17.02.2023, 13:44 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.02.2023, 13:57 przez Mackenzie Greengrass.)
Właściwie wychodziła ciut częściej niż raz na parę miesięcy. Zdarzało się jej to tak… raz w miesiącu. Zwykle nie ze swoją własną twarzą i po prostu wtedy nie piła. Ach, i najczęściej siedziała przy stoliku sama, sącząc coś bez alkoholu. Ot samotność w tłumie. Lovegood może i miał rację, że taki tryb życia niekoniecznie człowiekowi służył. Z drugiej strony zapewne próby częstego pakowania się pomiędzy ludzi służyłyby jej jeszcze mniej.
Spojrzała na Theodore’a ze zdumieniem, gdy spytał, czy wszystko jest w porządku. Jak mogłoby być w porządku, skoro to mieszkanie było całe zalane, i zalewało ich lokale? Dopiero po chwili dotarło do niej, że chciał wiedzieć, czy jest cała po tym pięknym upadku.
- Żyję – poinformowała krótko, dźwigając się na nogi. Gdy on sprawdzał pokoje, poruszyła ostrożnie barkiem, który nieco bolał, a naprawdę nie mogła pozwolić sobie teraz nawet na małą kontuzję. Nie spodziewała się, że Lovegood znajdzie panią Weasley. Miała nieprzyjemne uczucie, graniczące z pewnością, że ta jest w łazience.
I że nie bez powodu pozwoliła zalać całe mieszkanie.
Oczywiście, istniała szansa, że odkręciła wodę w przypływie demencji starczej, zatkała kurek, a potem wyszła z mieszkania. To jednak zdawało się mało prawdopodobne.
Mackenzie przewróciła oczyma, gdy Lovegood oznajmił, że to ona powinna zajrzeć do łazienki, bo to nie jest dżentelmeńskie, a coś może roztrzaskać jego wrażliwą duszę.
- Dobrze, że moja dusza nie jest wrażliwa – oświadczyła, podchodząc do uchylonych drzwi łazienki. Może i niezbyt chciała tam wchodzić, ale ktoś musiał to zrobić i… cóż, padało na nią.
Pomieszczenie było niewielkie. Prezentowało się skromne i wyglądało jako tako pewnie wyłącznie dzięki temu, że pani Weasley wspomagała wystrój magią. W środku mieściła się akurat wanna i niewielka szafka. Ta pierwsza była wypełniona wodą aż po brzeg, przelewając się, tak, że nawet na progu Mackenzie zamoczyła sobie nogawki. Z kurka wciąż ciekła woda, a sama pani Weasley…
…tak, była w wannie. Jej rude włosy unosiły się na powierzchni, a blada twarz znajdowała pod wodą. W pierwszym odruchu Greengrass chciała ją wyciągnąć, ale zaraz dotarło do niej, że to nie miało sensu. Sądząc po stanie mieszkania i kolorze policzków kobiety, sąsiadka była martwa od paru godzin. Może nawet od poprzedniego wieczora.
Mackenzie mechanicznym ruchem uniosła różdżkę, wycelowała w kran i zakręciła wodę. Miała chęć usunąć też tę z podłogi, ale może to będzie jakiś dowód dla Brygadzistów?
Dziewczyna wycofała się i zamknęła za sobą drzwi, spoglądając na Lovegooda. Jeśli to, co właśnie zobaczyła, jakoś nią wstrząsnęło, to nie było tego widać po wyrazie jej twarzy.
- Mamy trupa. W wannie – poinformowała rzeczowym tonem.
Spojrzała na Theodore’a ze zdumieniem, gdy spytał, czy wszystko jest w porządku. Jak mogłoby być w porządku, skoro to mieszkanie było całe zalane, i zalewało ich lokale? Dopiero po chwili dotarło do niej, że chciał wiedzieć, czy jest cała po tym pięknym upadku.
- Żyję – poinformowała krótko, dźwigając się na nogi. Gdy on sprawdzał pokoje, poruszyła ostrożnie barkiem, który nieco bolał, a naprawdę nie mogła pozwolić sobie teraz nawet na małą kontuzję. Nie spodziewała się, że Lovegood znajdzie panią Weasley. Miała nieprzyjemne uczucie, graniczące z pewnością, że ta jest w łazience.
I że nie bez powodu pozwoliła zalać całe mieszkanie.
Oczywiście, istniała szansa, że odkręciła wodę w przypływie demencji starczej, zatkała kurek, a potem wyszła z mieszkania. To jednak zdawało się mało prawdopodobne.
Mackenzie przewróciła oczyma, gdy Lovegood oznajmił, że to ona powinna zajrzeć do łazienki, bo to nie jest dżentelmeńskie, a coś może roztrzaskać jego wrażliwą duszę.
- Dobrze, że moja dusza nie jest wrażliwa – oświadczyła, podchodząc do uchylonych drzwi łazienki. Może i niezbyt chciała tam wchodzić, ale ktoś musiał to zrobić i… cóż, padało na nią.
Pomieszczenie było niewielkie. Prezentowało się skromne i wyglądało jako tako pewnie wyłącznie dzięki temu, że pani Weasley wspomagała wystrój magią. W środku mieściła się akurat wanna i niewielka szafka. Ta pierwsza była wypełniona wodą aż po brzeg, przelewając się, tak, że nawet na progu Mackenzie zamoczyła sobie nogawki. Z kurka wciąż ciekła woda, a sama pani Weasley…
…tak, była w wannie. Jej rude włosy unosiły się na powierzchni, a blada twarz znajdowała pod wodą. W pierwszym odruchu Greengrass chciała ją wyciągnąć, ale zaraz dotarło do niej, że to nie miało sensu. Sądząc po stanie mieszkania i kolorze policzków kobiety, sąsiadka była martwa od paru godzin. Może nawet od poprzedniego wieczora.
Mackenzie mechanicznym ruchem uniosła różdżkę, wycelowała w kran i zakręciła wodę. Miała chęć usunąć też tę z podłogi, ale może to będzie jakiś dowód dla Brygadzistów?
Dziewczyna wycofała się i zamknęła za sobą drzwi, spoglądając na Lovegooda. Jeśli to, co właśnie zobaczyła, jakoś nią wstrząsnęło, to nie było tego widać po wyrazie jej twarzy.
- Mamy trupa. W wannie – poinformowała rzeczowym tonem.