29.08.2025, 14:54 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.08.2025, 15:21 przez Alexander Mulciber.)
Odpowiedź na ten list nadeszła bardzo wcześnie rano, 14 września 1972 roku. Gdy Stanley otworzył kopertę, ze środka wypadło najpierw... Siedem zapałek i garść pierza. I kamyk.
List nie był podpisany, ale przecież nie musiał być. Styl Alexandra był niepodrabialny, podobnie jak i jego charakter pisma. A jednak, na kopercie odciśnięto pieczęć Mulciberów.
List nie był podpisany, ale przecież nie musiał być. Styl Alexandra był niepodrabialny, podobnie jak i jego charakter pisma. A jednak, na kopercie odciśnięto pieczęć Mulciberów.
"Buławy" brzmią odstręczająco mugolsko. "Pałki" jak gdybyś osiągnął spełnienie w męskiej szatni w przerwie w meczu quidditcha. Różdżki. Tak nazywać winno się pierwszy z czterech dworów Arkan Małych, jak na kartach Historie de la Magie pisał Jean-Baptiste Pitois. "Żar natchnienia, przejmujący jak hymn, jaki wyśpiewać należy ku słońcu, każdy nas w ręku trzyma: płomień zaklęty w to właśnie, co spalać powinien. Oto dwór różdżek, który odpowiada żywiołowi ognia".
Paź różdżek to iskierka, wciąż niepewna, lecz zdolna rozpalić wielki stos. Rycerz nie zna spoczynku, tańczy więc szalenie, jak język ognia na wietrze, tańczy, aż wypali ślady na ziemi. Królowa różdżek jest ogniskiem: płonie ciepłem, które przyciąga. Pomyśleć, że przy tym samym ognisku, przy którym ogrzewassz ręce, kto inny grzeje żelazo do znakowania bydła. Król zaś to sam płomień ujarzmiony, palący w sposób świadomy, ukierunkowany – władca, który wie, że ogień nie tylko niszczy, ale i tworzy. Wyjrzyj przez okno, na pogorzelisko, jakim stał się Londyn. Czyż nie wielką jest w tym ujęciu nasza misja?
Czy sparzyłeś kiedy palce, bawiąc się ogniem? Jego obietnica jest zaklęta w kartach, które pociągnąłeś. Spójrz na te zapałki. Mugole używają ich, aby przywołać do życia płomienie. Najbliższe magii, czego zdołają doświadczyć, choć przez laty wzgardzili przecież mądrościami Heraklita, słusznie widzącego w ogniu arché wszechświata. Siedem różdżek, siedem zapałek. Wysłałbym ci talię tarota, ale to byłoby jak wręczyć mugolowi różdżkę. Pobaw się więc zapałkami, Stanleyu.
Karty atutowe (carte da trionfi) zwane Wielkimi Arkanami, przedstawiają podróż. Podróż, która nigdy się nie kończy, czy raczej, zaczyna się wciąż na nowo, bo wszystko, co się już wydarzyło, wydarzy się ponownie, i wydarza się znów i znów, znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów a my nie nie możemy nic zmienić, możemy tylko patrzeć, jak wskazówki obracają się w kółko na tarczy zegara, bo w pewnym momencie wszyscy uświadamiamy sobie, że czas jest kołem. A więc Głupiec w niektórych wersjach otwiera talię tarota, a w niektórych ją kończy. Głupiśmy na początku naszej podróży, gdy jeszcze jako gaworzące dzieci wyrywamy się spod opieki rodziców, głupiśmy na końcu, gdy znowu ciało się nie słucha, a sepleniące słowa wychodzące z ust nie mają sensu, rodzimy i umieramy się tak samo głupi.
Przyznanie się do tej prawdy wymaga pokory, ale prawda wyzwala.
