02.09.2025, 19:25 ✶
Wzięcie na siebie większości uderzenia nie było czymś, czym mógłbym się chwalić, serce mi waliło, oddech gubił rytm, a ciało napięło się automatycznie, szukając punktu oparcia w tej chaotycznej kolizji. Może dlatego - zdecydowanie dlatego - moja próba ciosu z główki nie była udana, znowu musiałem opaść całym ciałem na trawę. Ambroise był cholernie ciężki i dobrze zbudowany, przyciskał mnie do trawnika, jak betonowy blok, nawet jeśli sam też zazwyczaj miałem dużo siły. Dyszałem ciężko, pierś piekła, ale uniosłem głowę, żeby spojrzeć mu prosto w oczy.
- Plawie… - Wysapałem, głos miałem ochrypły od braku powietrza i zamachnięcia się, które nie trafiło, a jednak podszyty kpiną.
Moje kolano jednocześnie wślizgnęło się między nasz, gotowe, by odepchnąć go od siebie i wreszcie wydrzeć sobie trochę przestrzeni. Czułem, jak mięśnie Greengrassa napinają się na moim ciele, jakby całym sobą szykował się do kolejnego szarpnięcia, a potem zobaczyłem - nie, wyczułem bardziej niż zobaczyłem - gwałtowny ruch jego łokcia.
Instynkt kazał mi działać. Nie miałem czasu na plan, zanim dostrzegłem w jego oczach błysk, znajomy upór, który zawsze mnie podjudzał, nie mogłem pozwolić, by adrenalina mnie sparaliżowała. Spróbowałem gwałtownie odsunąć głowę, minimalizując ryzyko, że jego łokieć trafi mnie prosto w twarz. Ruch był szybki i nie do końca świadomy - odepchnąłem się biodrami w bok, gwałtownie skręcając się pod nim, jak ryba wyślizgująca się z sieci - półobrót tułowia, lekkie odchylenie pleców, obrócenie czaszki tak, by w razie czego trafił w ucho, nie w nos. Nie wiedziałem, czy uda mi się uniknąć uderzenia, ale przynajmniej próbowałem.
Percepcja ◉◉◉○○ - unik
AF ◉◉◉◉○ - unik
- Plawie… - Wysapałem, głos miałem ochrypły od braku powietrza i zamachnięcia się, które nie trafiło, a jednak podszyty kpiną.
Moje kolano jednocześnie wślizgnęło się między nasz, gotowe, by odepchnąć go od siebie i wreszcie wydrzeć sobie trochę przestrzeni. Czułem, jak mięśnie Greengrassa napinają się na moim ciele, jakby całym sobą szykował się do kolejnego szarpnięcia, a potem zobaczyłem - nie, wyczułem bardziej niż zobaczyłem - gwałtowny ruch jego łokcia.
Instynkt kazał mi działać. Nie miałem czasu na plan, zanim dostrzegłem w jego oczach błysk, znajomy upór, który zawsze mnie podjudzał, nie mogłem pozwolić, by adrenalina mnie sparaliżowała. Spróbowałem gwałtownie odsunąć głowę, minimalizując ryzyko, że jego łokieć trafi mnie prosto w twarz. Ruch był szybki i nie do końca świadomy - odepchnąłem się biodrami w bok, gwałtownie skręcając się pod nim, jak ryba wyślizgująca się z sieci - półobrót tułowia, lekkie odchylenie pleców, obrócenie czaszki tak, by w razie czego trafił w ucho, nie w nos. Nie wiedziałem, czy uda mi się uniknąć uderzenia, ale przynajmniej próbowałem.
Percepcja ◉◉◉○○ - unik
Rzut Z 1d100 - 62
Sukces!
Sukces!
AF ◉◉◉◉○ - unik
Rzut PO 1d100 - 80
Sukces!
Sukces!
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)