22.08.2025, 16:07 ✶
Sukces. Sukces brzmiał przyjemnie i obiecująco, a przynajmniej powinien, prawda? Lyssa jednak zamiast zwyczajnie się uśmiechnąć, przez moment jeszcze wpatrywała się uważnie; to w kartę to w ojca, jakby musiała sobie parę razy obrócić w głowie jego słowa.
Bo to nie było tak, że chciała spotkać się z Parkinsonem i wyjść stamtąd, z obrażoną miną głosząc, że była to absolutna porażka, prawda? Kiedy jednak patrzyła na znajdującą się na karcie ilustrację, odnosiła nieco wrażenie że tym samym została do czegoś zobowiązana. Ciekawe, czy jeśli bardzo by się postarała, to i tak pod koniec dnia obydwoje musieliby powiedzieć, że spotkanie należało do udanych?
W końcu jednak złapała się na tym, że chyba zanadto się nad tym wszystkim roztrząsała, próbując dojść do tego jak oszukać właśnie prezentowany jej los. Potrząsnęła więc nieznacznie głową i uśmiechnęła się wreszcie lekko do ojca.
- Rozumiem. Cóż, w takim razie widzę, że nie pozostaje mi nic innego, jak umówić się na randkę - rzuciła jasnym, swobodnym głosem, ale zaraz po tym znowu pojawiło się na jej twarzy wahanie. - Mogę cię o coś zapytać? Czy kiedy... czy kiedy mieliście brać z mamą ślub, to też rozkładałeś dla was karty? - głos przybrał na delikatności, jakby sprawdzała czy może faktycznie pociągnąć za tę strunę w bezpieczny dla siebie sposób i nie gniewając przy tym Vakela. Nauczyła się zwyczajnie, że matka niekoniecznie chciała o swoim przeszłym związku rozmawiać, dlatego też trzymała przez tyle lat córkę w niewiedzy co do tego, kto dokładnie był jej ojcem, a dokładając do tego problemy z Annaleigh - Lyssa przyjęła jakoś, że związki Dolohova mogły być tematem drażliwym. Teraz jednak może zwyczajnie dojrzała do zapytania, albo zwyczajnie uznała, że tak lekki temat jak jej przyszła randka to był idealny moment na tego typu pytania. Albo oba.
Bo to nie było tak, że chciała spotkać się z Parkinsonem i wyjść stamtąd, z obrażoną miną głosząc, że była to absolutna porażka, prawda? Kiedy jednak patrzyła na znajdującą się na karcie ilustrację, odnosiła nieco wrażenie że tym samym została do czegoś zobowiązana. Ciekawe, czy jeśli bardzo by się postarała, to i tak pod koniec dnia obydwoje musieliby powiedzieć, że spotkanie należało do udanych?
W końcu jednak złapała się na tym, że chyba zanadto się nad tym wszystkim roztrząsała, próbując dojść do tego jak oszukać właśnie prezentowany jej los. Potrząsnęła więc nieznacznie głową i uśmiechnęła się wreszcie lekko do ojca.
- Rozumiem. Cóż, w takim razie widzę, że nie pozostaje mi nic innego, jak umówić się na randkę - rzuciła jasnym, swobodnym głosem, ale zaraz po tym znowu pojawiło się na jej twarzy wahanie. - Mogę cię o coś zapytać? Czy kiedy... czy kiedy mieliście brać z mamą ślub, to też rozkładałeś dla was karty? - głos przybrał na delikatności, jakby sprawdzała czy może faktycznie pociągnąć za tę strunę w bezpieczny dla siebie sposób i nie gniewając przy tym Vakela. Nauczyła się zwyczajnie, że matka niekoniecznie chciała o swoim przeszłym związku rozmawiać, dlatego też trzymała przez tyle lat córkę w niewiedzy co do tego, kto dokładnie był jej ojcem, a dokładając do tego problemy z Annaleigh - Lyssa przyjęła jakoś, że związki Dolohova mogły być tematem drażliwym. Teraz jednak może zwyczajnie dojrzała do zapytania, albo zwyczajnie uznała, że tak lekki temat jak jej przyszła randka to był idealny moment na tego typu pytania. Albo oba.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.