18.02.2023, 00:46 ✶
Nie była może samą duszą towarzystwa, zważywszy na to, że większą część czasu poświęcała na naukę i samodoskonalenie, ale to też nie tak, że alienowała się od innych ludzi. Lubiła z kimś pogawędzić, coś porobić – bo ileż się przecież można uczyć! Więc kiedy okazało się, że ich pitkowe wolne zaczyna się nieco wcześniej, niż przewidywali – nawet się ucieszyła. I całkiem chętnie wyszła razem z Cynthią – w końcu mogły porobić coś razem, skoro dostały czas ekstra.
Jeśli chodziło o łazienkę zajmowaną przez ducha, Victoria trafiła tam dwa razy, gdzieś na początku edukacji w Hogwarcie, kiedy – wiadomo – jeszcze się go nie znało i przypadkiem trafiało do różnych niekoniecznie chcianych miejsc. Za pierwszym razem chciała skorzystać z umywalki, ta jednak nie działała. Za drugim razem trafiła na zamoczoną podłogę w całej łazience i zawodzące wycie. Potem już tam nie chodziła.
- Ciekawe ile już siedzi w tej łazience – jakoś nie zastanawiała się wcześniej ile lat Marta jest już duchem, ot – do tej pory uważała ją za taki stały punkt w Hogwarcie, jak zresztą resztę duchów. Najwięcej interakcji mieli chyba z profesorem Binnsem, który zmarł na lekcji i się nie zorientował, że umarł, no i być może, jako Ślizgonki, z Krwawym Baronem. I rzecz jasna Irytkiem, ale to był inny kawałek ducha. - Czytałaś go? Jest tam coś o niej? – to właściwie całkiem zmyślne ze strony Cynthii, żeby w ogóle wziąć ze sobą tę księgę. Nie ma co ukrywać, Lestrange mało się skupiła na studiowaniu duchów.
Nic dziwnego, że dziewczęta ogólnie unikały tej łazienki. Pomijając to, co spotkało Victorię, ale wyobraźmy sobie, zamykasz się w kabinie, chcesz załatwić swoje potrzeby a tam z kibelka obok „łuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu” i inne piski. Nie dzięki. Dzisiaj miały jednak całkiem jasny cel. Cynthia chciała odpowiedzi, a jak wiadomo, dziewczyny chodzą do łazienek jeśli nie stadami, to przynajmniej parami. To zupełnie jak z tym, że idziesz z kimś do innej klasy poprzeszkadzać w lekcji. Jasna sprawa, umawiasz się w tedy, ze „ja pukam, ty mówisz”. No i teraz Lestrange robiła za takie moralne wsparcie; zaskakujące, zważywszy, ze przynajmniej z wyglądu, obie dziewczyny były jak ogień i woda. Jedna blada o srebrzystych włosach, druga – o ciemnych.
- Jasne, już dawno. A co, potrzebujesz pomocy? – patrzyła jak Cynthia myje ręce. A więc teraz umywalki działały i przynajmniej nie trafiły na zalaną podłogę, to już coś. Spojrzała w jedno z luster i poprawiła nieco włosy, które wyrwały jej się z dobieranego warkocza, związanego dzisiaj granatową wstążką u dołu. Zobaczyła też gest koleżanki i w odpowiedzi po prostu wzruszyła ramionami i poprawiwszy swoją torbe na ramieniu, jak gdyby nigdy nic podeszła do jednej z kabin i otworzyła drzwi, zaglądając do środka. Przynajmniej ta jedna była pusta. - Irytek dzisiaj rano wysmarował jakimś łajnem klasę wróżbiarstwa. Darł się potem aż mury trzeszczały. Współczuję trochę komuś, kto dostanie dzisiaj szlaban, bo pewnie zostanie przykładnie ukarany zmywaniem tego bez użycia czarów -– jeśli nie, to pewnie któryś z nauczycieli sprzątnie to za pomocą magii, ale… wiadomo. Łobuzów nie brakowało.
Jeśli chodziło o łazienkę zajmowaną przez ducha, Victoria trafiła tam dwa razy, gdzieś na początku edukacji w Hogwarcie, kiedy – wiadomo – jeszcze się go nie znało i przypadkiem trafiało do różnych niekoniecznie chcianych miejsc. Za pierwszym razem chciała skorzystać z umywalki, ta jednak nie działała. Za drugim razem trafiła na zamoczoną podłogę w całej łazience i zawodzące wycie. Potem już tam nie chodziła.
- Ciekawe ile już siedzi w tej łazience – jakoś nie zastanawiała się wcześniej ile lat Marta jest już duchem, ot – do tej pory uważała ją za taki stały punkt w Hogwarcie, jak zresztą resztę duchów. Najwięcej interakcji mieli chyba z profesorem Binnsem, który zmarł na lekcji i się nie zorientował, że umarł, no i być może, jako Ślizgonki, z Krwawym Baronem. I rzecz jasna Irytkiem, ale to był inny kawałek ducha. - Czytałaś go? Jest tam coś o niej? – to właściwie całkiem zmyślne ze strony Cynthii, żeby w ogóle wziąć ze sobą tę księgę. Nie ma co ukrywać, Lestrange mało się skupiła na studiowaniu duchów.
Nic dziwnego, że dziewczęta ogólnie unikały tej łazienki. Pomijając to, co spotkało Victorię, ale wyobraźmy sobie, zamykasz się w kabinie, chcesz załatwić swoje potrzeby a tam z kibelka obok „łuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu” i inne piski. Nie dzięki. Dzisiaj miały jednak całkiem jasny cel. Cynthia chciała odpowiedzi, a jak wiadomo, dziewczyny chodzą do łazienek jeśli nie stadami, to przynajmniej parami. To zupełnie jak z tym, że idziesz z kimś do innej klasy poprzeszkadzać w lekcji. Jasna sprawa, umawiasz się w tedy, ze „ja pukam, ty mówisz”. No i teraz Lestrange robiła za takie moralne wsparcie; zaskakujące, zważywszy, ze przynajmniej z wyglądu, obie dziewczyny były jak ogień i woda. Jedna blada o srebrzystych włosach, druga – o ciemnych.
- Jasne, już dawno. A co, potrzebujesz pomocy? – patrzyła jak Cynthia myje ręce. A więc teraz umywalki działały i przynajmniej nie trafiły na zalaną podłogę, to już coś. Spojrzała w jedno z luster i poprawiła nieco włosy, które wyrwały jej się z dobieranego warkocza, związanego dzisiaj granatową wstążką u dołu. Zobaczyła też gest koleżanki i w odpowiedzi po prostu wzruszyła ramionami i poprawiwszy swoją torbe na ramieniu, jak gdyby nigdy nic podeszła do jednej z kabin i otworzyła drzwi, zaglądając do środka. Przynajmniej ta jedna była pusta. - Irytek dzisiaj rano wysmarował jakimś łajnem klasę wróżbiarstwa. Darł się potem aż mury trzeszczały. Współczuję trochę komuś, kto dostanie dzisiaj szlaban, bo pewnie zostanie przykładnie ukarany zmywaniem tego bez użycia czarów -– jeśli nie, to pewnie któryś z nauczycieli sprzątnie to za pomocą magii, ale… wiadomo. Łobuzów nie brakowało.