• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[4.09 Delegacja Brytyjska] Czasami nić potrafi być bardzo długa

[4.09 Delegacja Brytyjska] Czasami nić potrafi być bardzo długa
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#7
17.08.2025, 00:03  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.02.2026, 21:52 przez Dearg Dur.)  

Morpheus


Poszum rozmów jak poszum strumyka, wszystko minie, wszystko minie, nawet ten deszcz, ten szelest przesypujących się myśli i słów, pozbawionych znaczenia i sensu. Nici rozsypanej przyszłości i przeszłości, splecione ciasno w węźle wygryzającym drogi pośród mózgowych splotów, gwarantujące niemałą migrenę jeśli się przesadzi, jeśli nie uchwyci tej jednej złotej nici...

... przeznaczenia.

Kroki szły same, choć kierowane wolą, choć kierowane jedynym słusznym kursem. Leciwa dama o przyjemnej, niebywale pomarszczonej aparycji, była ubrana w obszerny, bogato tkany pomarańczowy sampot. Jej siwe włosy ciasno splecione ukryte były pod złocistą makutą świadczące o jej pozycji w magicznej społeczności tego azjatyckiego kraju. Jej uśmiech pozostał jednak taki sam jak wtedy, gdy nosiła prostą kwiaciastą suknię i foliową siatkę z londyńskimi pamiątkami.
- Ach Ty musisz być Profetom o którym tyle mówił Ântôni! Dobrze widzieć. Nawet tu. - twarz przypominająca zasuszone na słońcu jabłko rozszerzyła się, wprawiając bruzdy w ruch i przekształcając oblicze nie do poznania. Oczy kobiety pozostały jednak bystre. Bardzo bystre. Ześlizgnęły się po obliczu Morpheusa i jego stroju, a potem znów przeszła transformację. Tym razem jednak grymas bezsprzecznie wyrażał smutek.
- Bardzo mi przykro Chúa tể của những giấc mmơ... Bardzo mi przykro... - pokiwała głową smętnie, spoglądając na własną filiżankę białej herbaty. A potem nagle wyprostowała się dumnie i uśmiechnęła. Na pół minuty nim podszedł do nich fotograf i bez słowa uprzedzenia zrobił pamiątkowe zdjęcie.

Basilius i Jessie


Wsłuchiwanie się w tłum było relatywnie trudnym zadaniem dla Prewetta, głównie z tego powodu, że tłum dysponował wielością języków, gdy on operował tylko jednym. Jak na złość Ci anglojęzyczni goście usadawiali się nieco dalej, istna wieża babel panująca w hotelu Ambasada nie sprzyjała. Chociaż... fregment rozmowy wpadł mu do ucha.
[+]Basilius
Czy Ty też byłaś przekonana moja droga, że środkowy syn Michaela jest szeregowym urzędnikiem w Ministerstwie? Michael tak rzadko o nim mówił, a jeśli już to...
... niedługo potem jednak obok niego pojawił się Jasper, który jakimś cudem znalazł się w delegacji, chociaż patrząc po nazwisku, łatwo było domyślić się klucza doboru młodych asystentów. Zdawał się... podobnie zagubiony, choć oczywiście to spotkanie sprzyjało - raczej nie powinni zgubić się między tłumaczeniami. Podsłuchana para odeszła po drinki, a Jessie znał też francuski, więc można było go nakłonić do pewnej współpracy, o ile plan na spędzenie wieczoru pozostał ten sam. Tymczasem Jasper mimo swojego poczucia komfortu dotyczącego stanu niewiasty z którą miał okazję tańczyć wcześniej, teraz zwątpił. Szkliste spojrzenie? Napady śmiechu? A przecież widział, że dziewcze piło wcześniej tylko wodę, wśród zapachu perfum brakło też woni szampana gdy jej twarz znajdowała się bliżej. Ich "nadworny" lekarz był jednak w zasięgu ręki, by móc ten przypadek skonsultować. Dla spokojności sumienia.


