Marquez wzbudzał w niej niepokój, ale nie wiedziała, dlaczego. Było w nim coś innego niż wśród znanych jej osób. Był osobnikiem bardziej odpychającym, ale jednocześnie intrygującym. Sposób wypowiedzi był bardziej kulturalny i sprawiający jakby nie wychował się w obecnych czasach. Jego chęć zdobywania wiedzy też była nienaturalnie zbyt nachalna. Zadawał dużo pytań i nie czuł potrzeby owijania ich w niepotrzebne farmazony.
Gdy na stole pojawiły się posiłki Avelina z uśmiechem zabrała się za jedzenie wcześniej również życząc Ururu smacznego posiłku. Była głodna, więc przerwała na chwilę mówienie. Czuła się lekko skrępowana, gdy mężczyzna się na nią patrzył, ale nie mogła się skupić na opowiadaniu, gdy w brzuchu jej grał marsz pogrzebowy. Często zaniedbywała posiłki, więc nic w tym dziwnego.
— Co chciałby Pan jeszcze wiedzieć? – zapytała w końcu, gdy poczuła, że powoli się zapycha i musi odpocząć od jedzenie. Upiła łyk wody, którą wcześniej zamówiła. Była zaskakująco dobra i orzeźwiająca.