Ozzy bywał na Pokątnej dość często, choć być może nie aż tak często, jak na samej Alei Horyzontalnej, gdzie prowadził pub. Pokątna jednak miała swoje uroki i miejsca, które naprawdę przydawały się czarodziejom, więc nawet Lupin wpadał tam od czasu do czasu. Tym razem pojawił się na tej - najpopularniejszej chyba - czarodziejskiej ulicy w Londynie ze względu na konieczność zrobienia zakupów w Magicznej Menażerii; jego sówka zdążyła już pochłonąć większość swoich przepysznych smaczków, a poza tym chciał jej kupić też jakąś zabawkę, którą mogłaby sobie skubać - żeby choć na chwilę przestać skubać jego włosy, ubrania i meble. Wracał właśnie ze wszystkimi potrzebnymi rzeczami, idąc ulicą, gdy zaczepił go jakiś chłopak, w którym Osiris od razu rozpoznał dziennikarza.
- Aktualnej sytuacji...? - powtórzył za chłopakiem, zatrzymując się grzecznie. Nie chciał uciekać, bo też nie miał za bardzo nic do ukrycia, a potrafił gryźć się w język na tyle, żeby nie odpowiedzieć niczego, co mogłoby być niemile widziane wśród niektórych czarodziejów, zwłaszcza tych czystych rodów. - To zależy o co pan pyta - uśmiechnął się grzecznie. - Bo jeśli na przykład chodzi panu o panującą modę albo napływających do Anglii imigrantów, to nie wiem czy będę adekwatną osobą do udzielenia odpowiedzi. - zaśmiał się krótko. - O co pan pyta, tak konkretnie?
@dacre black