18.08.2025, 16:31 ✶
Nico miał obszerną wiedzę o świecie. Ze względu na swoje podróże, na fascynacje odmienną kulturą, na wymuszone programem szkoły opanowanie magii bez różdżki mógł się popisać specjalistyczną wiedzą o której wielu uczonych nie miało pojęcia.
Mógł też wykazać się absoutną ignorancją jeśli chodzi o dziedziny z któymi nigdy zbyt wielkiej styczności nie miał, albo którego styczność opierała się na... byciu córką szamanki.
Wzdrygnął się na wzmiankę o naświetlaniach i żarliwie zapewnił Eliasa, że myśli tak samo, po czym zaproponował, że w następnym miejscu odpali kadzidła, bo akurat ma ich w torbie kilka.
— To na złe duchy. Boją się tego zapachu. — zaproponował, ale och nie tu nie tu! z trudme powstrzymał się by nie pociągnąć rzemieślnika we wskazaną stronę. PORZUCONE I NIEOPŁACONE ŚWIECIDEŁKA! CHAOS POŻARU! To było miejsce idealne dla niej ponieważ kochała świecidelka. Zwłaszcza takie niekochane, które ona mogła ukochać. Ciemne oczy hindusa świeciły się z ekscytacji, gdy dalej był oprowadzany po sklepie i części teraz dedykowanej do pracy. Uśmiechał się przyjaźnie i machał wszystkim, jeśli kogokolwiek mieliby spotkać.
— Wspaniale, to najszybciej nam pójdzie jeśli się rozdzielimy co myślisz? Te pudła och, one byłyby łatwopalne, dobrze że macie takie grube ściany totalnie. — zezował na pudła i już wyobrażał sobie te cudne figureczki, które będzie mógł potem postawić na swoim okienku w Rejwachu.
Nie potrzeba było większej zachęty, żeby Nico poszedł buszować między regałami, próbując być możliwie najzłodziejszym złodziejem.
A wszystko tak pięknie błyszczało... Krew szumiała w uszach. Być może zakochała się. Nawet znalazła w jednym pudełku kryształowe serce.
Szkoda tylko, że w ferworze okradania sklepu czyszczenia z ładniejszych zabawek półek, nie zauważyła, że jej forma rozmyła się, a kędzieżawa głowa hinduskiego żeglarza, powróciła do stanu kędzieżawej owszem głowy przemiłej afrykanki lubiącej dobrze zjeść.
Mógł też wykazać się absoutną ignorancją jeśli chodzi o dziedziny z któymi nigdy zbyt wielkiej styczności nie miał, albo którego styczność opierała się na... byciu córką szamanki.
Wzdrygnął się na wzmiankę o naświetlaniach i żarliwie zapewnił Eliasa, że myśli tak samo, po czym zaproponował, że w następnym miejscu odpali kadzidła, bo akurat ma ich w torbie kilka.
— To na złe duchy. Boją się tego zapachu. — zaproponował, ale och nie tu nie tu! z trudme powstrzymał się by nie pociągnąć rzemieślnika we wskazaną stronę. PORZUCONE I NIEOPŁACONE ŚWIECIDEŁKA! CHAOS POŻARU! To było miejsce idealne dla niej ponieważ kochała świecidelka. Zwłaszcza takie niekochane, które ona mogła ukochać. Ciemne oczy hindusa świeciły się z ekscytacji, gdy dalej był oprowadzany po sklepie i części teraz dedykowanej do pracy. Uśmiechał się przyjaźnie i machał wszystkim, jeśli kogokolwiek mieliby spotkać.
— Wspaniale, to najszybciej nam pójdzie jeśli się rozdzielimy co myślisz? Te pudła och, one byłyby łatwopalne, dobrze że macie takie grube ściany totalnie. — zezował na pudła i już wyobrażał sobie te cudne figureczki, które będzie mógł potem postawić na swoim okienku w Rejwachu.
Nie potrzeba było większej zachęty, żeby Nico poszedł buszować między regałami, próbując być możliwie najzłodziejszym złodziejem.
A wszystko tak pięknie błyszczało... Krew szumiała w uszach. Być może zakochała się. Nawet znalazła w jednym pudełku kryształowe serce.
Szkoda tylko, że w ferworze okradania sklepu czyszczenia z ładniejszych zabawek półek, nie zauważyła, że jej forma rozmyła się, a kędzieżawa głowa hinduskiego żeglarza, powróciła do stanu kędzieżawej owszem głowy przemiłej afrykanki lubiącej dobrze zjeść.