26.08.2025, 17:44 ✶
Coś się w nim tłukło. Niczym szkło, które upadało na ziemię zbyt wiele razy. Pojawiały się na nim rysy, ale dopiero teraz pękały. Było zimno. Tak lodowato. Nawet jego łzy nie były ciepłe, stygły na jego policzkach niczym chłodny, jesienny deszcz. Mona ujęła jego dłonie, a on... rozpuścił się, załamał, ale i zobaczył to, co krył przed sobą przez ostatnie dni. Może nawet lata? Potrzebował chyba tylko bodźca. Czy był to pogrzeb Florence? A może to ten srebrny pyłek, który unosił się w powietrzu?
— Ja... chyba... potrzebuję pomocy — wyznał cicho, po czym jego głowa opadła na ramię kobiety. Chciał instynktownie zapewnić się, że nie był sam, choć jakieś dziwne, podskórne uczucie twierdziło wprost odwrotnie. — Nie jest ze mną dobrze. Myślałem, że po prostu przestanę pić i wszystko będzie lepiej, ale przyszła Spalona Noc i nagle.... nagle wszystko się posypało. Jak mogę być dobrym mężczyzną dla ciebie, skoro jestem jak domek z kart? Upadam przez zaledwie... przez podmuch wiatru — mówił szybko, odrobinę niewyraźnie, przez ściśnięte gardło.
Wiedział, że po Spalonej Nocy wszystkim było ciężko. Pomyślał o Atreusie, który stracił siostrę. O tylu innych osobach, którym przydarzyło się coś gorszego niż oblanie farbą i zasmolony dom. Tym bardziej nie powinien był czuć się właśnie tak. Wiedział chyba dlaczego. Bo było z nim coś nie tak.
— Czy myślisz... że powinienem pójść do Lecznicy Dusz? — zapytał, odsuwając się lekko od Mony. — Bo to, co mi się dzieje, co mam w głowie... to nie jest normalne. Mam myśli sprzeczne ze sobą, a najgorzej, że nie mogę przestać. Nie potrafię być tym samym Icarusem, co kiedyś.
— Ja... chyba... potrzebuję pomocy — wyznał cicho, po czym jego głowa opadła na ramię kobiety. Chciał instynktownie zapewnić się, że nie był sam, choć jakieś dziwne, podskórne uczucie twierdziło wprost odwrotnie. — Nie jest ze mną dobrze. Myślałem, że po prostu przestanę pić i wszystko będzie lepiej, ale przyszła Spalona Noc i nagle.... nagle wszystko się posypało. Jak mogę być dobrym mężczyzną dla ciebie, skoro jestem jak domek z kart? Upadam przez zaledwie... przez podmuch wiatru — mówił szybko, odrobinę niewyraźnie, przez ściśnięte gardło.
Wiedział, że po Spalonej Nocy wszystkim było ciężko. Pomyślał o Atreusie, który stracił siostrę. O tylu innych osobach, którym przydarzyło się coś gorszego niż oblanie farbą i zasmolony dom. Tym bardziej nie powinien był czuć się właśnie tak. Wiedział chyba dlaczego. Bo było z nim coś nie tak.
— Czy myślisz... że powinienem pójść do Lecznicy Dusz? — zapytał, odsuwając się lekko od Mony. — Bo to, co mi się dzieje, co mam w głowie... to nie jest normalne. Mam myśli sprzeczne ze sobą, a najgorzej, że nie mogę przestać. Nie potrafię być tym samym Icarusem, co kiedyś.