Jakkolwiek kuszącym jest interpretowanie kart wprost, bez przestrzeni na niedosłowność, jak wtedy, gdy każesz im odpowiadać "tak" lub "nie" na zadane pytanie, karty nie różnią się wcale od ludzi w swojej niechęci do udzielania prostych odpowiedzi... Weźmy na przykład pytanie: czy to ty wysłałeś poduszkę? Przesyłam Ci ptasie pierze, które wyciągnąłem z jej wnętrza. W standardowej interpretacji tarota Raider–White z ilustracjami Pameli Smith, Głupiec nosi bowiem za uchem czerwone piórko, które symbolizować ma jego duszę, nieskrępowaną jak u ptaka, który bardziej niż wiatr pod skrzydłami kocha tylko wolność, jaką daje mu wiatr. Karta Głupca związana jest z żywiołem powietrza, albowiem bez tchnienia wiatru ptak nie poznałby rozkoszy nieba, a Głupiec pozostałby tylko kmieciem, co lęka się przekroczyć własne zagony i ślady stóp, co ziemię zbyt długo ugniatały. Powietrze właściwe jest także karcie Sprawiedliwości, kojarzonej z boginią Ma'at, której piórko wedle wierzeń starożytnych decydowało o losie duszy ludzkiej w procesie ważenia serc. Imię "Ma'at" pochodzi bezpośrednio z języka staroegipskiego, a jego rdzeniem jest czasownik mꜣʿ (ma'a) oznaczający "czynić prawdziwym", "ustanawiać porządek". W dosłownym sensie Ma'at oznacza więc "prawdę", "porządek" lub "to, co właściwe". Nie chodzi o prawdę w sensie moralnym, ani nawet w sensie jurystyczno-logicznym, ale o prawdę w kontekście kosmicznej zasady równowagi, symbolizowaną przez szalki wagi w rękach Sprawiedliwości. "Oto na szali prawdy waży się moje serce", pisali starzy kapłani. "Jeśli lżejszym od piórka się okaże, droga do Aaru otworzy się przede mną, gdzie w polach zielonych będę żąć wieczność u boku sprawiedliwych. Jeśli przewyższy zaś ciężarem pióro, przeklęty zostanę, a dusza moja zginie. Pogrążony w wodach nocy, nie usłyszę nigdy pieśni Ra, nie zobaczę nigdy oblicza dnia.”
Czy ona ci wybaczy czy ona wybaczy czy wybaczy nie nie nie nie nie czy matka może wybaczyć synowi
Nie wybacza
Nigdy nie wybacza
Wielka jest siła w tych kartach, na które patrzysz z taką pogardą, wiele nadziei, mimo trybulacji, jakich doświadczyłeś. Niech ci błogosławią, pomyślne przynoszą bowiem wróżby. Dwa z czterech żywiołów przywołujesz w swoim rozkładzie, zaklinając kolejno siły oginia i powietrza. Wydawałoby się, że są sobie przeciwstawne, a jednak uzupełniać się będą, jeśli tylko im na to pozwolisz. Niech Twój ogień nigdy nie zgaśnie, niech wiatr go nie zwieje. Wybrałem kartę, która będzie opiekunem tego rozkładu, wybrałem Cesarza, pana ziemi, zaklętego w kamieniu znad grobu Twego ojca. Niech czuwa nad Tobą.
Wodę zostawiam dla siebie.
Paź różdżek to iskierka, wciąż niepewna, lecz zdolna rozpalić wielki stos. Rycerz nie zna spoczynku, tańczy więc szalenie, jak język ognia na wietrze, tańczy, aż wypali ślady na ziemi. Królowa różdżek jest ogniskiem: płonie ciepłem, które przyciąga. Pomyśleć, że przy tym samym ognisku, przy którym ogrzewassz ręce, kto inny grzeje żelazo do znakowania bydła. Król zaś to sam płomień ujarzmiony, palący w sposób świadomy, ukierunkowany – władca, który wie, że ogień nie tylko niszczy, ale i tworzy. Wyjrzyj przez okno, na pogorzelisko, jakim stał się Londyn. Czyż nie wielką jest w tym ujęciu nasza misja?
Czy sparzyłeś kiedy palce, bawiąc się ogniem? Jego obietnica jest zaklęta w kartach, które pociągnąłeś. Spójrz na te zapałki. Mugole używają ich, aby przywołać do życia płomienie. Najbliższe magii, czego zdołają doświadczyć, choć przez laty wzgardzili przecież mądrościami Heraklita, słusznie widzącego w ogniu arché wszechświata. Siedem różdżek, siedem zapałek. Wysłałbym ci talię tarota, ale to byłoby jak wręczyć mugolowi różdżkę. Pobaw się więc zapałkami, Stanleyu.
