10.08.2025, 08:54 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.08.2025, 08:58 przez Icarus Prewett.)
Kiedy Mona opowiadała o smokach, czuł się jak za dawnych lat, kiedy jeszcze przyjaźnili się w Hogwarcie. Pamiętał, jak kiedyś się tym interesował, jak czytał książki o tych wielkich gadach, najpierw niby, żeby sprawdzać, czy go nie oszukuje (historyk zawsze musi sprawdzać źródła), ale potem... po prostu dla niej. Żeby interesować się tym, czym ona się interesowała. Tyle, że do smoka by w życiu nie podszedł. Były zbyt groźne, zbyt wielkie i latały zbyt wysoko.
Wiedział, że Mona kochała te zwierzęta. Musiało ją bardzo boleć... zarówno odgryzienie ręki, jak i to, że została wysłana do miasta. To drugie chyba nawet bardziej...
Słuchał wszystkiego uważnie, krojąc truskawki w kostkę. Nie miał pojęcia, jak zrobić ten sos, Ellie specjalnie chyba powierzyła mu najtrudniejsze zadanie. Miał zmielić truskawki i co? Dodać tam mleka? Masła? Może mąki, żeby był gęstszy. Icarus postarał się, by jak najlepiej to zrobić, ale nie miał pojęcia, jak ostatecznie wyjdzie.
O ojcu Mony nie słyszał wiele. Wiedział, że ten rzeczywiście z pasją zajmował się smokami, ale gdyby dowiedział się, że Icarus nie jest prawdziwym czystkiem, to by zapewne go zabił za ledwo zbliżenie się do jego córki. Tylko, że czy większość czystokrwistych ojców by tak nie postąpiła? Chyba tylko Dedalus Prewett miał pomysły na dywersyfikację w tym zakresie.
— Pamiętaj, że jego poglądy cię nie definiują — odparł, spoglądając na Monę z ukosa. — Wiem, że idzie to ode mnie ze wszystkich osób, ale... Ojcowie chyba tacy są. Na jakimś fundamentalnym poziomie nie jesteśmy w stanie się z nimi zgodzić, ale wciąż do nich wracamy. Mam nadzieję, że twój zrozumie, że jesteś inną osobą niż sobie to wymyślił. I zaakceptuje to.
Rzut na rzemiosło, na to, jak uda się sos truskawkowy
W zastanowieniu, może przypadkiem, Icarus zaczął instynktownie dodawać do sosu składniki. Był zamyślony, ale ostatecznie na dobre mu to wyszło. Sos truskawkowy pachniał bajecznie. To miał być dobry banana split, jeśli oczywiście Electrze miało się również powieść gotowanie. Kto wie? Może banana split mogł zacząć być serwowany w Convivium? Choć nie, nie mieli tyle miejsca na lody. Całą ich zamrażarkę zajmował oczyszczony lód (udający taki z lodowca).
Wiedział, że Mona kochała te zwierzęta. Musiało ją bardzo boleć... zarówno odgryzienie ręki, jak i to, że została wysłana do miasta. To drugie chyba nawet bardziej...
Słuchał wszystkiego uważnie, krojąc truskawki w kostkę. Nie miał pojęcia, jak zrobić ten sos, Ellie specjalnie chyba powierzyła mu najtrudniejsze zadanie. Miał zmielić truskawki i co? Dodać tam mleka? Masła? Może mąki, żeby był gęstszy. Icarus postarał się, by jak najlepiej to zrobić, ale nie miał pojęcia, jak ostatecznie wyjdzie.
O ojcu Mony nie słyszał wiele. Wiedział, że ten rzeczywiście z pasją zajmował się smokami, ale gdyby dowiedział się, że Icarus nie jest prawdziwym czystkiem, to by zapewne go zabił za ledwo zbliżenie się do jego córki. Tylko, że czy większość czystokrwistych ojców by tak nie postąpiła? Chyba tylko Dedalus Prewett miał pomysły na dywersyfikację w tym zakresie.
— Pamiętaj, że jego poglądy cię nie definiują — odparł, spoglądając na Monę z ukosa. — Wiem, że idzie to ode mnie ze wszystkich osób, ale... Ojcowie chyba tacy są. Na jakimś fundamentalnym poziomie nie jesteśmy w stanie się z nimi zgodzić, ale wciąż do nich wracamy. Mam nadzieję, że twój zrozumie, że jesteś inną osobą niż sobie to wymyślił. I zaakceptuje to.
Rzut na rzemiosło, na to, jak uda się sos truskawkowy
Rzut O 1d100 - 89
Sukces!
Sukces!
W zastanowieniu, może przypadkiem, Icarus zaczął instynktownie dodawać do sosu składniki. Był zamyślony, ale ostatecznie na dobre mu to wyszło. Sos truskawkowy pachniał bajecznie. To miał być dobry banana split, jeśli oczywiście Electrze miało się również powieść gotowanie. Kto wie? Może banana split mogł zacząć być serwowany w Convivium? Choć nie, nie mieli tyle miejsca na lody. Całą ich zamrażarkę zajmował oczyszczony lód (udający taki z lodowca).