28.08.2025, 19:17 ✶
Cofnął dłoń, odrobinę speszony swoją własną impulsywną reakcją. Mona żyła, to prawda. Jednak nie mogła zapomnieć wszystkich uraz, krzywd, które jej wyrządził. Nawet, jak to było dziesięć lat temu, w czasach, gdy świat nie stał w płomieniach. Spalona Noc nie sprawiła przecież, że nagle wszystko było w porządku.
— Spokojnie... To nie krew, a jedynie farba — te słowa zabrzmiały bardziej gorzko, niżby planował. Trudno było kryć emocje, gdy przychodził moment takiej słabości. — Jakiś mugolak nas zaatakował na ulicy. Mnie ochlapał farbą, a na Ellie zaczął krzyczeć. Na szczęście udało się nam go przepędzić.
Położył instynktownie dłoń na swoim tatuażu. Powinien kiedyś powiedzieć Monie... o tym wszystkim, w co wciągnął go ojciec. Że tak naprawdę należał do mafii. Że Richie nie był w Convivium wcale zwykłym ochroniarzem, tylko zbirem, którego Icarus poznał w należących do Prewettów szulerniach. Udało mu się jakimś cudem nie uzależnić od hazardu, ale chyba tylko dlatego, że średnio przepadał za grą w pokera lub ruletkę. A najbardziej nie lubił tego, że nigdy mu to nie szło.
— Przyniosłem odczynniki do zmycia farby. Jeśli bym mógł pożyczyć kuchenkę... byłbym zobowiązany. Też chciałbym cię prosić, jeśli byś nie miała nic przeciwko, o przenocowanie tu Ellie — rzekł cicho. Och, jak trudno było samemu poprosić o pomoc, przyznać się, że się potrzebowało lokum. I... narazić się na odrzucenie. — Może ja... też mógł się tu przespać? Nawet i na podłodze. Potem mógłbym ci pomóc z naprawą okna, znam kilku fachowców.
— Spokojnie... To nie krew, a jedynie farba — te słowa zabrzmiały bardziej gorzko, niżby planował. Trudno było kryć emocje, gdy przychodził moment takiej słabości. — Jakiś mugolak nas zaatakował na ulicy. Mnie ochlapał farbą, a na Ellie zaczął krzyczeć. Na szczęście udało się nam go przepędzić.
Położył instynktownie dłoń na swoim tatuażu. Powinien kiedyś powiedzieć Monie... o tym wszystkim, w co wciągnął go ojciec. Że tak naprawdę należał do mafii. Że Richie nie był w Convivium wcale zwykłym ochroniarzem, tylko zbirem, którego Icarus poznał w należących do Prewettów szulerniach. Udało mu się jakimś cudem nie uzależnić od hazardu, ale chyba tylko dlatego, że średnio przepadał za grą w pokera lub ruletkę. A najbardziej nie lubił tego, że nigdy mu to nie szło.
— Przyniosłem odczynniki do zmycia farby. Jeśli bym mógł pożyczyć kuchenkę... byłbym zobowiązany. Też chciałbym cię prosić, jeśli byś nie miała nic przeciwko, o przenocowanie tu Ellie — rzekł cicho. Och, jak trudno było samemu poprosić o pomoc, przyznać się, że się potrzebowało lokum. I... narazić się na odrzucenie. — Może ja... też mógł się tu przespać? Nawet i na podłodze. Potem mógłbym ci pomóc z naprawą okna, znam kilku fachowców.