25.08.2025, 19:50 ✶
Lyssa była dobrze urodzoną panną w całym tego sformułowania znaczeniu. Dbała tak samo o wygląd, jak i o maniery, a liźnięcie mimo młodego wieku francuskiej bohemy artystycznej sprawiało, że spod tej makiety ułożonej dziewczynki, wystawały momentami ostre pazurki. Jej matka jednak, tak samo jak dbała o to by dziewczyna czuła się we Francji jak w domu, kładła nacisk na jej angielskie dziedzictwo - lekcje języka angielskiego pobierała już od najmłodszych lat i prawda była taka, że mówiła perfekcyjną angielszczyzną zwykle do momentu, kiedy wzbierały w niej zbyt duże emocje. Choroba zdecydowanie tego typu wypadkom sprzyjała, chociaż niczego sztywno nie warunkowała. Pozostawała jednak również kwestia tego, że Lyssa momentami lubiła się prezentować w konkretny sposób - czasem specjalnie wręcz akcentując słowa w obcy sposób, jakby chcąc rozmówcy dać do zrozumienia, że dzieląca ich przepaść mogła być większa, niż mu się to wydawało.
- Ciężko powiedzieć - skrzywiła się nieznacznie - Gabinetowi papy nic się nie stało. Znaczy nic dużego, całe szczęście, bo nie wiem co by wtedy było, ale nam? Mnie? Oh, nie wyobrażasz sobie, zostałam ofiarą jakiegoś okropnego ataku, gdzie ktoś obwiniał mnie o całe zło tamtej nocy - przyłożyła zmartwiona dłoń do policzka, wspominając tamto wydarzenie. - A ty? Oh, mam nadzieję, że nic poważnego ci się nie stało. Zakładam, że nic co mogłoby położyć się cieniem na twojej karierze, no bo w końcu główna rola? Gratuluję! - uśmiechnęła się do niego czarująco, powoli zmierzając w kierunku krzesła i zajmując miejsce, kiedy je dla niej odsunął. Zaczęła też powoli wyjmować przybory z niewielkiej, czarnej teczki, która wewnątrz była magicznie powiększona. - Mam nadzieję, że tak będzie. I tak jesteś już niezwykle popularny, z tego co słyszałam, ale spektakl sezonu to jednak jest coś. Rozmawiałam przed chwilą z panem dyrektorem i reżyserem, odnośnie tego czego mogliby oczekiwać po plakatach i myślę, że możemy zacząć od czegoś prostego. Powiedz, jaka jest twoja ulubiona scena? Możemy iść z nią na pierwszy plan, co ty na to? Jeśli nie jest też do końca dopięta choreograficznie to też nic nie szkodzi, możesz mi opisać w którą stronę będziecie szli z nastrojem, a ja przeniosę to na papier do propozycji.
- Ciężko powiedzieć - skrzywiła się nieznacznie - Gabinetowi papy nic się nie stało. Znaczy nic dużego, całe szczęście, bo nie wiem co by wtedy było, ale nam? Mnie? Oh, nie wyobrażasz sobie, zostałam ofiarą jakiegoś okropnego ataku, gdzie ktoś obwiniał mnie o całe zło tamtej nocy - przyłożyła zmartwiona dłoń do policzka, wspominając tamto wydarzenie. - A ty? Oh, mam nadzieję, że nic poważnego ci się nie stało. Zakładam, że nic co mogłoby położyć się cieniem na twojej karierze, no bo w końcu główna rola? Gratuluję! - uśmiechnęła się do niego czarująco, powoli zmierzając w kierunku krzesła i zajmując miejsce, kiedy je dla niej odsunął. Zaczęła też powoli wyjmować przybory z niewielkiej, czarnej teczki, która wewnątrz była magicznie powiększona. - Mam nadzieję, że tak będzie. I tak jesteś już niezwykle popularny, z tego co słyszałam, ale spektakl sezonu to jednak jest coś. Rozmawiałam przed chwilą z panem dyrektorem i reżyserem, odnośnie tego czego mogliby oczekiwać po plakatach i myślę, że możemy zacząć od czegoś prostego. Powiedz, jaka jest twoja ulubiona scena? Możemy iść z nią na pierwszy plan, co ty na to? Jeśli nie jest też do końca dopięta choreograficznie to też nic nie szkodzi, możesz mi opisać w którą stronę będziecie szli z nastrojem, a ja przeniosę to na papier do propozycji.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.