17.02.2023, 22:58 ✶
Histeria. Książkowy przykład histerii.
Zamrugał kilkukrotnie, nie wierząc w to, co właśnie działo się przed jego oczami. Spodziewał się gniewu, rzucania ślubną zastawą (chociaż osobliwych filiżanek od Eden byłoby mu szkoda - mięśnie jego twarzy nawet nie drgnęły, gdy zdał sobie sprawę z tego, że bardziej miłuje porcelanę od szwagierki, niż własną żonę), ale żeby córka samego Fortinbrasa Malfoya, byłego Ministra Magii, wykazała się takim brakiem klasy i urządzała aż takie cyrki? Czy ona w ogóle zdawała sobie sprawę z wagi własnych słów, czy po prostu rzucała co jej ślina na język przyniesie?
— Skoro uważasz, że bycie w tej sytuacji bardziej pokrzywdzoną czyni ten problem tylko twoim, to czego właściwie ode mnie oczekujesz? — ramiona uniosły się i opadły w bezsilnym westchnieniu. Bowiem co z tego, że jego praca wymagała od niego cierpliwości i opanowania? Czy bycie magipsychiatrą obdzierało go z innych cech osobowości? Czy po godzinach pracy nie mógł być po prostu człowiekiem, który również posiada emocje i je okazuje? Czy zawsze musiał zachowywać się tak, jakby był na dyżurze w Lecznicy? Cóż, zachowanie Eunice wskazywało na to, że tak. Wyprostował się więc, a jego twarz nabrała poważnego wyrazu; od tamtej chwili zamierzał dystansować się od wszystkiego, co miało paść z jej ust. Nie był już jej mężem, a lekarzem, przed którym stanęła kobieta podejrzewana o zaburzenia dysocjacyjne i narcystyczne. Deliryczny, oderwany od rzeczywistości umysł, skupiony jedynie na zaspokojeniu swoich egoistycznych potrzeb.
— Czy rozumiesz, że chcąc zemścić się na mojej matce doprowadzisz do skandalu, który może pogrążyć również twoją rodzinę? Czy jesteś świadoma tego, jakie konsekwencje może mieć wyciąganie na światło dzienne prywatnych brudów? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że ściągając Brygadę Uderzeniową na Grimmauld Place zaszkodzisz więcej niż jeden osobie? Co zrobisz, gdy zaczną przeszukiwać rodową posiadłość i natkną się w rzeczach mojego ojca na coś, co może sprawić kłopoty Fortinbrasowi? Jak spojrzysz Elliottowi w oczy, jeśli pośród moich kufrów na strychu znajdą kompromitujące go listy? — komu właściwie chciała zrobić na złość? Wśród Blacków i Malfoyów nie było chyba osoby, która nie miałaby trupa w szafie. Wszyscy znajdowali się na niewidzialnej pajęczynie powiązań, której Eunice nie dane było zrozumieć; interesy, intrygi, palone mosty i grzebane zwłoki, przyjaźnie dłuższe niż jej egzystencja, miłosne uniesienia w winnicy na południu Francji. Pewnych rzeczy nie dało się ot tak wymazać z życiorysu.
Nie miał pojęcia na co liczyła, porównując go do matki; nie było to w jego oczach żadną przywarą. Jego miłość do Daphne była trudna i najeżona kolcami, w ciągu jego życia niejednokrotnie wystawiona na próbę. Zaledwie kilkadziesiąt minut wcześniej wrzeszczał na nią i stawiał granice, a teraz był gotów bronić jej do utraty tchu. Była wszak najważniejszą kobietą w jego życiu, o której to surową miłość tak rozpaczliwie zabiegał. "Kocham cię i chcę dla ciebie jak najlepiej. Dlatego musisz robić wszystko, co ci każę" - usłyszał od niej po powrocie z Paryża. Wówczas obruszył się na te słowa, jednakże teraz gotów był przyznać jej rację.
— Nie widzę dla nas przyszłości — skwitował krótko, patrząc w ślad za sylwetką Eunice znikającą na piętrze, jednak nie był pewien, czy usłyszała jego słowa.
Zamrugał kilkukrotnie, nie wierząc w to, co właśnie działo się przed jego oczami. Spodziewał się gniewu, rzucania ślubną zastawą (chociaż osobliwych filiżanek od Eden byłoby mu szkoda - mięśnie jego twarzy nawet nie drgnęły, gdy zdał sobie sprawę z tego, że bardziej miłuje porcelanę od szwagierki, niż własną żonę), ale żeby córka samego Fortinbrasa Malfoya, byłego Ministra Magii, wykazała się takim brakiem klasy i urządzała aż takie cyrki? Czy ona w ogóle zdawała sobie sprawę z wagi własnych słów, czy po prostu rzucała co jej ślina na język przyniesie?
— Skoro uważasz, że bycie w tej sytuacji bardziej pokrzywdzoną czyni ten problem tylko twoim, to czego właściwie ode mnie oczekujesz? — ramiona uniosły się i opadły w bezsilnym westchnieniu. Bowiem co z tego, że jego praca wymagała od niego cierpliwości i opanowania? Czy bycie magipsychiatrą obdzierało go z innych cech osobowości? Czy po godzinach pracy nie mógł być po prostu człowiekiem, który również posiada emocje i je okazuje? Czy zawsze musiał zachowywać się tak, jakby był na dyżurze w Lecznicy? Cóż, zachowanie Eunice wskazywało na to, że tak. Wyprostował się więc, a jego twarz nabrała poważnego wyrazu; od tamtej chwili zamierzał dystansować się od wszystkiego, co miało paść z jej ust. Nie był już jej mężem, a lekarzem, przed którym stanęła kobieta podejrzewana o zaburzenia dysocjacyjne i narcystyczne. Deliryczny, oderwany od rzeczywistości umysł, skupiony jedynie na zaspokojeniu swoich egoistycznych potrzeb.
— Czy rozumiesz, że chcąc zemścić się na mojej matce doprowadzisz do skandalu, który może pogrążyć również twoją rodzinę? Czy jesteś świadoma tego, jakie konsekwencje może mieć wyciąganie na światło dzienne prywatnych brudów? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że ściągając Brygadę Uderzeniową na Grimmauld Place zaszkodzisz więcej niż jeden osobie? Co zrobisz, gdy zaczną przeszukiwać rodową posiadłość i natkną się w rzeczach mojego ojca na coś, co może sprawić kłopoty Fortinbrasowi? Jak spojrzysz Elliottowi w oczy, jeśli pośród moich kufrów na strychu znajdą kompromitujące go listy? — komu właściwie chciała zrobić na złość? Wśród Blacków i Malfoyów nie było chyba osoby, która nie miałaby trupa w szafie. Wszyscy znajdowali się na niewidzialnej pajęczynie powiązań, której Eunice nie dane było zrozumieć; interesy, intrygi, palone mosty i grzebane zwłoki, przyjaźnie dłuższe niż jej egzystencja, miłosne uniesienia w winnicy na południu Francji. Pewnych rzeczy nie dało się ot tak wymazać z życiorysu.
Nie miał pojęcia na co liczyła, porównując go do matki; nie było to w jego oczach żadną przywarą. Jego miłość do Daphne była trudna i najeżona kolcami, w ciągu jego życia niejednokrotnie wystawiona na próbę. Zaledwie kilkadziesiąt minut wcześniej wrzeszczał na nią i stawiał granice, a teraz był gotów bronić jej do utraty tchu. Była wszak najważniejszą kobietą w jego życiu, o której to surową miłość tak rozpaczliwie zabiegał. "Kocham cię i chcę dla ciebie jak najlepiej. Dlatego musisz robić wszystko, co ci każę" - usłyszał od niej po powrocie z Paryża. Wówczas obruszył się na te słowa, jednakże teraz gotów był przyznać jej rację.
— Nie widzę dla nas przyszłości — skwitował krótko, patrząc w ślad za sylwetką Eunice znikającą na piętrze, jednak nie był pewien, czy usłyszała jego słowa.
2051 słów.
Koniec sesji
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory