14.08.2025, 21:42 ✶
- O, “Ekstaza” to niesamowite dzieło! - Selwyn powiedział to tonem sugerującym, że “niesamowity” wcale nie musi oznaczać czegoś pozytywnego, ale sądząc po minie, był zachwycony - Ma niewiele wspólnego z oficjalną wersją życiorysu Merlina, wiesz? Niektórzy twierdzą, że to bezczelna projekcja fantazji erotycznych autorki.
Zabawnie było o tym myśleć, wiedząc, że owa autorka żyje, zbliża się obecnie do setki i całkiem możliwe, że przybędzie na premierę.
- Jeżeli chodzi o mugolskie baśnie, to… ojciec jeszcze nie zdecydował, dopiero w tygodniu będą ustalać dokładny kształt repertuaru. Ale obecnie to może być zbyt… no, zbyt. Wiesz, dobry skandal nie jest zły, ale jednak nie chcemy zaogniać konfliktów - cieszył się, że nie będzie musiał uczestniczyć w żadnych spotkaniach na ten temat - Ale nadal gramy czarodziejskie baśnie, widziałeś “Martynkę i Duchy”?
Po skromnym toaście, przez chwilę jedli w milczeniu. Hannibal rzucał ukradkowe spojrzenia na przyjaciela, trochę zmartwiony jego wyraźnie nienajlepszym nastrojem. Jasne, nikt nie miał obecnie powodów do radości, ale Henry był w Spaloną Noc taki dzielny, a teraz… Czy to była cena, jaką płacił?
Wyglądał na kogoś, kto przywykł do radzenia sobie samemu.
Smutne, pomyślał Hannibal. Nie wszystkiemu można i trzeba było stawiać czoła samemu.
Ale Henry zbywał jego pytania, trzymał wszystko w środku, strzegł zazdrośnie, jakby był smokiem, który siedzi na skarbach.
A skoro tak…
Mugole mieli szereg legend o pokonywaniu smoków. W większości występował rycerz z odpowiednio dużym orężem.
Hannibal spojrzał w zadumie na chłopaka siedzącego naprzeciw, nieobecnym gestem przesunął dłoń w górę i w dół swojej szklanki...
Nie, zadecydował.
Były też takie podania, które opierały się na podstępnym podaniu gadowi czegoś do zjedzenia. Selwyn uśmiechnął się w duchu.
I dolał im wina.
- Opowiedz mi, co robiłeś w piątek, kiedy się rozstaliśmy - poprosił, zgarniając widelcem ostatnie kęsy swojej kolacji - Jak to się stało, że złamałeś rękę?
Zabawnie było o tym myśleć, wiedząc, że owa autorka żyje, zbliża się obecnie do setki i całkiem możliwe, że przybędzie na premierę.
- Jeżeli chodzi o mugolskie baśnie, to… ojciec jeszcze nie zdecydował, dopiero w tygodniu będą ustalać dokładny kształt repertuaru. Ale obecnie to może być zbyt… no, zbyt. Wiesz, dobry skandal nie jest zły, ale jednak nie chcemy zaogniać konfliktów - cieszył się, że nie będzie musiał uczestniczyć w żadnych spotkaniach na ten temat - Ale nadal gramy czarodziejskie baśnie, widziałeś “Martynkę i Duchy”?
Po skromnym toaście, przez chwilę jedli w milczeniu. Hannibal rzucał ukradkowe spojrzenia na przyjaciela, trochę zmartwiony jego wyraźnie nienajlepszym nastrojem. Jasne, nikt nie miał obecnie powodów do radości, ale Henry był w Spaloną Noc taki dzielny, a teraz… Czy to była cena, jaką płacił?
Wyglądał na kogoś, kto przywykł do radzenia sobie samemu.
Smutne, pomyślał Hannibal. Nie wszystkiemu można i trzeba było stawiać czoła samemu.
Ale Henry zbywał jego pytania, trzymał wszystko w środku, strzegł zazdrośnie, jakby był smokiem, który siedzi na skarbach.
A skoro tak…
Mugole mieli szereg legend o pokonywaniu smoków. W większości występował rycerz z odpowiednio dużym orężem.
Hannibal spojrzał w zadumie na chłopaka siedzącego naprzeciw, nieobecnym gestem przesunął dłoń w górę i w dół swojej szklanki...
Nie, zadecydował.
Były też takie podania, które opierały się na podstępnym podaniu gadowi czegoś do zjedzenia. Selwyn uśmiechnął się w duchu.
I dolał im wina.
- Opowiedz mi, co robiłeś w piątek, kiedy się rozstaliśmy - poprosił, zgarniając widelcem ostatnie kęsy swojej kolacji - Jak to się stało, że złamałeś rękę?