Kurtyna
Dla jednych koniec, dla drugich dopiero początek. Jak przystało na premierę, oklaski przedłużały się, z każdą chwilą nabierając na sile, finalnie cała publiczność zgromadzona na dole stała, widzowie z lóż nieco oszczędniej wyrażali swój zachwyt, chociaż i tam nie brakło wyrażanego powstaniem entuzjazmu. Kurtyna opadała i podnosiła się, gdy kolejno na scenie pojawiali się artyści poczynając od bohaterów trzeciego planu, bezimiennych tancerzy i chórzystów, przechodząc przez plan drugi - posępnego Mistrza, nieszczęsnej narzeczonej, ojca, Artura i Morgany, aż w końcu docierając do głośno oklaskiwanej Ambicji, nieco mniej oklaskiwanej, ale niezwykle promiennie uśmiechającej się Ekstazy, która kolejno zaczęła wprowadzać na scenę i innych bohaterów wieczoru: Oleandra Croucha, dyrygentkę teatralnej orkiestry oraz reżysera. W końcu przy kolejnym i kolejnym podniesieniu kurtyny pojawił się i on: roznegliżowany, zlany artystycznym potem Merlin. Finalnie wprowadził na scenę swoją krewną Anemone Selwyn, autorkę sztuki.
Całość trwała niemalże kwadrans, dając za dość zwyczajowi i charakterystycznej energii unoszącej się nad tłumem po przedstawieniu.
Zaraz potem publiczność zajmująca miejsca na dole przemieściła się do wyjściu z teatru, zaś zasilające loże goście honorowi wraz ze swoimi osobami towarzyszącymi udali się lśniącym koryatrzem do głównego foyer na bankiet. Po drodze zaś czekał ich spacer szerokim korytarzem na którym znajdował się ekskluzywny wernisaż, nie pozwalający zapomnieć o wrażeniach minionych chwil...
Wernisaż
![[Obrazek: OSYzZb1.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=OSYzZb1.jpeg)
Najważniejszym punktem wernisażu, były już wcześniej dostępne opinii publicznej plakaty, które promowały całe wydarzenie - profil Merlina i artystyczną pozę jego tańczącej Ekstazy, oba skąpane w energetycznym pomarańczu. Oprócz nich jednak, uświadczyć można było obrazy i szkice stanowiące poszczególne kroki w procesie twórczym artystyki odpowiedzialnej za nie - Lyssy Dolohov. Przedstawiały one tancerzy w różnych pozach, tak samo dynamicznych, w połowie tańca, jak i tych spokojnych i statecznych. Elementem wspólnym był fakt, że sama sylwetki pociągnięte były ciemną farbą i otoczone wyraźnymi, agresywnymi wręcz plamami barwnymi, które rzucały się na pierwszy plan. Kolory fluktuowały. Drżały dookoła modeli, stanowiąc element przewodni całego poszukiwania odpowiednich form. Jeśli ktoś był zaznajomiony ze sztuką aurowidzenia, lub przeczytał chociaż pół książki na jej temat, był w stanie dopatrzeć się w użyciu kolorów cech właściwych dla barw, które otaczały każdego człowieka. Niektóre z obrazów, te wyraźnie przemyślane i dokończone specjalnie na potrzeby wernisażu, zaczarowane zostały tak, by wzbudzać w odbiorcach (przynajmniej tych, którym nieznana była sztuka oklumencji) konkretne emocje - tożsame z konkretnymi kolorami. Najwięcej w tym wszystkim było pomarańczu, oddającego ekstatyczne uniesienia Merlina, energię pchającą do działania. Do wystawy, jako komentarz autorki, został dołączony cytat;
O, jakże się w białości mojej bieli męczę
chcę barwą być – a któż mnie rozbije na tęczę?
Karta z nim lewitowała metr nad ziemią, niemal u wejścia do głównego holu, gdzie wszystko czekało przygotowane na przybycie gości.chcę barwą być – a któż mnie rozbije na tęczę?
Bankiet
![[Obrazek: prUAwBl.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=prUAwBl.jpeg)
Bankiet został wystawiony w obszernej sali, pełniącej funkcję głównego foyer teatru. Spomiędzy kremowych liści na białych ścianach gościom przyglądały się wymalowane złotą farbą twarze postaci literackich pochodzących głównie ze sztuk najznamienitszego Szekspira. Po prawej stronie od wejścia na gości czekał już suto zastawiony stół z poczęstunkiem, którego główną właściwością był fakt, że każdy ze smakołyków można było wziąć "na jeden kęs" bez ubrudzenia przy tym rąk. Poza fontanną z czekoladą, owocami, wszelakiej maści ciastami, ciasteczkami, wytrawnymi przekąskami, kanapeczkami, rulonikami i koreczkami, szczególną uwagę mogły przyciągać ustawione na złotych paterach babeczki udekorowane błyszczącym kremem w dwóch wariantach – pomarańczowym i czarnym w nawiązaniu do postaci Ekstazy i Ambicji, sygnowane znakiem cukierni Bertiego Botta.
Dalej przeciwnej stronie znajdował się bogato strojony bar przy którym elegancko ubrany barman już szykował się, aby zaserwować gościom rozmaite napoje - alkoholowe i bezalkoholowe według uznania, chociaż na blacie poza kieliszkami szampana widniała karteczka z informacją, aby nie prosić o magicznie doprawiane drinki, bo The Globe jest zbyt poważną instytucją na takie zabawy.
Obok obu stanowisk rozstawiono, niewielkie, wysokie stoliki z białymi obrusami, aby można przy nich w grupie przystanąć i porozmawiać, zaś pomiędzy nimi znajdowały się przesłonięte storami dwa wyjścia na niewielkie, trzyosobowe balkoniki gwarantując odrobinę prywatności. Wyjątkowo z balustrady każdego z nich wyrastały drewniane, kraciaste ścianki oplecione gęsto zaklętymi jasnymi kwiatami pachnącymi jaśminem, dające wrażenie baśniowej altany i - co najważniejsze - dość skutecznie przesłaniające widok podnoszącego się dopiero z kolan spopielonego Londynu.
Na samym końcu, w centrum foyer ustawiono podłóżny, udekorowany na złoto stół prezydentialny przy którym po chwili niewielkiego zamieszania siedzieli Ministra Magii, Naczelny Mag Wizengamotu Samantha Crouch, dyrektor teatru Everett Selwyn wraz z żoną Rose, a także autorka sztuki Anemone Selwyn. Starsza pani odsunąwszy się nieco od pozostałych gości paliła magiczne cygaro, kórego dym kształtował się w fantazyjne wstęgi nad jej głową.
Na samym początku zabrał głos dyrektor Selwyn. Swoim przyjemnym barytonem powitał gości i podziękował im za tak liczne przybycie. W kilku zgrabnie ujętych i choć trącących sentymentalizmem słowach przypomniał o wzniosłym celu tegoż spotkania - zebraniu gotówki na odbudowę domu i mieszkań pracowników teatru. Z wielką estymą wymieniał pracowników, których reflektory nie obejmują: przez inspicjentów, magitechników dbających o scenografię, szwaczki, sprzątaczy po administrację i bileterów. Zbiórka polegała na kupowaniu symbolicznej cegiełki, która następnie magicznie pojawiała się na postumencie ustawionym obok prezydialnego stołu - cal po calu odbudowując miniaturę teatru The Globe. Oczywiście - im większa wpłata tym więcej wspomnianych cegieł miało się pojawiać, a Selwyn wyraził głęboką nadzieję, że pod koniec wieczor cały miniaturowy gmach objawi się im oczom. Dodatkowo na sam koniec fety odbędzie się losowanie tanecznych par spośród czcigodnych darczyńców na ostatni taniec zamykających przyjęcie. Po krótkim toaście, rozbrzmiała muzyka stojącego na uboczu kwartetu. Poczęstunek był do dyspozycji gości, podobnie jak kawałek lśniącego parkietu, zachęcającego by nie czekać ostatnich chwil spotkania, aby móc na nim zatańczyć.
Fundamenty pod miniaturowy teatr położyła uśmiechnięta szeroko Ministra, okazując swoją hojonością swoją aprobatę za zorganizowane przedsięwzięcie. Skorzystała też z okazji, aby publicznie wyrazić nadzieję, że duch Merlina czuwa nad tymi, którzy pragną odbudowy Londynu, aby ten stał się jeszcze wspanialszy.
Ponad setka ludzi rozeszła się po otoczeniu. Dość spory tłum znajdował się przy przekąskach lub przy barze, możliwe było też schowanie się pośród białych kwiatów na jednym z balkonów - najwidoczniej nie wszyscy wiedzieli, że można tam uciec od tłumu. Wernisaż zachęcał do defiladowania pośród ustawionych płócien i fotografii w pewnym oddaleniu od głównej sali, oczywiście można było też tańczyć na parkiecie pod czujnym okiem londyńskiej śmietanki towarzyskiej. Zawsze też można było spróbować swojego szczęścia i podejść do otoczonego brygadzistami stołu prezydalnego, choć zajmujący go ludzie zdawali się tylko czekać na rozluźnienie atmosfery, by samemu wmieszać się w tłum biesiadników.
Po kwadransie pojawiły się najjaśniejsze gwiazdy tego wieczoru: odwtórcy głównych ról: Hannibal Selwyn, Amelie Delacour (Morgana) oraz tancerki: Lauretta Selwyn (Ekstaza) i Mathilde Quirell. Wyciągnięto ku nim jeszcze modziutkiego kompozytora Oleandra Croucha i reżysera Roberta Kendricka. Nagrodzono ich jeszcze przez moment oklaskami, a następnie pozwolono roztaczać osobisty urok wtapiając się gwiazdom w tłum aby zbierali mniej lub bardziej szczere pochwały.
Dziękuję współautorom tego posta: @Jonathan Selwyn
@Lyssa Dolohov
Tura druga obejmuje Bankiet. Jej zakończenie zostanie ogłoszone tydzień wcześniej na kanale technicznym. Po nim nastąpi zamknięcie imprezy ostatnim tańcem z wylosowanych par osób, które zdecydują się wspomóc teatralną społeczność w podniesieniu się po pożodze. W puli mamy panią Jenkins. Jeżeli ktoś chciałby aby był tam NPC, który jak dotąd nie pojawił się w ramach sesji, prosze o kontakt na PW).
- Raz w tygodniu będzie się pojawiać mój wpis z interakcjami z NPCami
- Wszelkie próby podglądania i podsłuchiwania wymagają rzutu na Percepcję. Rzutu na daną osobę/nić itd nie można powtarzać.
- Na początku posta proszę każdego o umieszczenie orientacyjnej noty: GDZIE się znajduje (lokacje według przedostatniego akapitu) oraz Z KIM rozmawia lub próbuje wejść w interkacje (włączając NPC). Na tym etapie loże zostają zamknięte i dla bezpieczeństwa niemożliwe do ponownego odwiedzenia.
- Pozostałą treść posta obowiązuje ograniczenie max 500 słów.
- Nie obowiązuje kolejka, ani ilość postów na tę turę.
- Zachęcam do prowadzenia wątków prywatnych - wystarczy mieć jedną zakończoną sesję w ramach eventu, aby móc wliczać ją do zbioru wydarzeń w odznace Nie śpimy, bawimy się
dla ciekawskich loży ministry