• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 Dalej »
[08/1972] Coco Jambo i do przodu - Albert & Elliott

[08/1972] Coco Jambo i do przodu - Albert & Elliott
King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#6
04.09.2025, 15:33  ✶  
Z natury podejrzliwy, nie zaufał ugodowemu przytaknięciu; lęki w swym apodyktycznym chaosie podsuwały jedynie najgorsze scenariusze - wszyscy chcą cię oszukać, wykorzystać, rzucić pod nogi ojcu, aby pokazać jak bezużyteczny jesteś. Złapał się rzeczywistości spoglądając w oczy rozmówcy, nie unikając koloru tęczówek, nie tonąc w czerni źrenic; ostry kontrast rozłożył się w jego myślach, rozmawiał z człowiekiem o mniejszej wiedzy, ale o ogromnym doświadczeniu, Albert widział i doświadczał rzeczy, które pozostawały dla Elliotta za jedwabnymi zasłonami pozłacanych błyskiem żyrandoli sal bankietowych. Niedokładnie zamaskowane cienie pod oczyma wyciągnięte na wierzch zmarszczkami wieku, ich odcień Elliott mógł podziwiać w lustrze, w zaciszu własnego domu, choć barwa nigdy nie miała być zmieszana z głęboką czernią tych Rookwooda. Pozory były wszystkim na korytarzach ministerstwa, poza nimi stawały się bronią głupców, zadufanych w sobie bufonów, którzy bez przewodnika gubili się wśród brudu Londynu, rozbitych butelek skąpanych w delirium szczyn; Elliott uśmiechnął się do siebie w myślach, przecenienie współgracza wydawało się lepszą strategią niż niedocenienie jego atutów.

- Druga część września, postaram się trzymać dostępne daty w elastyczności - był skory, aby spotkać się jak najszybciej, ale swój wyjazd do Woch, zatonięcie w tomach dziadkowych pamiętników, uważał za obowiązek ku doskonaleniu samego siebie. Kim byłby bez wytchnienia? Bez skupienia na samorozwoju? Na pewno nie Elliottem Malfoyem, którego oczekiwała przyszła rada organizacji charytatywnej.

- Rozumiem, ufam twojej ekspertyzie w tym temacie - przyznał i zrobił to całkiem szczerze - W przyszłych miesiącach będziemy spotykali się z ekscentrycznością o różnym zabarwieniu, od drogiego Perseusza zaczynając, a na Doktorze Lovegood nie kończąc.

Samopiszące pióro uwieczniło nazwisko ordynatora na pergaminie, przystając, harmonizując się z przestojem w wypowiedzi Elliotta.

- Jeżeli jednak zdarzyłoby ci się poruszyć ten temat z Perseuszem w czasie mojej nieobecności, proszę poinformuj mnie jak bardzo byłeś w stanie skupić jego uwagę na faktycznej istocie planu. Wydaje mi się, że w euforii aktualnego momentu, ożenku, może być skupiony na swych prywatnych sprawach ... i wydatkach - krótka, sprawdzająca poziom wiedzy Alberta prośba. Perseusz gubił się w swoich emocjach, pragnieniach, intensywności chwil, można powiedzieć, że ród Blacków miał to do siebie, że z wiekiem tracili zmysły, a jego przyjaciel nie był odstępstwem od tej reguły. Lub zawsze był szaleńcem, a Elliott przyzwalał na jego występki, znajdując komfort w odskoczni od rutyny? Tak czy siak, chciał dowiedzieć się na ile Rookwood odkrył tę naturę; poinformował go też krótko, że dopuszcza prawdopodobieństwo wykluczenia siebie samego ze spotkania z Blackiem.


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Albert Rookwood (1509), Elliott Malfoy (1703)




Wiadomości w tym wątku
[08/1972] Coco Jambo i do przodu - Albert & Elliott - przez Albert Rookwood - 19.09.2024, 00:38
RE: [08/1972] Coco Jambo i do przodu - Albert & Elliott - przez Elliott Malfoy - 19.09.2024, 01:18
RE: [08/1972] Coco Jambo i do przodu - Albert & Elliott - przez Albert Rookwood - 19.09.2024, 14:43
RE: [08/1972] Coco Jambo i do przodu - Albert & Elliott - przez Elliott Malfoy - 19.09.2024, 22:59
RE: [08/1972] Coco Jambo i do przodu - Albert & Elliott - przez Albert Rookwood - 21.09.2024, 14:39
RE: [08/1972] Coco Jambo i do przodu - Albert & Elliott - przez Elliott Malfoy - 04.09.2025, 15:33
RE: [08/1972] Coco Jambo i do przodu - Albert & Elliott - przez Albert Rookwood - 28.01.2026, 07:55
RE: [08/1972] Coco Jambo i do przodu - Albert & Elliott - przez Elliott Malfoy - 31.01.2026, 01:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa