18.08.2025, 19:24 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.08.2025, 23:00 przez Hannibal Selwyn.
Powód edycji: Zapomniałam że Olek i Ela się znają to przez te poranne rozkminy o przedstawianiu sie
)
Hannibal dotarł na bankiet z opóźnieniem, jako jeden z ostatnich aktorów, w towarzystwie tancerki grającej Ambicję. Nie było po nim widać ani śladu wcześniejszego zmaltretowania - cała krew i charakteryzacja zostały dokładnie zmyte, był odświeżony, uperfumowany i przebrany w jasny garnitur, spod którego nie było widać kołnierzyka tradycyjnej koszuli. Z właściwym sobie brakiem poszanowania konwenansów - albo może po prostu z artystyczną fantazją - podkreślił oczy ciemnym makijażem. Przydługie włosy w nieładzie opadały na twarz.
Obrzucił kontrolnym spojrzeniem stół zajmowany przez jego rodziców i Ministrę Magii, a potem podał ramię Mathildzie, odszukał wzrokiem Electrę i rozdając na prawo i lewo uśmiechy i powitania, skierował się w stronę plakatów, gdzie stała.
Szedł przez salę, jakby był główną atrakcją wieczoru, całkowicie bezczelnie i nieskrępowanie zmierzając do swojej gościni specjalnej w towarzystwie innej kobiety. Po drodze zatrzymał się na chwilę obok Oleandra Crouch.
- Maestro - skłonił się lekko, a potem spojrzał mu w oczy z figlarnym uśmiechem - Cudowna muzyka dzisiejszego wieczoru. Moje gratulacje.
We troje ruszyli w stronę Electry. Gdy zbliżyli się do niej, Hannibal przekazał rękę Mathildy Oleandrowi, a Ellie przyciągnął do siebie i pocałował w policzek na powitanie.
- Przepraszam, że musiałaś czekać - powiedział cicho, z twarzą w jej włosach.
- Electro, to są Mathilda Quirrell i Oleander Crouch, kompozytor, może słyszałaś? Tylka, Olek - Electra Prewett.
Ujął dziewczynę pod ramię i obrał kurs na grupkę Selwynów i ich osób towarzyszących, gotów zatrzymać się i zapozować, jeżeli przedstawiciele prasy zapragnęliby uwiecznić go w tym czarującym towarzystwie.
- Dobry wieczór wszystkim, mam nadzieję, że nie ominęło mnie nic ważnego? - powitał obecnych. Dokonawszy niezbędnych wzajemnych prezentacji i upewniwszy się, że etykiecie stało się zadość, uścisnął jeszcze Mathildę jedną ręką.
- Dziękuję ci za dzisiaj. Jutro to powtórzymy! - zapowiedział, puszczając do niej oko i uwolnił ją z objęcia. Skupił całą swoją uwagę na Electrze.
- Pięknie wyglądasz - uśmiechnął się ciepło, przyglądając się jej eleganckiej sukience, idealnie dopasowanej odcieniem do jego stroju, a dodatkowo odsłaniającej zgrabną nogę modelki - Co Ci podać? - wskazał głową na przekąski i trunki.
Był głodny, ale premiera miała swoje prawa, więc w pierwszej kolejności zatroszczył się o kieliszek szampana dla siebie i swojej partnerki. Z miną dzieciaka, który wymyślił świetną psotę, wzniósł toast:
- Za wszystkie wypełnione “Ekstazą” wieczory - dzisiejszy i te nadchodzące!
Wypowiadając to zdanie zdołał wbić prowokacyjne spojrzenie kolejno w Jonathana, Anthony’ego, Monę i Roberta, a ramię Ellie przycisnąć znacząco do siebie. Jakby życzył im zupełnie innego rodzaju ekstazy.
- Morpheusie, cudownie widzieć cię w dobrym zdrowiu… i bardziej sprzyjających okolicznościach, niż ostatnio - rzekł poważniejąc na chwilę i powstrzymując się od komentarza na temat tego, że jak dotąd, za każdym razem, kiedy się spotykają, leje się krew.
Wszyscy zgromadzeni mogli z widowni do woli sycić oczy widokiem Hannibala, ale on nie miał okazji wzajemnego obserwowania ich, więc czynił to teraz, nie tylko podziwiając odświętne stroje, ale też starając się wyczuć nastroje gości, których wszak, jako najjaśniejsza gwiazda spektaklu i całego The Globe, po części uważał za swoich.