Stała w miejscu i przyglądała się ostrzu, które leciało w powietrzu. Robiła tak wiele razy, nie chciało jej się gadać, nie miała ochoty siedzieć i myśleć, wolała wyładować się fizycznie. Poczuć w dłoni ciężar ostrza, patrzeć na to jak trafia do celu. Odetchnęła, kiedy nóż wbił się w korę drzewa. Trafiła. Mimo tego, że była rozjebana emocjonalnie to fizycznie wydawało się jej nic nie dolegać. W końcu szkolono ją do tego, aby zawsze była w stanie trafiać do celu. Poczekała, aż Benjy zrobi to samo. Nie wiedziała, czy w jego rzucie przeszkodził mu promień słońca, który właśnie postanowił przebić się przez zachmurzone niebo, czy było to coś innego. Nie pytała, nie komentowała. Każdemu czasem mogła omsknąć się ręka. Nie była dzisiaj kąśliwa.
W końcu ruszyła przed siebie, aby zebrać noże. Najpierw znalazła się przy drzewie, ostrze wbiło się w nie dosyć mocno, więc chwilę zajęło wyciągnięcie go. Później dość szybko nachyliła się, aby podnieść drugi nóż, zrobiła to chyba zbyt szybko, bo wróciło to, co działo się rano.
Zakręciło jej się w głowie, zachwiała się, dość szybko złapała równowagę, tyle, że musiała się oprzeć o drzewo, by się nie przewrócić. Znowu poczuła, że żołądek jej się zaciska, najwyraźniej dolegliwości wcale nie minęły, po prostu czekały na odpowiedni moment, by o sobie przypomnieć. Dlaczego musiało to się dziać w jego obecności? Nie miała pojęcia.
Oddychała głęboko, jakby świeże powietrze mogło jej w jakikolwiek sposób pomóc, nie do końca to jednak działało. Dom był pełen medyków, a jednak przy żadnym z nich jej się to nie przytrafiło, może oni mogliby coś zaradzić na jej dolegliwości. Był to chyba czas najwyższy, aby zacząć traktować to poważnie, bo zbyt często wracało.
- Ja pierdole. - Wyrwało się jej jeszcze. Nie była szczególnie zadowolona z tego, że znowu nad sobą nie panowała, jej ciało ją zawodziło, a na to nie mogła sobie pozwolić, zbyt wiele od tego zależało.
- To chyba koniec zabawy dla mnie, ale Ty się nie krępuj.- Mruknęła cicho, odwróciła się w stronę mężczyzny, widać było, że nie jest szczególnie szczęśliwa, ale nie zamierzała jeszcze wracać. Powoli, ostrożnie ruszyła w jego kierunku, chciała oddać mu noże, zamierzała usiąść na ziemi, oprzeć się o jedno z drzew i po prostu to przeczekać.