24.08.2025, 15:15 ✶
Normalnie nie miałem w zwyczaju ograniczać się podczas walki. W terenie przestrzeń była moim sprzymierzeńcem, mogłem poruszać się, jak chciałem - zygzakować, wycofywać się, nacierać z każdej strony. Na zewnątrz liczyła się przestrzeń i wszystko, co dało się w niej wykorzystać - drzewa, kamienie, błoto, skarpa - jeśli coś było w zasięgu, stawało się narzędziem. O ile nie lądowałem w jakiejś piwnicznej kanciapie albo w wagonie, mogłem chodzić, jak chciałem. Tyle że w mojej robocie zaskakująco często kończyło się na klatkach schodowych, za niskimi blatami, w korytarzach. Nawet w ciasnych pomieszczeniach, gdzie ściany wymuszały ostrożność, potrafiłem wykorzystać ograniczenia na swoją korzyść. Prawda była taka, że większość starć, w których brałem udział, toczyła się właśnie w takich dusznych przestrzeniach, gdzie każdy krok w bok mógł kończyć się uderzeniem o stół, szafkę, czy nawet o ścianę. Otwarta łąka albo las, gdzie można by było naprawdę rozwinąć potencjał, zdarzały się rzadko. Może dlatego teraz, stojąc w ogrodzie, czułem coś dziwnie niepasującego.
Owszem, mogliśmy się nie ograniczać, rozbiec się po całym ogrodzie, walczyć jak psy spuszczone z łańcucha, ale Ursula by nas za to chyba zajebała. Znałem jej umiłowanie porządku na tyle, żeby nie ryzykować demolki rabat, szklarni i tych wszystkich pieczołowicie pielęgnowanych krzewów. Dlatego nie wzruszyłem ramionami, jakbym to zwykle zrobił, tylko przemierzyłem wzrokiem teren. Spojrzałem na punkty, które wskazał Ambroise - odległości naprawdę duże, całość wyglądała jak spore boisko, z każdej strony mieliśmy więcej przestrzeni, niż kiedykolwiek potrzebowałem, żeby rozprawić się z kimś na poważnie. Propozycja Greengrassa, by ustawić punkty graniczne przed tymi konkretnymi miejscami była dobra - kiwnąłem głową. Był w tym sens, szkło rozsypałoby się przy pierwszym mocniejszym uderzeniu, krzaki by się połamały, a później ciężko byłoby to wszystko posprzątać.
- Mi pasuje. - Przyznałem mu rację, chociaż w duchu pomyślałem, że i tak zaraz przesadzimy z impetem.
Odległości były naprawdę spore, wyznaczyliśmy wielkość sporego ringu - spokojnie można się było rozpędzić, to nie był jakiś klaustrofobiczny kwadracik, tylko kawał przestrzeni, w której dało się rozwinąć i taktykę, i tempo. Przynajmniej nie trzeba będzie potem sprzątać ani zbierać się na przeprosiny.
- Dobla. Jeśli ty bieszesz szklalnię, a Gelda azalie, to ja biolę całą plawą ścianę. - Powiedziałem i ruszyłem wzdłuż rabat, mierząc kroki. Odległości były konkretne. Zamierzałem zacząć kształtować barierę, która miała działać nie jak cienka granica, a jak ściana - twarda, elastyczna, od której można się odbić, zamiast przez nią przebić. Wolałem, żebyśmy wracali na środek niż demolowali cokolwiek, co nie należało do nas.
kształtowanie ◉◉○○○ - na barierę
!Strach przed imieniem
Owszem, mogliśmy się nie ograniczać, rozbiec się po całym ogrodzie, walczyć jak psy spuszczone z łańcucha, ale Ursula by nas za to chyba zajebała. Znałem jej umiłowanie porządku na tyle, żeby nie ryzykować demolki rabat, szklarni i tych wszystkich pieczołowicie pielęgnowanych krzewów. Dlatego nie wzruszyłem ramionami, jakbym to zwykle zrobił, tylko przemierzyłem wzrokiem teren. Spojrzałem na punkty, które wskazał Ambroise - odległości naprawdę duże, całość wyglądała jak spore boisko, z każdej strony mieliśmy więcej przestrzeni, niż kiedykolwiek potrzebowałem, żeby rozprawić się z kimś na poważnie. Propozycja Greengrassa, by ustawić punkty graniczne przed tymi konkretnymi miejscami była dobra - kiwnąłem głową. Był w tym sens, szkło rozsypałoby się przy pierwszym mocniejszym uderzeniu, krzaki by się połamały, a później ciężko byłoby to wszystko posprzątać.
- Mi pasuje. - Przyznałem mu rację, chociaż w duchu pomyślałem, że i tak zaraz przesadzimy z impetem.
Odległości były naprawdę spore, wyznaczyliśmy wielkość sporego ringu - spokojnie można się było rozpędzić, to nie był jakiś klaustrofobiczny kwadracik, tylko kawał przestrzeni, w której dało się rozwinąć i taktykę, i tempo. Przynajmniej nie trzeba będzie potem sprzątać ani zbierać się na przeprosiny.
- Dobla. Jeśli ty bieszesz szklalnię, a Gelda azalie, to ja biolę całą plawą ścianę. - Powiedziałem i ruszyłem wzdłuż rabat, mierząc kroki. Odległości były konkretne. Zamierzałem zacząć kształtować barierę, która miała działać nie jak cienka granica, a jak ściana - twarda, elastyczna, od której można się odbić, zamiast przez nią przebić. Wolałem, żebyśmy wracali na środek niż demolowali cokolwiek, co nie należało do nas.
kształtowanie ◉◉○○○ - na barierę
Rzut N 1d100 - 55
Sukces!
Sukces!
!Strach przed imieniem
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)