• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue

[14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#8
02.09.2025, 13:05  ✶  
Nie zdziwiło mnie, że powiedziała to na głos - zdążyłem zorientować się, że wyrobiła w sobie nawyk wyjątkowej bezpośredniości, od czasów, gdy ostatni raz mieliśmy ze sobą kontakt. „Trudno cię zaskoczyć.” Prawda, nic odkrywczego, ale miała rację, to było we mnie tak głęboko zakorzenione, że nawet gdybym chciał, nie potrafiłbym zasnąć jak zwyczajny człowiek, odciąć się całkowicie od otoczenia. Naleciałości, jak sama je nazwała, tkwiły we krwi, w mięśniach, w nerwach. Drobny ruch, skrzypnięcie deski, oddech w innym rytmie niż mój - wszystko rejestrowałem. Nie miałem jej tego za złe, nigdy bym nie miał. Zresztą, sama widziała, że nie okazałem najmniejszego zniecierpliwienia, ani niezadowolenia z bycia obudzonym. Uśmiechnąłem się krótko pod nosem, kiedy dodała, że może jeszcze kiedyś jej się uda.
- Śmiało, plóbuj. - Wymruczałem tak, jakby chodziło o jakąś zabawę, chociaż wiedzieliśmy oboje, że to nie kwestia prób, a mojego przyzwyczajenia do czujności, i jeżeli kiedyś faktycznie nie zareaguję od razu, to będzie oznaczało, że świat wokół przestał być zagrożeniem, a taki scenariusz brzmiał naiwnie.
- Wolałem to, nisz gapiś szię w sufit. - Przyznałem krótko, gdy zauważyła, że poświęciłem temu trochę energii. Tak było - czasem cisza potrafiła dobijać bardziej niż zaklęcie, więc wolałem robić coś rękami. Zabezpieczenie okien, chociaż prowizoryczne, sprawiło, że mogłem tu leżeć i nie martwić się, że deszcz zaleje podłogę, a jeśli dzięki temu ona teraz mogła spokojnie położyć się obok, to tym lepiej. Wiedziałem, jak wyglądało to miejsce jeszcze niedawno - prawdziwa ruina - nie chciałem, żeby musiała tu wracać i czuć się jak w klatce. Sprzątając, łatając okna, po prostu próbowałem sprawić, by łatwiej jej się oddychało. Najwyraźniej z całkiem niezłym powodzeniem - kiedy oparła głowę o mój obojczyk, odchyliłem lekko brodę, żeby oprzeć policzek o jej włosy. Czułem, jak oddycha, równo, spokojniej niż jeszcze chwilę wcześniej.
Kiedy zapytała o klątwę, wydałem z siebie dźwięk, który był gdzieś pomiędzy westchnieniem a krótkim parsknięciem.
- Nic wybitnego. Tyle, sze czasem magia ma kaplysy. Zamiast szię siłowaś, odpuściłem do Mabon, wtedy to będzie pestka. - Nie zamierzałem rozwodzić się nad porażką, bo po co, była tylko częścią układanki, a ja miałem ważniejsze powody, żeby być tutaj, niż siedzieć nad parszywą robotą do rana, jeżeli za kilka dni mogłem zdjąć to bez potrzeby toczenia zażartej walki. Wzruszyłem ramionami - nie miałem ochoty rozwijać tego tematu. Klątwy, praca, całe to gówno mogło poczekać. Prue była obok mnie, i to wystarczało - ciepło, ciężar głowy na piersi, zapach jej włosów - zaskakująco łatwo przyszło mi pozwolić sobie na tę zwyczajność. Kiedy dodała swoje „dziękuję”, nie odpowiedziałem od razu. Ścisnąłem ją tylko mocniej ramieniem. Dla mnie to było naturalne - jeśli byliśmy razem, to przejmowałem się jej sprawami, nie musiała mnie o to prosić.
- Nie lób s tego wielkiej splawy - Mruknąłem w końcu, pół żartem, pół serio. Zabrzmiało to lekko, choć w środku wiedziałem, że kryje się za tym coś więcej. Zamiast martwić się tym, co i tak poza moją kontrolą, mogłem chociaż zabezpieczyć jej przestrzeń. - Telas pszynajmniej wygląda to tak, jakby ktoś tu mieszkał. - Ktoś żywy, a nie same duchy i szczury - jak na to wyglądało przed paroma godzinami. Sam chciałem - to była prawda. Nie chodziło o obowiązek ani o to, że „powinienem”. To było proste - chciałem, żeby mogła wejść do swojego mieszkania i nie czuć się, jakby musiała zaczynać od ruin. Czułem zmęczenie bijące od niej bardziej niż od siebie. Ja potrafiłem obyć się bez snu, bez wygód, bez wszystkiego, ona nie powinna. Zasłużyła na chwilę odpoczynku po nocy, i to raczej nie na kanapie, a we własnym łóżku, najlepiej po przyjemnej kąpieli albo czymś takim. Kobiety lubiły takie rzeczy, nie?
- Chcesz, szebym nalał ci wody do wanny? - Zapytałem, próbując, by mój ton brzmiał naturalnie, bez nadmiernej troski, choć pod spodem naprawdę mi zależało, żeby to wyszło przyjemnie, sugestywnie, ale nienachalnie. - Okno tam tesz zabezpieczyłem. - Dorzuciłem to tak, jakby to było najważniejsze, choć wiedziałem, że nie o deski i gwoździe tu chodziło. Mógłbym teraz wstać, nalać wody, wrzucić jakieś zioła, które znalazłem w szafce, i dać jej piętnaście minut spokoju. Tak, piętnaście minut, bo znałem ją na tyle, żeby wiedzieć, że więcej i tak by nie usiedziała, znów wróciłaby myślami do tego, co czeka jutro, ale piętnaście minut mogło zrobić różnicę. Nie powiedziałem jednak nic więcej - poczekałem, aż sama odpowie, bo nie chciałem jej niczego narzucać. To, że znalazłem się w jej mieszkaniu, zrobiłem porządki, to już było wystarczająco wiele dla kogoś, kto pewnie nie przywykł do cudzych ingerencji równie mocno, co ja. Mogłem to jeszcze poprawić tylko jednym - dając jej wybór.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (4268), Pan Losu (29), Prudence Fenwick (4311)




Wiadomości w tym wątku
[14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Prudence Fenwick - 27.08.2025, 00:03
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Benjy Fenwick - 27.08.2025, 19:14
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Prudence Fenwick - 28.08.2025, 18:47
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Benjy Fenwick - 29.08.2025, 10:47
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Prudence Fenwick - 29.08.2025, 19:19
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Benjy Fenwick - 01.09.2025, 12:42
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Prudence Fenwick - 01.09.2025, 22:54
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Benjy Fenwick - 02.09.2025, 13:05
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Prudence Fenwick - 03.09.2025, 11:05
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Benjy Fenwick - 04.09.2025, 12:06
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Pan Losu - 04.09.2025, 12:06
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Prudence Fenwick - 04.09.2025, 22:51
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Benjy Fenwick - 06.09.2025, 12:44
RE: [14.09.1972] Thursday like this | Benjy & Prue - przez Prudence Fenwick - 07.09.2025, 21:31

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa