11.08.2025, 20:58 ✶
Mona nie znała Florence Bulstrode, ale znała tych, którzy po niej zostali, a to wystarczało, żeby poczuć jej brak. Wynikało to z opowieści, urywków zdań wypowiadanych przez Icarusa oraz sposobu, w jaki miękł mu głos. Kobieta była utkanym z cudzych wspomnień fragmentem jego historii, wszystko więc, co dotykało jego, prędzej czy później uderzało w nią.
Tego wieczoru zabrała Icarusa po pogrzebie jego kuzynki-uzdrowicielki i teleportowała ich do Little Hangleton. Nie była pewna, czy był to dobry pomysł, aby mu towarzyszyć, ale uznała, że nie powinna była go zostawiać samego. Zamierzała od razu zabrać go do domu, jednak spacer na świeżym powietrzu wydawał się potrzebny im obojgu. Mona zwolniła, kiedy spostrzegła, że mężczyzna nie szedł już obok niej. Odwróciła głowę.
— Ari? Wszystko… — urwała, słysząc absurdalność własnych słów. Jak mogło być wszystko w porządku? Był po stypie. Ona sama pamiętała siebie po pogrzebie Elizabeth Rowle i tego, jak nie potrafili jej odciągnąć przez długie godziny od drewnianej trumny. Jak wciąż na nowo odmawiała, aby ziemia mogła zabrać jej mamę oraz zamknąć ją na zawsze w ciemności. — Chodźmy do domu, dobrze? — powiedziała łagodnie. Dwa obrazy nałożyły się na siebie i rozmazały granicę między wspomnieniem a teraźniejszością. Mgła zgęstniała, oplotła ich wilgotnym całunem, a srebrne drobinki osiadały na jego ramionach jak popiół po Spalonej Nocy.
Tego wieczoru zabrała Icarusa po pogrzebie jego kuzynki-uzdrowicielki i teleportowała ich do Little Hangleton. Nie była pewna, czy był to dobry pomysł, aby mu towarzyszyć, ale uznała, że nie powinna była go zostawiać samego. Zamierzała od razu zabrać go do domu, jednak spacer na świeżym powietrzu wydawał się potrzebny im obojgu. Mona zwolniła, kiedy spostrzegła, że mężczyzna nie szedł już obok niej. Odwróciła głowę.
— Ari? Wszystko… — urwała, słysząc absurdalność własnych słów. Jak mogło być wszystko w porządku? Był po stypie. Ona sama pamiętała siebie po pogrzebie Elizabeth Rowle i tego, jak nie potrafili jej odciągnąć przez długie godziny od drewnianej trumny. Jak wciąż na nowo odmawiała, aby ziemia mogła zabrać jej mamę oraz zamknąć ją na zawsze w ciemności. — Chodźmy do domu, dobrze? — powiedziała łagodnie. Dwa obrazy nałożyły się na siebie i rozmazały granicę między wspomnieniem a teraźniejszością. Mgła zgęstniała, oplotła ich wilgotnym całunem, a srebrne drobinki osiadały na jego ramionach jak popiół po Spalonej Nocy.
jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
wrzucony tu przez diabła