15.08.2025, 01:29 ✶
Pamiętała doskonale, kiedy zdarzyło jej się pierwszy raz zobaczyć Hannibala na scenie. Było to jeszcze w paryskim teatrze, kiedy na dworze wieczory wciąż były ciepłe, a ona, wraz z roześmianymi koleżankami, postanowiła oddać się uciechom jakie przynosiła sztuka. Zadowolenie z oglądanego spektaklu niewiele jednak miało wspólnego z treścią sztuki, bo tak samo jak każdy był zdolny do używania rozdmuchanych frazesów, by bez krztyny zrozumienia komentował oglądane dzieła, tak Lyssa nie posiadała zbyt wiele wstydu by przesadnie płoszyć się przed stwierdzeniem, że już sam widok aktorów sprawiał przyjemność.
Przez czas jaki upłynął od ich spotkań za kulisami, Dolohov zdążyła zapomnieć - na tyle na ile w ogóle była do tego zdolna. O tym, że Selwyn był zwyczajnie aktorem utalentowanym i zaangażowanym w przedstawiane przez niego sztuki. Teraz jednak, kiedy znowu wlepiała w niego spojrzenie piwnych oczu, przypominała sobie tamte zaginione wspomnienia z właściwą dla siebie ostrością.
Nie mogła jednak powiedzieć, że to Merlin był głównym bohaterem tej sztuki. Baletowe formy przypominały ostre, ale szczere słowa szkolnej nauczycielki tańca, która zwracając się do chłopców, jasno wskazywała im gdzie ich miejsce; Będą chwile, gdy będziecie się czuć jak fragment tła. Jak tyczka albo drążek, służące tylko i wyłącznie po to, by służyć kobiecie. Kiedy się tak poczujecie, musicie pamiętać, że jest to prawda. Zaakceptujcie to. Pozwólcie jej znaleźć w was oparcie i unieście ją ku niebu.
Może dlatego więcej jej szkiców i plakatowych propozycji oscylowało wobec samej Ekstazy i kobiecych sylwetek. Bo nie sam wielki Merlin był tutaj ważny. Nie jego zmagania z Morganą, a ścieranie się ekstazy i stawianej naprzeciwko niej ambicji.
Nie mogła jednak nie zauważyć, że wystawianie tej sztuki teraz było zwyczajnie odważne. Była stara jak świat i pewnie nie szokowała tak bardzo, jak podczas premiery pięćdziesiąt lat temu, ale w niektórych miejscach miasta pewnie wciąż dało się wyczuć swąd spalenizny. Sztuka szepcząca o sprzeniewierzeniu się odwiecznemu porządkowi czystokrwistych rodów była zwyczajnie niezwykle ironiczna. Brakowało tylko, żeby ktoś podjął decyzję, by miano ambicji zamienić na obowiązek. Ale wtedy najwyżej byłoby to dla niektórych zbyt dosłowne.
Większość przedstawienia spędziła w bezruchu, wpatrując się z uwagą w scenę, chociaż ciężko było dopatrzyć się na jej twarzy głębszych emocji. Może dlatego, że część tego czasu spędziła w swojej głowie, walcząc z własnymi zgryzotami i pustym miejscem, które znajdowało się koło niej. Bawiła się momentami czarną, grubą wstążką, której wiązanie przecinało śnieżną biel jej sukienki - ładnie komponującej się z cytatem, który wybrała na komentarz małego wernisażu, który towarzyszył późniejszej gali.
Gdy po sali poniosły się oklaski, ona również im zawtórowała, z wyuczoną rezerwą nie angażując się zanadto w ten akt.
Przez czas jaki upłynął od ich spotkań za kulisami, Dolohov zdążyła zapomnieć - na tyle na ile w ogóle była do tego zdolna. O tym, że Selwyn był zwyczajnie aktorem utalentowanym i zaangażowanym w przedstawiane przez niego sztuki. Teraz jednak, kiedy znowu wlepiała w niego spojrzenie piwnych oczu, przypominała sobie tamte zaginione wspomnienia z właściwą dla siebie ostrością.
Nie mogła jednak powiedzieć, że to Merlin był głównym bohaterem tej sztuki. Baletowe formy przypominały ostre, ale szczere słowa szkolnej nauczycielki tańca, która zwracając się do chłopców, jasno wskazywała im gdzie ich miejsce; Będą chwile, gdy będziecie się czuć jak fragment tła. Jak tyczka albo drążek, służące tylko i wyłącznie po to, by służyć kobiecie. Kiedy się tak poczujecie, musicie pamiętać, że jest to prawda. Zaakceptujcie to. Pozwólcie jej znaleźć w was oparcie i unieście ją ku niebu.
Może dlatego więcej jej szkiców i plakatowych propozycji oscylowało wobec samej Ekstazy i kobiecych sylwetek. Bo nie sam wielki Merlin był tutaj ważny. Nie jego zmagania z Morganą, a ścieranie się ekstazy i stawianej naprzeciwko niej ambicji.
Nie mogła jednak nie zauważyć, że wystawianie tej sztuki teraz było zwyczajnie odważne. Była stara jak świat i pewnie nie szokowała tak bardzo, jak podczas premiery pięćdziesiąt lat temu, ale w niektórych miejscach miasta pewnie wciąż dało się wyczuć swąd spalenizny. Sztuka szepcząca o sprzeniewierzeniu się odwiecznemu porządkowi czystokrwistych rodów była zwyczajnie niezwykle ironiczna. Brakowało tylko, żeby ktoś podjął decyzję, by miano ambicji zamienić na obowiązek. Ale wtedy najwyżej byłoby to dla niektórych zbyt dosłowne.
Większość przedstawienia spędziła w bezruchu, wpatrując się z uwagą w scenę, chociaż ciężko było dopatrzyć się na jej twarzy głębszych emocji. Może dlatego, że część tego czasu spędziła w swojej głowie, walcząc z własnymi zgryzotami i pustym miejscem, które znajdowało się koło niej. Bawiła się momentami czarną, grubą wstążką, której wiązanie przecinało śnieżną biel jej sukienki - ładnie komponującej się z cytatem, który wybrała na komentarz małego wernisażu, który towarzyszył późniejszej gali.
Gdy po sali poniosły się oklaski, ona również im zawtórowała, z wyuczoną rezerwą nie angażując się zanadto w ten akt.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.