19.08.2025, 15:55 ✶
Nie słyszał, żeby ktoś wchodził do kuchni, zbyt zajęty szukaniem marchewek, w sumie to nawet nie miał na nie ochoty, dlaczego więc miałby je dalej szukać. Aż wypuścił z rąk kubek, który z brzękiem potoczył się po półce szafki - kiedy usłyszał głos Millie.
- Więc to, że jak tracisz jeden zmysł to wyostrzają się inne to bujda - mruknął do siebie, teatralnie łapiąc się za klatkę piersiową. Odwrócił głowę w stronę, z której jak mu się wydawało dobiegał głos Moody, jednak zwrócony był tak o dwa metry za bardzo w prawo.
- Próbowałaś kiedyś leżeć i nic nie robić? Bo nie widzisz nawet czubka swojego nosa. Nie mogłem się za nic zabrać, co tam miałem robić przez cały czas? Uznałem, że skoro mam całe nogi i ręce to zrobię sobie coś do jedzenia - jakby na potwierdzenie jego słów, brzuch dość głośno wyraził dezaprobatę, że nadal nic nie zjadł.
Drgnął kiedy go dotknęła, był po prostu zaskoczony, niemożność dostrzeżenia tego co się dzieje wokół niego była irytująca, na całe szczęście Basilius coś wspominał, że dzisiaj wieczorem będzie już odzyskiwał wzrok? Oby kurwa.
- Czemu miałby zajebać ciebie, jeśli to ja bym coś sobie zrobił? - zapytał zanim połączył wątki i dał się jej obejrzeć. - Wszyscy kłamali, rycerz po uratowaniu księżniczki nie dostaje buziaków tylko reprymendy, muszę to zanotować w notesie, żeby nie zapomnieć - mruknął udając, że się naburmuszył, ale wspomnienie o jedzeniu natychmiast stracił zainteresowanie tym przedstawieniem.
- Właści... - już chciał powiedzieć o tych marchewkach i tym, że gdzieś chyba była zupa dyniowa schowana. Ale z drugiej strony nie chciał, żeby poświęcała zbyt wiele czasu na robienie mu jedzenia, nie czuł się z tym najlepiej, przecież mógłby zrobić je sobie sam (brudząc przy tym ponad połowę kuchni). - Chętnie, po... - urwał znów w pół słowa, bo jak jej niby miał pomóc, coś podać? Dłużej by szukał. - Kanapki brzmią dobrze - dokończył koślawo.
- Więc to, że jak tracisz jeden zmysł to wyostrzają się inne to bujda - mruknął do siebie, teatralnie łapiąc się za klatkę piersiową. Odwrócił głowę w stronę, z której jak mu się wydawało dobiegał głos Moody, jednak zwrócony był tak o dwa metry za bardzo w prawo.
- Próbowałaś kiedyś leżeć i nic nie robić? Bo nie widzisz nawet czubka swojego nosa. Nie mogłem się za nic zabrać, co tam miałem robić przez cały czas? Uznałem, że skoro mam całe nogi i ręce to zrobię sobie coś do jedzenia - jakby na potwierdzenie jego słów, brzuch dość głośno wyraził dezaprobatę, że nadal nic nie zjadł.
Drgnął kiedy go dotknęła, był po prostu zaskoczony, niemożność dostrzeżenia tego co się dzieje wokół niego była irytująca, na całe szczęście Basilius coś wspominał, że dzisiaj wieczorem będzie już odzyskiwał wzrok? Oby kurwa.
- Czemu miałby zajebać ciebie, jeśli to ja bym coś sobie zrobił? - zapytał zanim połączył wątki i dał się jej obejrzeć. - Wszyscy kłamali, rycerz po uratowaniu księżniczki nie dostaje buziaków tylko reprymendy, muszę to zanotować w notesie, żeby nie zapomnieć - mruknął udając, że się naburmuszył, ale wspomnienie o jedzeniu natychmiast stracił zainteresowanie tym przedstawieniem.
- Właści... - już chciał powiedzieć o tych marchewkach i tym, że gdzieś chyba była zupa dyniowa schowana. Ale z drugiej strony nie chciał, żeby poświęcała zbyt wiele czasu na robienie mu jedzenia, nie czuł się z tym najlepiej, przecież mógłby zrobić je sobie sam (brudząc przy tym ponad połowę kuchni). - Chętnie, po... - urwał znów w pół słowa, bo jak jej niby miał pomóc, coś podać? Dłużej by szukał. - Kanapki brzmią dobrze - dokończył koślawo.