19.08.2025, 19:25 ✶
Tommy jojczał na zmysły, że mu się nie aktywowały. A przecież był Figgiem, nie odgrażał się wczoraj ile to ma żyć w zapasie? Coś tam matematyka nie matematykowała, ale nie jej było oceniać.
- Nie zesraj się - poczuła go życzliwie i zaczęła przygotowywać kanapki.
Bardzo dobrze rozumiała ten stan, kiedy nie można było się ruszać. Pierwszy raz doświadczyła tego w szkole, jak rozjebała się na miotle i w skrzydle szpitalnym Alexander Pierdolony Mulciber szorował nią mentalnie podłogę. Nie. Pierwszy raz doświadczyła tego jak była dzieckiem i pierwszy raz zapłakała za mamą, która nigdy już nie poszczesze jej włosów. Co jej wtedy powiedział Aaron? Że ma być twarda? Że ma zamknąć w końcu ryj? Tydzień siedziała w swoim pokoju i udawała, że mama zabrała ją ze sobą. Że jest jak ona cicha i nikomu nie przeszkadza. Że jest martwa.
- Kurwa stary rozumiem. Jak charłaki wyszły na ulicę to oberwałam z wykurwistej klątwy i też mnie zmogło. Papcio Ci potwierdzi, bo robił za moją niańkę wtedy. Ale byłam wkurwiona. Zjebałam się z łóżka i było tylko gorzej bo ten kutas nie przyszedł mi pomóc. Mówił, że to mi wykształci charakter. Jebani wróżbici. - Jebać trzecie oko. Kto niby tego potrzebował?
Tymczasem Tommy brzęczał dalej i był przy tym słodko irytujący. Pieszczoszek.
- Widać że Ci coś się z oczami pojebało już wcześniej, bo kurwa żadna ze mnie księżniczka. - sarknęła chlastając masłem orzechowym zadowolona z siebie. Też znalazła gdzieś dżem. Truskawkowy ale znalezionemu dżemowi w zęby się nie zagląda czy coś.
- Ale dobrze, buziaczki będą wieczorem jak tak Ci ich brakuje. Może pomogą proces leczenia i zagwarantują mnie, że jak skoczę po Liszka to zostaniesz z dupą w łóżku. Kojarzysz taki termin jak odsypianie? - zakpiła, po czym zgarnęła kanapki jak jeszcze Thomas oferował pomoc. Szybkie i skuteczne. - Dobra... mm nie wiem, chyba bez sensu się teleportować, tepanie tutaj nie wychodzi mi jakoś wybitnie pamietasz jak próbowałam skoczyć Ci na plecy? Czy z pamięcią też nie bardzo? Choć złap mnie za ramię - podsunęła mu się pod rękę.
- Nie zesraj się - poczuła go życzliwie i zaczęła przygotowywać kanapki.
Bardzo dobrze rozumiała ten stan, kiedy nie można było się ruszać. Pierwszy raz doświadczyła tego w szkole, jak rozjebała się na miotle i w skrzydle szpitalnym Alexander Pierdolony Mulciber szorował nią mentalnie podłogę. Nie. Pierwszy raz doświadczyła tego jak była dzieckiem i pierwszy raz zapłakała za mamą, która nigdy już nie poszczesze jej włosów. Co jej wtedy powiedział Aaron? Że ma być twarda? Że ma zamknąć w końcu ryj? Tydzień siedziała w swoim pokoju i udawała, że mama zabrała ją ze sobą. Że jest jak ona cicha i nikomu nie przeszkadza. Że jest martwa.
- Kurwa stary rozumiem. Jak charłaki wyszły na ulicę to oberwałam z wykurwistej klątwy i też mnie zmogło. Papcio Ci potwierdzi, bo robił za moją niańkę wtedy. Ale byłam wkurwiona. Zjebałam się z łóżka i było tylko gorzej bo ten kutas nie przyszedł mi pomóc. Mówił, że to mi wykształci charakter. Jebani wróżbici. - Jebać trzecie oko. Kto niby tego potrzebował?
Tymczasem Tommy brzęczał dalej i był przy tym słodko irytujący. Pieszczoszek.
- Widać że Ci coś się z oczami pojebało już wcześniej, bo kurwa żadna ze mnie księżniczka. - sarknęła chlastając masłem orzechowym zadowolona z siebie. Też znalazła gdzieś dżem. Truskawkowy ale znalezionemu dżemowi w zęby się nie zagląda czy coś.
- Ale dobrze, buziaczki będą wieczorem jak tak Ci ich brakuje. Może pomogą proces leczenia i zagwarantują mnie, że jak skoczę po Liszka to zostaniesz z dupą w łóżku. Kojarzysz taki termin jak odsypianie? - zakpiła, po czym zgarnęła kanapki jak jeszcze Thomas oferował pomoc. Szybkie i skuteczne. - Dobra... mm nie wiem, chyba bez sensu się teleportować, tepanie tutaj nie wychodzi mi jakoś wybitnie pamietasz jak próbowałam skoczyć Ci na plecy? Czy z pamięcią też nie bardzo? Choć złap mnie za ramię - podsunęła mu się pod rękę.