03.09.2025, 14:32 ✶
Chrupnięcie było tak wyraźne, że zdawało się dudnić w całej mojej czaszce. W jednej chwili wszystko mi się zamgliło - ból przeszył mnie tak intensywnie, że musiałem zacisnąć powieki, ale i to na nic. Krew lała się obficie, ciepła i lepka, zalewając mi usta, brodę, oczy. Znałem ten stan aż za dobrze, nie pierwszy raz ktoś złamał mi nos, nie pierwszy raz też towarzyszyła temu fala ostrego, pulsującego bólu promieniującego w każdą stronę. Co gorsza, spróbowałem wciągnąć powietrze nie przez usta, a nozdrzami - głupi odruch, bo natychmiast eksplodował we mnie nowy ładunek bólu. Przekląłem przez zaciśnięte zęby i uderzyłem dłonią w ziemię, krótko, wyraźnie - dając sygnał, że mam dość, poddaję walkę.
- Dość… - Wychrypiałem, wypuszczając powietrze między zakrwawionymi wargami. Nie chodziło o tchórzostwo, tylko o resztki rozsądku, które jednak we mnie zostały. Mogłem się jeszcze szarpać, udawać, że nic się nie stało, ale w głowie miałem obraz tego cholernego wesela. Nie chciałem iść tam z rozwaloną gębą, a już na pewno nie zamierzałem ryzykować, że ktoś będzie mi prostował nos w prowizorycznych warunkach, jakbyśmy byli na froncie. Miałem w sobie jeszcze dość rozsądku, by się zatrzymać. Tak, kurwa, wiedziałem, że mógłbym jeszcze walczyć, spróbować go przewrócić, pokazać, że nie odpuszczam - ale nie teraz. Nos miałem złamany na pewno, a cztery dni do ślubu to cholernie mało, by zaleczyć coś, co widocznie miało pomalować mi całą facjatę na wszystkie kolory tęczy.
Geraldine pojawiła się obok nas, jej cień padł mi na twarz. Zerknąłem w górę, unosząc brwi, choć pewnie niewiele było widać spod zakrwawionej maski - ja na pewno mało co widziałem. Przetarłem oczy przedramieniem, na niewiele się to zdało, bo krew i tak płynęła dalej. Ironiczny, paskudnie szeroki uśmiech wykrzywił moje usta, zęby całe umazane krwią. Splunąłem krwią na bok, odchrząknąłem i spojrzałem na nią, chociaż obraz miałem rozmazany. Ironia cisnęła się sama, uśmiech rozciągnął mi usta, zęby czerwone od posoki błysnęły w krzywym grymasie.
- No cósz… Chyba tlochę pszesadziliśmy s tą ostlosznością. - Odezwałem się, celowo prowokacyjnie, bo przecież kazała nam się za bardzo nie uszkodzić, a jak widać, wyszło jak wyszło. Ironia mieszała się z bólem, ale ani przez chwilę nie dałem jej satysfakcji widoku użalającego się nad sobą faceta. Było jak było - przegrałem, nie zamierzałem się nad tym spuszczać.
- Dość… - Wychrypiałem, wypuszczając powietrze między zakrwawionymi wargami. Nie chodziło o tchórzostwo, tylko o resztki rozsądku, które jednak we mnie zostały. Mogłem się jeszcze szarpać, udawać, że nic się nie stało, ale w głowie miałem obraz tego cholernego wesela. Nie chciałem iść tam z rozwaloną gębą, a już na pewno nie zamierzałem ryzykować, że ktoś będzie mi prostował nos w prowizorycznych warunkach, jakbyśmy byli na froncie. Miałem w sobie jeszcze dość rozsądku, by się zatrzymać. Tak, kurwa, wiedziałem, że mógłbym jeszcze walczyć, spróbować go przewrócić, pokazać, że nie odpuszczam - ale nie teraz. Nos miałem złamany na pewno, a cztery dni do ślubu to cholernie mało, by zaleczyć coś, co widocznie miało pomalować mi całą facjatę na wszystkie kolory tęczy.
Geraldine pojawiła się obok nas, jej cień padł mi na twarz. Zerknąłem w górę, unosząc brwi, choć pewnie niewiele było widać spod zakrwawionej maski - ja na pewno mało co widziałem. Przetarłem oczy przedramieniem, na niewiele się to zdało, bo krew i tak płynęła dalej. Ironiczny, paskudnie szeroki uśmiech wykrzywił moje usta, zęby całe umazane krwią. Splunąłem krwią na bok, odchrząknąłem i spojrzałem na nią, chociaż obraz miałem rozmazany. Ironia cisnęła się sama, uśmiech rozciągnął mi usta, zęby czerwone od posoki błysnęły w krzywym grymasie.
- No cósz… Chyba tlochę pszesadziliśmy s tą ostlosznością. - Odezwałem się, celowo prowokacyjnie, bo przecież kazała nam się za bardzo nie uszkodzić, a jak widać, wyszło jak wyszło. Ironia mieszała się z bólem, ale ani przez chwilę nie dałem jej satysfakcji widoku użalającego się nad sobą faceta. Było jak było - przegrałem, nie zamierzałem się nad tym spuszczać.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)