• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue

[14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#4
29.08.2025, 10:47  ✶  
Nie planowałem tego - nie miałem żadnego scenariusza w głowie, kiedy przekroczyłem próg. Zajęcie się oknami przyszło mi raczej bezmyślnie, odruchowo, gdy zobaczyłem stan mieszkania. Niby nigdy nie posiadałem własnego lokum, więc ciężko mi mówić, jak to jest, ale wiedziałem jedno - gdyby moje, nawet wynajęte, przetrwało pożar, a potem zalałby je zwyczajny deszcz, czułbym się jak skończony idiota. To byłoby głupie. Najpierw ogień, dym, huk, a potem… Deszcz? Śmieszne i żałosne zarazem. A przecież dało się temu zapobiec. Właśnie dlatego od razu wziąłem się do roboty - tym bardziej, że byłem tu znacząco wcześniej po to, żeby skontrolować, jak wygląda sytuacja. Nawet jeśli nie była tragiczna, to przecież zupełnie nielogiczne byłoby teraz spocząć na laurach. Spotykaliśmy się, i to, że nasz związek nie przypominał niczego logicznego, długofalowego ani standardowego, nie miało większego znaczenia. Skoro byłem jej facetem, w tej czy innej formie, miałem też swoje obowiązki, to akurat mówiło samo za siebie.
Zabezpieczyłem więc okna - nie wyglądało to pięknie, ale przynajmniej nie groziło, że pierwsza większa ulewa spłucze mieszkanie, jak starą wannę. Trochę desek, trochę plastikowej płachty, kilka pasków taśmy - improwizacja, ale działała. Potem pobieżnie starłem pył, przesunąłem jakąś doniczkę, zgarnąłem szkło, żeby nie wbijało się w buty. Byłem niedospany, trochę na rauszu, bo wczorajszy wieczór nie należał do najtrzeźwiejszych, ale efekt ostateczny wcale nie był taki zły.
Stanąłem na środku i westchnąłem ciężko. „Może być.” Stwierdziłem wewnętrznie, jakbym sam siebie chciał przekonać, że to rzeczywiście wystarczy. W innym wypadku zacząłbym kombinować dalej, a tego już nie miałem siły robić. Padłem na kanapę. Właściwie nie było to planowane - normalnie nie usnąłbym tak szybko i na pewno nie spuściłbym gardy, nie w cudzym mieszkaniu, w mieście, które wciąż pachniało dymem i emanowało strachem. Nie wiedziałem, czemu to zrobiłem. Może czułem, że akurat tutaj mogę sobie pozwolić na to luksusowe rozluźnienie, może klucz w kieszeni robił różnicę, q może byłem po prostu za bardzo zmęczony, żeby jeszcze udawać czujnego, oczy same mi się przymknęły. Ostatnie, co pamiętałem, to ciężar własnych rąk, ciemna plama kurzu na dłoni i wrażenie, że klucz wbija mi się w udo.
I wtedy poczułem, że nie jestem sam - nie było w tym żadnego gwałtownego dreszczu ani paniki. Po prostu świadomość, że powietrze w pokoju drgnęło inaczej. Nie ruszyłem się od razu, nie było powodu - zdążyłem poznać te kroki - drobne, szybkie, z lekkim przyspieszeniem, jakby ich wykonawca zawsze trochę się spieszył, a trochę potykał o własne myśli. Rozpoznałbym je wszędzie. Leżałem więc dalej, pozwalając, żeby wrażenie narastało. Powieki uchyliłem dopiero wtedy, gdy miałem pewność, że to odpowiedni moment, i rzeczywiście jest ku temu okazja. Przesunąłem się na kanapie, unosząc jedno ramię w zapraszającym geście, chociaż moje oczy wciąż pozostawały zamknięte.
- No cześć. - Mruknąłem cicho, mój głos zabrzmiał, jakby należał do kogoś innego - był trochę zachrypnięty od snu. Nie otwierałem oczu całkiem. Nie musiałem.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (4268), Pan Losu (29), Prudence Fenwick (4311)




Wiadomości w tym wątku
[14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Prudence Fenwick - 27.08.2025, 00:03
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Benjy Fenwick - 27.08.2025, 19:14
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Prudence Fenwick - 28.08.2025, 18:47
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Benjy Fenwick - 29.08.2025, 10:47
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Prudence Fenwick - 29.08.2025, 19:19
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Benjy Fenwick - 01.09.2025, 12:42
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Prudence Fenwick - 01.09.2025, 22:54
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Benjy Fenwick - 02.09.2025, 13:05
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Prudence Fenwick - 03.09.2025, 11:05
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Benjy Fenwick - 04.09.2025, 12:06
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Pan Losu - 04.09.2025, 12:06
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Prudence Fenwick - 04.09.2025, 22:51
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Benjy Fenwick - 06.09.2025, 12:44
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Prudence Fenwick - 07.09.2025, 21:31

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa