15.08.2025, 11:14 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.08.2025, 18:32 przez Icarus Prewett.)
Kiedy ujrzał Monę, całą i zdrową, kolejny raz tej nocy, się najzwyczajniej rozpłakał. Ojciec by go na pewno za to zganił. Żaden był z niego twardy mężczyzna. Płakał przy tych dwóch kobietach, skąpany w czerwonej farbie, kompletnie złamany. Rozkruszony na małe kawałeczki. Wciąż przelatywały mu przed oczami widoki rannych i martwych. Tej nocy po raz pierwszy widział ludzkie zwłoki poza czyimś pogrzebem. Połamane kończyny, krew płynąca po bruku... Nie potrafił tego wymazać, pozbyć się tego strachu. Ale... przynajmniej Mona żyła. Może było źle, ale nie utracił sensu życia.
Przytulił się do niej, obejmując też ramieniem Electrę. To były dwie najważniejsze kobiety w życiu Icarusa. Być może powinien był je chronić, ale prawda była inna. To one chroniły jego. To dzięki nim przetrwał tą noc. Nie czuł się zupełnie sam. Chciał dla nich przetrwać, mimo wszystkich trudności. Przynajmniej w jednej sprawie się nie poddawał.
— Mo... Najdroższa — wypowiedział te słowa bez zastanowienia. Położył dłoń na jej policzku. Jej migdałowe oczy także lśniły. Były najpiękniejsze na całym świecie. Najpiękniejsze w historii. — Tak się bałem... Czy coś ci się stało? Jesteś cała? Widziałem zbitą szybę. Nie zraniłaś się? — wziął ją za zdrową rękę. Na szczęście nie zobaczył żadnych ran. Jedynie krew. Nie farbę, lecz plamy z prawdziwej posoki. — Bogowie, co się stało? Czemu jesteś w krwi?
Teoretycznie on też wyglądał, jakby był we krwi, nawet bardziej niż Mona, bo ona ją miała tylko na dłoniach i pod paznokciami. U niego była to tylko farba, zaś u niej... stało się coś złego.
Przytulił się do niej, obejmując też ramieniem Electrę. To były dwie najważniejsze kobiety w życiu Icarusa. Być może powinien był je chronić, ale prawda była inna. To one chroniły jego. To dzięki nim przetrwał tą noc. Nie czuł się zupełnie sam. Chciał dla nich przetrwać, mimo wszystkich trudności. Przynajmniej w jednej sprawie się nie poddawał.
— Mo... Najdroższa — wypowiedział te słowa bez zastanowienia. Położył dłoń na jej policzku. Jej migdałowe oczy także lśniły. Były najpiękniejsze na całym świecie. Najpiękniejsze w historii. — Tak się bałem... Czy coś ci się stało? Jesteś cała? Widziałem zbitą szybę. Nie zraniłaś się? — wziął ją za zdrową rękę. Na szczęście nie zobaczył żadnych ran. Jedynie krew. Nie farbę, lecz plamy z prawdziwej posoki. — Bogowie, co się stało? Czemu jesteś w krwi?
Teoretycznie on też wyglądał, jakby był we krwi, nawet bardziej niż Mona, bo ona ją miała tylko na dłoniach i pod paznokciami. U niego była to tylko farba, zaś u niej... stało się coś złego.