Theo i Atreus


Theo był zmachany, chociaż czuł wewnętrznie, że gdyby chciał, to może jeszcze i dałby rade drugie tyle zatańczyć. Pot nie lał się strugą z jego czoła, a tylko zaczerwienione policzki zdradzały wysiłek fizyczny podjęty w próbie obtańcowania wszystkich panien, a przynajmniej wszystkich tych ładnych, które wpadły mu w ręce. Próba podejrzenia jego aury skończyła się fiaskiem znaim jeszcze się zaczęła albowiem..
- Oh Atreusie, tak się cieszę, że możemy zamienić słowo! - elegancka jejmościna, Anabelle Shafiq, pani ambasadorowa, postanowiła wylewnie powitać Bulstroda, choć od kilku dni widywali się regularnie. - Mój ulubiony wnuczku chrześniaku, nawet nie wiesz jakie szczęście sprawiło mi zobaczenie Ciebie na liście angielskiej delegatury. - Atreus wiedział to, albowiem Anabelle powtarzała mu to każdeg dnia od momentu przyjazdu. - Czyż Jaqueline nie sprawiła się pięknie z bankietem? Straszliwie nasz syn zaniedbał ten aspekt, musiałyśmy cały wczorajszy dzień ratować pożar za pożarem! A przecież pokazać twarz to wszystko w tym zawodzie, myślałam, że czegokolwiek się w tym departamencie nauczył, ale niestety... Ale powiedz jak tam Twoje awanse? Czy w planie szykuje się stołek szefa biura? Thomas byłby z Ciebie taki dumny... - przywołała imię zmarłego syna, którego przez 10 lat przywoływać nie można było z łatwością. Z taką samą łatwością ignorowała obecność Theodora, tym przynajmniej nie przekręcając jego imienia.

Przyjęcie przebiegło bez większych komplikacji, dzięki zaangażowaniu siostry i matki Anthony'ego. Rozmowy, jakkolwiek czasem dotykające niewygodnych tematów, finalnie rozeszły się po kościach w blichtrze pięknych tkanin i świetle magicznych kandelabrów. Wszyscy byli zadowoleni z przebiegu spotkania, uściski dłoni były wymieniane do skutku, i nikt, absolutnie nikt nie był świadomy, że cała umowa będzie kroplą w morzu Brytyjskich potrzeb niecały tydzień później.

Spalona Noc... czaiła się w zakamarkach kalendarza obecnych gości i czekała, aby przyjąć całopalną ofiarę.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (563), Atreus Bulstrode (297), Basilius Prewett (382), Dearg Dur (725), Jessie Kelly (269), Morpheus Longbottom (348), Theo Kelly (234)




Wiadomości w tym wątku
[4.09 Delegacja Brytyjska] Czasami nić potrafi być bardzo długa - przez Anthony Shafiq - 24.03.2025, 15:22
RE: [4.09 Delegacja Brytyjska] Czasami nić potrafi być bardzo długa - przez Morpheus Longbottom - 30.03.2025, 18:29
RE: [4.09 Delegacja Brytyjska] Czasami nić potrafi być bardzo długa - przez Basilius Prewett - 02.04.2025, 15:58
RE: [4.09 Delegacja Brytyjska] Czasami nić potrafi być bardzo długa - przez Jessie Kelly - 12.04.2025, 10:35
RE: [4.09 Delegacja Brytyjska] Czasami nić potrafi być bardzo długa - przez Theo Kelly - 15.04.2025, 20:01
RE: [4.09 Delegacja Brytyjska] Czasami nić potrafi być bardzo długa - przez Atreus Bulstrode - 17.04.2025, 23:30
RE: [4.09 Delegacja Brytyjska] Czasami nić potrafi być bardzo długa - przez Dearg Dur - 17.08.2025, 00:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa