04.09.2025, 14:04 ✶
Westchnął ciężko, przypominając sobie o bólu, jakiego doświadczył tamtej nocy. Widok tłumu wciąż wywoływał w nim dreszcz, co nieco przeszkadzało w pracy fotografa. Wiedział, że trzeba było się ogarnąć. Jednak też desperacko potrzebował odpoczynku. Nie miał do kogo pójść, z kim pogadać. Nie chciał zamęczać przyjaciół swoimi problemami, a były rzeczy... o których byłby gotów rozmawiać tylko z dziadkami. A ich... ich nie było.
— Bym musiał czekać w kolejce, jak każdy — odparł, udając obojętność. Był biedny, jasne. Ale nie mógł się zachowywać jak ktoś skrzywdzony. Ktoś, komu należało współczuć. Nie potrzebował litości i na pewno jej nie pragnął. — Teoretycznie każdy człowiek jest ważny. Wiesz, to cel sam w sobie.
Ach tak, przytaczanie Kanta, którego znał tylko pośrednio, z łatwiejszych książek, było idealnym sposobem na unikanie komplementów. Hannibal zawsze był miły. Życzliwy. To się ceniło. Ale Henry nie czuł, żeby specjalnie na te komplementy zasługiwał.
Na słowa o zdjęciach jednak się uśmiechnął. Słabo, ale zawsze. Wiedział, że przynajmniej w swojej pracy był dobry. Miał zawsze dobre oko, wyczucie proporcji. Ale nie był tym, kim chciał. Zawsze chciał posługiwać się nie tylko obrazem, ale i słowem. Tymczasem to inni opisywali jego zdjęcia. A to można było robić na różne sposoby.
— Jesteś kimś więcej, niż mówią o tobie media. Żałuję, że nie mogę zrobić więcej, żeby inni o tym wiedzieli — zebrał szklanki po winie. — A zmywać nie musisz. Ja to zrobię pierwszego dnia i będziemy to robić na zmianę. Zmywanie to powszechny powód awantur, nie?
— Bym musiał czekać w kolejce, jak każdy — odparł, udając obojętność. Był biedny, jasne. Ale nie mógł się zachowywać jak ktoś skrzywdzony. Ktoś, komu należało współczuć. Nie potrzebował litości i na pewno jej nie pragnął. — Teoretycznie każdy człowiek jest ważny. Wiesz, to cel sam w sobie.
Ach tak, przytaczanie Kanta, którego znał tylko pośrednio, z łatwiejszych książek, było idealnym sposobem na unikanie komplementów. Hannibal zawsze był miły. Życzliwy. To się ceniło. Ale Henry nie czuł, żeby specjalnie na te komplementy zasługiwał.
Na słowa o zdjęciach jednak się uśmiechnął. Słabo, ale zawsze. Wiedział, że przynajmniej w swojej pracy był dobry. Miał zawsze dobre oko, wyczucie proporcji. Ale nie był tym, kim chciał. Zawsze chciał posługiwać się nie tylko obrazem, ale i słowem. Tymczasem to inni opisywali jego zdjęcia. A to można było robić na różne sposoby.
— Jesteś kimś więcej, niż mówią o tobie media. Żałuję, że nie mogę zrobić więcej, żeby inni o tym wiedzieli — zebrał szklanki po winie. — A zmywać nie musisz. Ja to zrobię pierwszego dnia i będziemy to robić na zmianę. Zmywanie to powszechny powód awantur, nie?
Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.