16.08.2025, 17:41 ✶
Na początku przestraszyła się, że może „do domu” odebrał jako coś absurdalnego, a wspólne mieszkanie, które mu oferowała, było dla niego jedynie utrapieniem, kajdanami zrobionymi z jej obecności. Już raz tak było, prawda?
Mona nigdy nie dopuściłaby myśli, że Icarus mógłby jej się naprzykrzać. W jego głosie pobrzmiewała okrutna pewność, jakoby w jej oczach widział odbicie kogoś, kogo trudno kochać. Z tego również powodu nie potrafiła pojąć, jak mógł karmić się takim przekonaniem, kiedy cała jej uwaga, serce i czułość, którą próbowała nieudolnie z siebie wykrzesać, od dawna należały wyłącznie do niego. Widziała natomiast rozwierającą się między nimi przepaść. Nie zdołałyby jej zasypać żadne słowa, jeśli pozwoliłaby mu w to wierzyć.
— Nie… Nie myślę o tobie w ten sposób. W życiu nie pomyślałabym o tobie w ten sposób — poprawiła się, a następnie pokonała dzielącą ich odległość. Wsunęła dłoń w jego zimne palce, chciała ogrzać je swoim ciepłem i przytrzymać, żeby już nigdy się nie wymknęły. — Nie chcę cię zostawiać samego — Mona poczuła nagłe zawirowanie w żołądku, gdy dostrzegła jego oczy wypełnione łzami. Serce zabiło jej szybciej.
,,I taki strasznie zmęczony... Nie mogę już dalej…’’ usłyszeć takie słowa… Nie życzyła czegoś takiego nawet największemu wrogowi. Trudno rudowłosej było to przyjąć na spokojnie. Myśli napierały na nią ze wszystkich stron. Czy naprawdę chciał, żeby ktokolwiek wiedział o tym cierpieniu, czy próbował je ukryć, a po pogrzebie Bulstrode po prostu uległ zmęczeniu? Czy w ogóle zdawał sobie sprawę, jak bardzo bolało ją słyszeć takie wyznanie?
Pisał o tym w liście między wierszami w krótkich urywanych zdaniach o zmęczeniu i cichym pragnieniu, aby wszystko wreszcie ustało. Miała wtedy jednocześnie nadzieję, że bardzo się myliła, wmawiała sobie, że źle to odczytywała.
— Tym bardziej nie mogę cię zostawić samego — wyszeptała, a kiedy dotarło do niej wyznanie o piciu, odruchowo cofnęła dłoń. — Och, Icarusie… Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałeś?
Mona nigdy nie dopuściłaby myśli, że Icarus mógłby jej się naprzykrzać. W jego głosie pobrzmiewała okrutna pewność, jakoby w jej oczach widział odbicie kogoś, kogo trudno kochać. Z tego również powodu nie potrafiła pojąć, jak mógł karmić się takim przekonaniem, kiedy cała jej uwaga, serce i czułość, którą próbowała nieudolnie z siebie wykrzesać, od dawna należały wyłącznie do niego. Widziała natomiast rozwierającą się między nimi przepaść. Nie zdołałyby jej zasypać żadne słowa, jeśli pozwoliłaby mu w to wierzyć.
— Nie… Nie myślę o tobie w ten sposób. W życiu nie pomyślałabym o tobie w ten sposób — poprawiła się, a następnie pokonała dzielącą ich odległość. Wsunęła dłoń w jego zimne palce, chciała ogrzać je swoim ciepłem i przytrzymać, żeby już nigdy się nie wymknęły. — Nie chcę cię zostawiać samego — Mona poczuła nagłe zawirowanie w żołądku, gdy dostrzegła jego oczy wypełnione łzami. Serce zabiło jej szybciej.
,,I taki strasznie zmęczony... Nie mogę już dalej…’’ usłyszeć takie słowa… Nie życzyła czegoś takiego nawet największemu wrogowi. Trudno rudowłosej było to przyjąć na spokojnie. Myśli napierały na nią ze wszystkich stron. Czy naprawdę chciał, żeby ktokolwiek wiedział o tym cierpieniu, czy próbował je ukryć, a po pogrzebie Bulstrode po prostu uległ zmęczeniu? Czy w ogóle zdawał sobie sprawę, jak bardzo bolało ją słyszeć takie wyznanie?
Pisał o tym w liście między wierszami w krótkich urywanych zdaniach o zmęczeniu i cichym pragnieniu, aby wszystko wreszcie ustało. Miała wtedy jednocześnie nadzieję, że bardzo się myliła, wmawiała sobie, że źle to odczytywała.
— Tym bardziej nie mogę cię zostawić samego — wyszeptała, a kiedy dotarło do niej wyznanie o piciu, odruchowo cofnęła dłoń. — Och, Icarusie… Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałeś?
jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
wrzucony tu przez diabła