Uśmiech na jej twarzy przestał nagle być taki wykrzywiony, a zamiast tego, zaczął nosić ślady pewnej satysfakcji.
– A więc… – Zaczęła i w ostatniej chwili musiała się powstrzymać, aby rzeczywiście nie pogładzić jego włosów. Dlaczego chciała to zrobić? Głupia myśl. Bardzo głupia myśl. To pewnie dlatego, że byłaby z tego ładna scenka w książce dla płaczliwych idiotów, a ona najwyraźniej czasem dalej dawała wygrać starym nawykom. – A więc cieszę się, że chcesz ją usłyszeć. Obawiam się jednak, że zwykłam opowiadać o niej jedynie w jej rocznicę, a że miało to miejsce kilka dni temu, będziesz musiał poczekać na nią cały rok. Miło mi jednak, że jesteś na to gotowy. Dziękuję za twoją deklarację. Będę miała ją w pamięci.
I teraz niech Gabriel żyje jeszcze kolejny rok, czekając na to, aż opowie mu o tym, jaką była naiwną, młodą dziewczyną. A jeśli się uda, to może i przedłużyć to czekanie o kolejny rok. I kolejny. I jeszcze kolejny. Aż sam z siebie zacznie żyć.
– Wracając do naszego tematu. Jakiś wampir grasuje po Londynie i atakuje czarodziejów. Zero dyskrecji. Zero ogłady. Zero jakiejś przyzwoitości. Wolałabym szybko rozwiązać tę sprawę, zanim śmiertelnikom włączy się masowa histeria, która zabierze im umiejętność logicznego myślenia i postanowią wprowadzać jakieś desperackie prawa ograniczające naszą wolność. Bo przecież łatwiej jest najwyraźniej wkurzyć więcej wampirów niż złapać tego jednego upierdliwego.
– A więc… – Zaczęła i w ostatniej chwili musiała się powstrzymać, aby rzeczywiście nie pogładzić jego włosów. Dlaczego chciała to zrobić? Głupia myśl. Bardzo głupia myśl. To pewnie dlatego, że byłaby z tego ładna scenka w książce dla płaczliwych idiotów, a ona najwyraźniej czasem dalej dawała wygrać starym nawykom. – A więc cieszę się, że chcesz ją usłyszeć. Obawiam się jednak, że zwykłam opowiadać o niej jedynie w jej rocznicę, a że miało to miejsce kilka dni temu, będziesz musiał poczekać na nią cały rok. Miło mi jednak, że jesteś na to gotowy. Dziękuję za twoją deklarację. Będę miała ją w pamięci.
I teraz niech Gabriel żyje jeszcze kolejny rok, czekając na to, aż opowie mu o tym, jaką była naiwną, młodą dziewczyną. A jeśli się uda, to może i przedłużyć to czekanie o kolejny rok. I kolejny. I jeszcze kolejny. Aż sam z siebie zacznie żyć.
– Wracając do naszego tematu. Jakiś wampir grasuje po Londynie i atakuje czarodziejów. Zero dyskrecji. Zero ogłady. Zero jakiejś przyzwoitości. Wolałabym szybko rozwiązać tę sprawę, zanim śmiertelnikom włączy się masowa histeria, która zabierze im umiejętność logicznego myślenia i postanowią wprowadzać jakieś desperackie prawa ograniczające naszą wolność. Bo przecież łatwiej jest najwyraźniej wkurzyć więcej wampirów niż złapać tego jednego upierdliwego.