23.08.2025, 12:10 ✶
Być może Charlotte miała rację.
Być może Spalona Noc odcisnęła na nim większe piętno niż chciałby przyznać, betonując słowa wypowiedziane w emocjach, nie dając przestrzeni na odetchnięcie, przemyślenie spraw, nie dając przestrzeni emocjom na opadnięcie, a umysłowi na przemyślenie.
Wszystko co mówiła Kelly było racjonalne. To i wiele, wiele innych argumentów przemawiających za tym, że konflikt jest irracjonalny, a jedna rozmowa nie powinna na szli stawiać całej wieloletniej znajomości.
Ale Anthony ledwie spał od połowy sierpnia, finalizacja umowy, wyjazd do rodziców, gwałtowne próby nadrobienia dwóch lat zaniedbań wobec wojny domowej, chroniczny lęk o najbliższych i...
Jonathan, który powiedział "do niczego się nie nadajesz". A potem przyszła Spalona Noc, która potwierdziła tylko te słowa. Ostatecznie Shafiq był dyplomatą, politykiem. Używał siły argumentów, a nie argumentów siły.
- Tak powiedział i nie chodziło o nową szatę. Trudno Ci uwierzyć mi może mniej. Przez ostatni rok rzadko bywałem w biurze, a wcześniej też... - uciekł wzrokiem ku witrynie, by móc ułożyć sobie myśli. Zaniedbał biuro, zaniedbał Jonathana. Zaniedbał siebie i był bezużyteczny na froncie. Nie był w stanie magią nawet podnieść głupiej walizki. - No i to całe bohaterskie ratowanie, nie było w żaden sposób moim udziałem. Byłem tylko balastem włóczącym się za nimi po Londynie. Nie wysiedziałbym co prawda w Ministerstwie, nie po tym, co przewidział w sierpniu Morpheus, ale wciąż... jestem beznadziejnym czarodziejem. - szare oczy powędrowały ku jego własnym dłoniom. Starzał się... może? Ale patrząc na formę przyjaciół, w końcu jego rówieśników. - Ta firma konsultingowa to ciekawe przedsięwzięcie. Mam dużo kontaktów. Jeśli z Konfederacją nie wyjdzie, brzmi to jak bardzo dobry pomysł. Dzięki Charlie... - mocząc usta w winie zmienił nagle temat i zwrócił się ku bezpieczniejszym wodom. - Może nawet tak było by lepiej. Poza uroczymi ślepiami naszej drogiej Eugenii. Ten projekt nawet nie zdążył się dobrze ukorzenić, ale lubiłem ideę... zamiany branży.
Być może Spalona Noc odcisnęła na nim większe piętno niż chciałby przyznać, betonując słowa wypowiedziane w emocjach, nie dając przestrzeni na odetchnięcie, przemyślenie spraw, nie dając przestrzeni emocjom na opadnięcie, a umysłowi na przemyślenie.
Wszystko co mówiła Kelly było racjonalne. To i wiele, wiele innych argumentów przemawiających za tym, że konflikt jest irracjonalny, a jedna rozmowa nie powinna na szli stawiać całej wieloletniej znajomości.
Ale Anthony ledwie spał od połowy sierpnia, finalizacja umowy, wyjazd do rodziców, gwałtowne próby nadrobienia dwóch lat zaniedbań wobec wojny domowej, chroniczny lęk o najbliższych i...
Jonathan, który powiedział "do niczego się nie nadajesz". A potem przyszła Spalona Noc, która potwierdziła tylko te słowa. Ostatecznie Shafiq był dyplomatą, politykiem. Używał siły argumentów, a nie argumentów siły.
- Tak powiedział i nie chodziło o nową szatę. Trudno Ci uwierzyć mi może mniej. Przez ostatni rok rzadko bywałem w biurze, a wcześniej też... - uciekł wzrokiem ku witrynie, by móc ułożyć sobie myśli. Zaniedbał biuro, zaniedbał Jonathana. Zaniedbał siebie i był bezużyteczny na froncie. Nie był w stanie magią nawet podnieść głupiej walizki. - No i to całe bohaterskie ratowanie, nie było w żaden sposób moim udziałem. Byłem tylko balastem włóczącym się za nimi po Londynie. Nie wysiedziałbym co prawda w Ministerstwie, nie po tym, co przewidział w sierpniu Morpheus, ale wciąż... jestem beznadziejnym czarodziejem. - szare oczy powędrowały ku jego własnym dłoniom. Starzał się... może? Ale patrząc na formę przyjaciół, w końcu jego rówieśników. - Ta firma konsultingowa to ciekawe przedsięwzięcie. Mam dużo kontaktów. Jeśli z Konfederacją nie wyjdzie, brzmi to jak bardzo dobry pomysł. Dzięki Charlie... - mocząc usta w winie zmienił nagle temat i zwrócił się ku bezpieczniejszym wodom. - Może nawet tak było by lepiej. Poza uroczymi ślepiami naszej drogiej Eugenii. Ten projekt nawet nie zdążył się dobrze ukorzenić, ale lubiłem ideę... zamiany branży.