11.03.2023, 18:53 ✶
Zazwyczaj nie bał się trupów. Widok kobiety na stole sekcyjnym sprawił jednak, że z torfowiska pamięci niezgrabnie wygrzebywały się wspomnienia; ociekające obmierzłością brudu reminiscencje, zepchnięte niegdyś na dno otchłani plugastw, jakich kiedykolwiek dopuścił się Perseus, teraz wypływały na powierzchnię, mącąc na nowo kruchą taflę ledwo odzyskanego spokoju. Przed oczami zamajaczył znów list, który ojciec otrzymał od dawnego kochanka; pragnął móc szczerze zaprotestować parszywości akapitów, lecz nie mógł - prawda jątrzyła się z otwartej rany, napełniając go poczuciem bezsilności. Zaraz potem inna retrospekcja zasnuła jego wizę - nieruchome ciało kochanka leżące na podłodze jego paryskiego mieszkania, sine wargi mężczyzny, który jeszcze kilka chwil wcześniej rozpaczliwie walczył o życie.
Z jakiegoś powodu w zapadniętych policzkach i bezwładnych dłoniach zmarłej ujrzał tamtego człowieka, a wtedy żołądek boleśnie się skurczył, oddech gwałtownie przyśpieszył, zaś nogi ugięły się bezwładnie pod ciężarem przerażonego Perseusa. W poszukiwaniu dodatkowego oparcia zacisnął dłoń na pobliskim blacie tak mocno, aż zbladły mu knykcie.
Słowa Cynthii docierały do niego z pewnym opóźnieniem, jakby zwracała się do niego w obcym języku, a on potrzebował chwili, aby przeprocesować ich znaczenie.
— Ach tak... — mruknął, z całych sił powstrzymując się przed odruchowym pytaniem dokąd udał się William. Nie miało to wszakże znaczenia, czy kuzyn właśnie jadł obiad, przekazywał komuś ważne dokumenty, szpiegował dla Czarnego Pana, czy spędzał czas w ramionach swej kochanki (którą niewątpliwie była nauka, ponieważ obawiał się, że Eden zabiłaby wywłokę, która ośmieliłaby się położyć ręce na jej mężu).
Chciał odejść, lecz nie potrafił, zupełnie tak, jakby całkowicie stracił władzę w obu nogach; choć wciąż stał (z małą pomocą blatu), to nie potrafił nimi poruszyć. Nie spodziewał się, że nagła fala wspomnień obedrze go z inicjatywy.
— Dziękuję, z wielką chęcią, ale... — urwał, przenosząc niespokojne spojrzenie na denatkę ukrytą pod czarnym workiem. Czy po swojej śmierci również trafi na ten stół? Czy otworzą jego klatkę piersiową, aby poznać przyczynę zgonu? Jak zareagują, gdyby okazało się, że jego serce - podobnie jak krew Blacków - jest czarniejsze niż najciemniejsza noc? Och, cóż za niemądre myśli o śmierci nachodziły go ostatnio; być może nie był już młodzieńcem, lecz zdecydowanie był zbyt młody, by składać go do grobu. — ...nie tutaj. Nieopodal jest przytulna kawiarnia. Czy zechciałabyś mi towarzyszyć? Jeśli nie musisz oczywiście robić niczego niczego ważnego.
Gwar, tłok i obecność żywych ludzi - tak, to z pewnością dobrze zrobi jego kołatającemu sercu.
Z jakiegoś powodu w zapadniętych policzkach i bezwładnych dłoniach zmarłej ujrzał tamtego człowieka, a wtedy żołądek boleśnie się skurczył, oddech gwałtownie przyśpieszył, zaś nogi ugięły się bezwładnie pod ciężarem przerażonego Perseusa. W poszukiwaniu dodatkowego oparcia zacisnął dłoń na pobliskim blacie tak mocno, aż zbladły mu knykcie.
Słowa Cynthii docierały do niego z pewnym opóźnieniem, jakby zwracała się do niego w obcym języku, a on potrzebował chwili, aby przeprocesować ich znaczenie.
— Ach tak... — mruknął, z całych sił powstrzymując się przed odruchowym pytaniem dokąd udał się William. Nie miało to wszakże znaczenia, czy kuzyn właśnie jadł obiad, przekazywał komuś ważne dokumenty, szpiegował dla Czarnego Pana, czy spędzał czas w ramionach swej kochanki (którą niewątpliwie była nauka, ponieważ obawiał się, że Eden zabiłaby wywłokę, która ośmieliłaby się położyć ręce na jej mężu).
Chciał odejść, lecz nie potrafił, zupełnie tak, jakby całkowicie stracił władzę w obu nogach; choć wciąż stał (z małą pomocą blatu), to nie potrafił nimi poruszyć. Nie spodziewał się, że nagła fala wspomnień obedrze go z inicjatywy.
— Dziękuję, z wielką chęcią, ale... — urwał, przenosząc niespokojne spojrzenie na denatkę ukrytą pod czarnym workiem. Czy po swojej śmierci również trafi na ten stół? Czy otworzą jego klatkę piersiową, aby poznać przyczynę zgonu? Jak zareagują, gdyby okazało się, że jego serce - podobnie jak krew Blacków - jest czarniejsze niż najciemniejsza noc? Och, cóż za niemądre myśli o śmierci nachodziły go ostatnio; być może nie był już młodzieńcem, lecz zdecydowanie był zbyt młody, by składać go do grobu. — ...nie tutaj. Nieopodal jest przytulna kawiarnia. Czy zechciałabyś mi towarzyszyć? Jeśli nie musisz oczywiście robić niczego niczego ważnego.
Gwar, tłok i obecność żywych ludzi - tak, to z pewnością dobrze zrobi jego kołatającemu sercu.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory