pokój, bała się, że wpadnie na ojca. Obecność Dedalusa wpływała negatywnie na nastrój wszystkich domowników i w efekcie nawet gdy Electra spędzała czas wyłącznie z matką, dało się wyczuć pewne napięcie. W tamtym okresie to właśnie bracia dbali o to, by na twarzy Prewettówny widniał uśmiech, bawiąc się z nią i tolerując jej najróżniejsze wymysły. Takie momenty były jednak dość rzadkie, ponieważ Basil szybko się wyprowadził a Icarus był zajęty asystowaniem Dedalusowi. Spora różnica wieku między braćmi i siostrą również nie pomagała. Dopiero po śmierci ojca oraz wyprowadzce matki na wieś, więź między całą trójką rodzeństwa się wzmocniła. Kamienica stała się wtedy ich domem, w którym wreszcie mogli czuć się swobodnie. Ten budynek był więc symbolem ich miłości, która przetrwała pomimo wszystkich rodzinnych traum. A teraz relacja między Prewettami stawała się coraz bardziej zniszczona i mroczna, tak jak ich kamienica.
Electra nie mogła tego znieść. Chciała coś powiedzieć, żeby bracia dali spokój ale Ari najwyraźniej również miał dość tego drażliwego tematu. Po chwili wahania, Prewettówna podeszła do niego i położyła mu uspokajająco dłoń na ramieniu. Sama nie miała pojęcia, co powinna zrobić, ale chciała ugasić przynajmniej ten metaforyczny pożar.
– Wspomniałeś o Atreusie… Czy wszystko z nim w porządku? – spytała, kierując wzrok w stronę najstarszego brata.
The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N