31.08.2025, 20:38 ✶
- Daj spokój, nie pierwszy raz spędziłem tam noc - machnięciem ręki zbył obawy Ellie, niby zgrywając bohatera, ale jednak ciesząc się z jej troski - To trochę jak kemping. Albo sleepover u kumpla. Tylko… bez kumpla - w ostatnim zdaniu zabrzmiała nutka melancholii.
Hannibal użył porównania z kempingiem w charakterze czystej przenośni, bo nie wiedział za bardzo, co ludzie w tym widzieli. Przecież pod takim namiotem nie było gdzie się umyć, jak się ogrzać, no i mogły człowieka obleźć robale. Albo niedźwiedzie. Brr! Spędzenie nocy czy dwóch w The Globe, zwłaszcza, kiedy w swojej garderobie miało się do dyspozycji szezlong, nie było takie straszne. Tym niemniej, kiedy w niedzielę rano obudził się zesztywniały, obolały i owinięty w koc, zamiast w swoją mięciutką kołdrę, a w dodatku musiał brać prysznic w teatralnej łazience, czuł podwójną wdzięczność dla Henry’ego.
- Co Wam się stało w mieszkanie? Bo słyszę jakieś dziwne historie od ludzi… Ja już rozmawiałem z egzorcystą o tej mojej sadzy, ale mówi, że bez pomocy kowenu i ceremonii w Mabon, nie da rady tego ogarnąć. Prawdę mówiąc zastanawiam się, czy w ogóle opłaca się tam sprzątać, może po prostu kupię nowe mieszkanie… W mugolskim Londynie są takie piękne nowoczesne wieżowce, World’s End to się chyba nazywa, nawet pasująco do ostatnich wydarzeń - wzruszył ramionami. Przecież Robert nawet zaproponował mu swój współudział w takim przedsięwzięciu.
Z miną, jakby miał pojęcie, na co patrzy, spojrzał na grządkę pełną jakichś… Hej, to dynia! Uczepiwszy się znajomego warzywa, tonem znawcy i zapalonego działkowca rzekł:
- Widzę, że dynie obrodziły w tym roku! To pewnie zasługa cieplejszej niż zwykle jesieni - kąciki ust Hannibala uniosły się w rozbawieniu.
Ostatnie słowa przyjaciółki sprawiły, że jego oczy rozbłysły.
- Och, mam pomysł! Dwa pomysły. Świetne, posłuchaj. Po pierwsze, przyjedź do nas na parę dni - rzucił z entuzjazmem - Henry ma malutkie mieszkanie, ale jakoś się pomieścimy, najwyżej będziemy spali razem - mrugnął do Electry. Nie miałby nic przeciwko i był przekonany, że Henry również nie odmówiłby gościny. Ellie wcale nie wyglądała, jakby z rozkoszą pławiła się w rodzinnej atmosferze pod dachem matki i Selwyn rozumiał to - w końcu sam wyczyniał cuda, żeby wykręcić się od pomieszkiwania u rodziców.
- Może jak twoja mama usłyszy, że zaopiekuję się tobą… - zaczął, ale zwątpił, bo który rodzic pozwoliłby córce mieszkać z mężczyzną… albo dwoma, choćby i zaprzyjaźnionymi? I jeszcze ta głupia plotka o oblewaniu budynków krwią i podburzaniu tłumów… - Hmm, albo może po prostu powiesz jej, że zamieszkasz u koleżanki?