Zanim jeszcze przyjrzał się czekoladkom, spojrzał na przyjaciela.
- Noszę to zawsze, co serce wybiera, lecz cudzym zachwytem radość się wzbiera - odpowiedział na stwierdzenie, że może nosić, co chce, niezależnie od tego, co podoba się Ozzy'emu. Strasznie już zaczynały go irytować te rymy wypływające z jego ust.
- To naprawdę nie w twym stylu, przyjacielu, by płatać mi figle w podobnym celu - odpowiedział na informację, że przecież to nie w stylu Lupina, żeby robić tego typu kawały - Lecz przez moment myśl mnie taka porwała, żeś chciał się zabawić i uznał, że to dobra sprawa cała.
Te rymy coraz bardziej zaczynały mu przypominać te Szekspirowskie, a nie uważał tego za dobry kierunek. To nie znaczy, że Szekspir pisał źle, ale... to poeta z szesnastego wieku, więc lepiej by było jednak podwyższyć chociaż swój poziom do tego przystającego do wieku dwudziestego... A już w ogóle najlepiej: przestać wciąż gadać wierszem! Szlag go zaczynał trafiać.
- Wiem, że to minie, pewnie niedługo, lecz kiedy? Pytanie wciąż dręczy mnie długo. Chciałbym, by skończyło się właśnie dziś, bo każdy kolejny dzień to dla mnie zbyt wielki kłopot i zgryz - odpowiedział, wciąż tymi cholernymi rymami, których zaczynał mieć wyżej uszu. Doprawdy, ktokolwiek zaczarował te czekoladki... albo piwo - bo to mu teraz przyszło do głowy. Przecież nie pili z tej samej butelki, więc równie dobrze to mógł być efekt działania zaklęcia rzuconego na piwo! Chociaż to o tyle mało prawdopodobne, że czekoladki zostały przyniesione przez Ozzy'ego, a ten nie wiedział, skąd są; a piwo było umieszczone w lodówce przez Dacre, który kupił wszystkie butelki w tym samym sklepie, co zawsze.
- Ta rymowanka strasznie mnie wkurza, mam jej już dosyć — cierpliwość się kurczy. Chcę wreszcie mówić zwyczajnym tonem, a nie wciąż rymem, jak bard z melodią i dzwonem - oświadczył, kładąc czekoladki z powrotem na stole i patrząc na Osirisa z frustracją i prośbą w oczach. Naprawdę miał dość tych wszystkich durnych wierszyków.
@osiris lupin