Beltchley tasowała karty, które znalazła w bibliotece. Talia nie była jej. Tak właściwie, to nigdy żadnej nie posiadała, bo nie wydawała się jej być do niczego potrzebna. Nie do końca radziła sobie z wróżeniem. Zabawne, bo przecież powinno to być jej całkiem bliskie, jednak przyszłość nigdy jej nie pociągała. Wolała przeszłość, to było jej głównym zainteresowaniem. Nie tylko przez widmowidzenie, po prostu lubiła wiedzieć, dlaczego coś się wydarzyło, czemu czyjeść życia potoczyły się tak, a nie inaczej, stąd też fascynacja historią magii. Nudziła ona wiele osób, ale nie ją. Mogła godzinami zagłębiać się w księgach opowiadających o przeszłości.
Przyszłość jej nie interesowała, jakoś nie czuła, żeby w jej życiu miało wydarzyć się coś spektakularnego, nie było sensu więc próbować przewidzieć, co mogłoby ją spotkać. Wolała nie wiedzieć, nie nastawiać się, tak było prościej, nawet jeśli to były tylko znaki, które można było odczytać na różne sposoby.
Ten dzień stanowił więc wyjątek, traktowała to, co tutaj robili raczej jak zabawę, szczególnie, że nie byli do końca trzeźwi, to miał być jakiś dziwny sposób na spędzenie tego popołudnia, a później wieczoru.
Mimo wszystko potraktowała to zadanie dosyć poważnie, może nie był to jej konik i nigdy nie miał nim być, jednak tasowała te karty, jakby faktycznie znała się na rzeczy. Uniosła wzrok znad talii i spojrzała na Ambroisa, gdy zapytał ją o obrus, wzruszyła jedynie ramionami, bo było jej to obojętne. Nim to zrobiła jednak udało mu się jakiś zorganizować. Wspaniale, robiło się tutaj naprawdę profesjonalnie, mniejsza o to, że rozłożyli się na dywanie.
Nie do końca znała całą procedurę, ale jakoś powinni sobie poradzić bez tej wiedzy, to nie miało być nic wielkiego. Ot, znalazła karty, postanowiła z nich skorzystać, tyle.
- Teraz Ty chyba powinieneś to przetasować i wybrać kartę. - Na tym skończyła się jej pewność do tego, jak powinien wyglądać ten śmieszny rytuał. Widać było, że Prue jest trochę jak dziecko we mgle, chociaż próbowała na początku udawać, że wie co robi.
Przekazała Greengrassowi talię, miała nadzieję, że ogarnęła wszystko w miarę odpowiednio, a jeśli nie? To trudno, przecież miała to być tylko zabawa, a nie usługi profesjonalnej tarocistki.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control