04.09.2025, 15:23 ✶
Nie była w stanie stwierdzić, czy przewróciła oczami na jego słowa, czy też na to, że położył jej głowę na udzie, tym samym utrudniając jej założenie nogi na nogę, co przed chwilą chciała zrobić.
– Zero ogłady w jego morderstwach – sprecyzowała, przypatrując się nagle swoim paznokciom, tak by ukryć przed nimi oboma fakt, że nie była w stanie stwierdzić, czy głową na jej nogach jest uczuciem przyjemnym, czy też absolutnie niepożądanym. Jedno, co na pewno wiedziała to to, że pomimo znacznego jej ciążenia (dziwne, głowy wampirów chyba nie powinny być tak ciężkie, czyż nie?) nie chciała ruszać się w żaden sposób, tak by się nie cofał. W końcu przeniosła spojrzenie na niego samego.
– Dobrze, już. Pomyliłam się. Zadowolony? Wybacz mi, że byłeś jedynym nowym wampirem w Londynie o którym usłyszałam i jedyny o którym wiem, że jest na tyle inteligentny, aby skrywać pewne rzeczy za tymi ładnymi rysami. – Wysoki Sądzie, to nie tak, że nie wierzyła w rehabilitację oskarżonego. Po prostu nie była tego pewna, a i tak zamierzała najpierw pobić, zadawać pytania i potem mordować, a nie pobić, mordować i zadawać pytania. Zresztą bardziej by go związała niż pobiła, więc już w ogóle.
Zamilkła na chwilę analizując jego słowa.
– A… Hm… Nie wolisz może aby dostał zawału na twój widok? Chyba, że mogłaby ci się stać krzywda przez to, ale jeśli nie… Czemu nie zafundować mu kilku bezsennych nocy? Wiesz, jak mało braku snu wystarczy, aby oni przestali poprawnie funkcjonować? Jeśli dobrze to rozegrasz, to zapewnisz mu przynajmniej miesięczne zwolnienie zdrowotne w tej ich Lecznicy Dusz. Chyba, że… Jeśli nie chcesz się z nim widzieć… – Westchnęła cicho. – Coś wymyślę. Nie chcę cię zmuszać. – Chyba, że do życia.
– Zero ogłady w jego morderstwach – sprecyzowała, przypatrując się nagle swoim paznokciom, tak by ukryć przed nimi oboma fakt, że nie była w stanie stwierdzić, czy głową na jej nogach jest uczuciem przyjemnym, czy też absolutnie niepożądanym. Jedno, co na pewno wiedziała to to, że pomimo znacznego jej ciążenia (dziwne, głowy wampirów chyba nie powinny być tak ciężkie, czyż nie?) nie chciała ruszać się w żaden sposób, tak by się nie cofał. W końcu przeniosła spojrzenie na niego samego.
– Dobrze, już. Pomyliłam się. Zadowolony? Wybacz mi, że byłeś jedynym nowym wampirem w Londynie o którym usłyszałam i jedyny o którym wiem, że jest na tyle inteligentny, aby skrywać pewne rzeczy za tymi ładnymi rysami. – Wysoki Sądzie, to nie tak, że nie wierzyła w rehabilitację oskarżonego. Po prostu nie była tego pewna, a i tak zamierzała najpierw pobić, zadawać pytania i potem mordować, a nie pobić, mordować i zadawać pytania. Zresztą bardziej by go związała niż pobiła, więc już w ogóle.
Zamilkła na chwilę analizując jego słowa.
– A… Hm… Nie wolisz może aby dostał zawału na twój widok? Chyba, że mogłaby ci się stać krzywda przez to, ale jeśli nie… Czemu nie zafundować mu kilku bezsennych nocy? Wiesz, jak mało braku snu wystarczy, aby oni przestali poprawnie funkcjonować? Jeśli dobrze to rozegrasz, to zapewnisz mu przynajmniej miesięczne zwolnienie zdrowotne w tej ich Lecznicy Dusz. Chyba, że… Jeśli nie chcesz się z nim widzieć… – Westchnęła cicho. – Coś wymyślę. Nie chcę cię zmuszać. – Chyba, że do życia.