Karty atutowe (carte da trionfi) zwane Wielkimi Arkanami, przedstawiają podróż. Podróż, która nigdy się nie kończy, czy raczej, zaczyna się wciąż na nowo, bo wszystko, co się już wydarzyło, wydarzy się ponownie, i wydarza się znów i znów, znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów znów i znów a my nie nie możemy nic zmienić, możemy tylko patrzeć, jak wskazówki obracają się w kółko na tarczy zegara, bo w pewnym momencie wszyscy uświadamiamy sobie, że czas jest kołem. A więc Głupiec w niektórych wersjach otwiera talię tarota, a w niektórych ją kończy. Głupiśmy na początku naszej podróży, gdy jeszcze jako gaworzące dzieci wyrywamy się spod opieki rodziców, głupiśmy na końcu, gdy znowu ciało się nie słucha, a sepleniące słowa wychodzące z ust nie mają sensu, rodzimy i umieramy się tak samo głupi.
Przyznanie się do tej prawdy wymaga pokory, ale prawda wyzwala.
Jakkolwiek kuszącym jest interpretowanie kart wprost, bez przestrzeni na niedosłowność, jak wtedy, gdy każesz im odpowiadać "tak" lub "nie" na zadane pytanie, karty nie różnią się wcale od ludzi w swojej niechęci do udzielania prostych odpowiedzi... Weźmy na przykład pytanie: czy to ty wysłałeś poduszkę? Przesyłam Ci ptasie pierze, które wyciągnąłem z jej wnętrza. W standardowej interpretacji tarota Raider–White z ilustracjami Pameli Smith, Głupiec nosi bowiem za uchem czerwone piórko, które symbolizować ma jego duszę, nieskrępowaną jak u ptaka, który bardziej niż wiatr pod skrzydłami kocha tylko wolność, jaką daje mu wiatr. Karta Głupca związana jest z żywiołem powietrza, albowiem bez tchnienia wiatru ptak nie poznałby rozkoszy nieba, a Głupiec pozostałby tylko kmieciem, co lęka się przekroczyć własne zagony i ślady stóp, co ziemię zbyt długo ugniatały. Powietrze właściwe jest także karcie Sprawiedliwości, kojarzonej z boginią Ma'at, której piórko wedle wierzeń starożytnych decydowało o losie duszy ludzkiej w procesie ważenia serc. Imię "Ma'at" pochodzi bezpośrednio z języka staroegipskiego, a jego rdzeniem jest czasownik mꜣʿ (ma'a) oznaczający "czynić prawdziwym", "ustanawiać porządek". W dosłownym sensie Ma'at oznacza więc "prawdę", "porządek" lub "to, co właściwe". Nie chodzi o prawdę w sensie moralnym, ani nawet w sensie jurystyczno-logicznym, ale o prawdę w kontekście kosmicznej zasady równowagi, symbolizowaną przez szalki wagi w rękach Sprawiedliwości. "Oto na szali prawdy waży się moje serce", pisali starzy kapłani. "Jeśli lżejszym od piórka się okaże, droga do Aaru otworzy się przede mną, gdzie w polach zielonych będę żąć wieczność u boku sprawiedliwych. Jeśli przewyższy zaś ciężarem pióro, przeklęty zostanę, a dusza moja zginie. Pogrążony w wodach nocy, nie usłyszę nigdy pieśni Ra, nie zobaczę nigdy oblicza dnia.”
Czy ona ci wybaczy czy ona wybaczy czy wybaczy nie nie nie nie nie czy matka może wybaczyć synowi
Nie wybacza
Nigdy nie wybacza
Wielka jest siła w tych kartach, na które patrzysz z taką pogardą, wiele nadziei, mimo trybulacji, jakich doświadczyłeś. Niech ci błogosławią, pomyślne przynoszą bowiem wróżby. Dwa z czterech żywiołów przywołujesz w swoim rozkładzie, zaklinając kolejno siły oginia i powietrza. Wydawałoby się, że są sobie przeciwstawne, a jednak uzupełniać się będą, jeśli tylko im na to pozwolisz. Niech Twój ogień nigdy nie zgaśnie, niech wiatr go nie zwieje. Wybrałem kartę, która będzie opiekunem tego rozkładu, wybrałem Cesarza, pana ziemi, zaklętego w kamieniu znad grobu Twego ojca. Niech czuwa nad Tobą.
Wodę zostawiam dla siebie.
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat