18.08.2025, 14:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.12.2025, 14:07 przez Cassandra Dolohov.)
Pożar... Ruchy Cassandry powoli traciły na prędkości. Widziała pożar w swoich snach, lecz nie raz i nie dwa. Sen, który nawiedził ją kilka tygodni temu nie różnił się zbytnio od innych wizji, które miewała. Sny i wróżby można było interpretować na wiele różnych sposobów, a ona dopasowała to, co widziała podczas odpoczynku do tego, co się stało później. Dolohov powoli odłożyła potasowane karty na stolik. Jedną z kupek pochwyciła córka Vakela. Dziewczyna miała w sobie żar, który mógł spalić świat, nie dało się tego nie zauważyć.
- Ogień potrafi szybko się rozprzestrzeniać. Nawet w miejscu, w którym ciągle pada - u niej padał śnieg, tu padał deszcz. Dzisiaj jednak było sucho, a drewno nie było namoknięte, więc kusiło kolejne jęzory ognia do tego, by skosztować kolejnych drzazg.
Cassandra wstała i przesunęła się bliżej okna. Znalazła się bliżej Lyssy niż Peregrinusa, i to właśnie na jej ramieniu spoczęła dłoń wróżbitki.
- Popiół ciężko zmyć z ubrań i twarzy, Vasilij to wie. Wyczaruje kopułę nad sobą, która go ochroni - na jej ustach pojawił się po raz pierwszy uśmieszek, który wdychał życie w skorupę z ciała, którą do tej pory prezentowała. - Twój ojciec nie tylko jest wybitnym wróżbitą, Lysso, ale także jest czystszy niż woda w lodowcu.
Nie mówiła o jego sumieniu, oczywiście, a o tym, że Vakel był po prostu clean. Nie mogła rzucić kamieniem, bo sama miała swoje dziwactwa, ale z tej dwójki to akurat ona nie bała się przejść przez środek kałuży, nawet nie podnosząc odpowiednio wysoko sukienki.
- Lyssa ma rację, Peregrinusie. Musicie dokończyć partię - sama jednak nie ruszyła się z miejsca. Wpatrywała się w ogień, który płonął w (jeszcze) oddali.
Rzut na percepcję, czy zobaczy coś niepokojącego w scenerii za oknem
- Ogień potrafi szybko się rozprzestrzeniać. Nawet w miejscu, w którym ciągle pada - u niej padał śnieg, tu padał deszcz. Dzisiaj jednak było sucho, a drewno nie było namoknięte, więc kusiło kolejne jęzory ognia do tego, by skosztować kolejnych drzazg.
Cassandra wstała i przesunęła się bliżej okna. Znalazła się bliżej Lyssy niż Peregrinusa, i to właśnie na jej ramieniu spoczęła dłoń wróżbitki.
- Popiół ciężko zmyć z ubrań i twarzy, Vasilij to wie. Wyczaruje kopułę nad sobą, która go ochroni - na jej ustach pojawił się po raz pierwszy uśmieszek, który wdychał życie w skorupę z ciała, którą do tej pory prezentowała. - Twój ojciec nie tylko jest wybitnym wróżbitą, Lysso, ale także jest czystszy niż woda w lodowcu.
Nie mówiła o jego sumieniu, oczywiście, a o tym, że Vakel był po prostu clean. Nie mogła rzucić kamieniem, bo sama miała swoje dziwactwa, ale z tej dwójki to akurat ona nie bała się przejść przez środek kałuży, nawet nie podnosząc odpowiednio wysoko sukienki.
- Lyssa ma rację, Peregrinusie. Musicie dokończyć partię - sama jednak nie ruszyła się z miejsca. Wpatrywała się w ogień, który płonął w (jeszcze) oddali.
Rzut na percepcję, czy zobaczy coś niepokojącego w scenerii za oknem
Rzut PO 1d100 - 71
Sukces!
Sukces!