04.09.2025, 15:33 ✶
Z natury podejrzliwy, nie zaufał ugodowemu przytaknięciu; lęki w swym apodyktycznym chaosie podsuwały jedynie najgorsze scenariusze - wszyscy chcą cię oszukać, wykorzystać, rzucić pod nogi ojcu, aby pokazać jak bezużyteczny jesteś. Złapał się rzeczywistości spoglądając w oczy rozmówcy, nie unikając koloru tęczówek, nie tonąc w czerni źrenic; ostry kontrast rozłożył się w jego myślach, rozmawiał z człowiekiem o mniejszej wiedzy, ale o ogromnym doświadczeniu, Albert widział i doświadczał rzeczy, które pozostawały dla Elliotta za jedwabnymi zasłonami pozłacanych błyskiem żyrandoli sal bankietowych. Niedokładnie zamaskowane cienie pod oczyma wyciągnięte na wierzch zmarszczkami wieku, ich odcień Elliott mógł podziwiać w lustrze, w zaciszu własnego domu, choć barwa nigdy nie miała być zmieszana z głęboką czernią tych Rookwooda. Pozory były wszystkim na korytarzach ministerstwa, poza nimi stawały się bronią głupców, zadufanych w sobie bufonów, którzy bez przewodnika gubili się wśród brudu Londynu, rozbitych butelek skąpanych w delirium szczyn; Elliott uśmiechnął się do siebie w myślach, przecenienie współgracza wydawało się lepszą strategią niż niedocenienie jego atutów.
- Druga część września, postaram się trzymać dostępne daty w elastyczności - był skory, aby spotkać się jak najszybciej, ale swój wyjazd do Woch, zatonięcie w tomach dziadkowych pamiętników, uważał za obowiązek ku doskonaleniu samego siebie. Kim byłby bez wytchnienia? Bez skupienia na samorozwoju? Na pewno nie Elliottem Malfoyem, którego oczekiwała przyszła rada organizacji charytatywnej.
- Rozumiem, ufam twojej ekspertyzie w tym temacie - przyznał i zrobił to całkiem szczerze - W przyszłych miesiącach będziemy spotykali się z ekscentrycznością o różnym zabarwieniu, od drogiego Perseusza zaczynając, a na Doktorze Lovegood nie kończąc.
Samopiszące pióro uwieczniło nazwisko ordynatora na pergaminie, przystając, harmonizując się z przestojem w wypowiedzi Elliotta.
- Jeżeli jednak zdarzyłoby ci się poruszyć ten temat z Perseuszem w czasie mojej nieobecności, proszę poinformuj mnie jak bardzo byłeś w stanie skupić jego uwagę na faktycznej istocie planu. Wydaje mi się, że w euforii aktualnego momentu, ożenku, może być skupiony na swych prywatnych sprawach ... i wydatkach - krótka, sprawdzająca poziom wiedzy Alberta prośba. Perseusz gubił się w swoich emocjach, pragnieniach, intensywności chwil, można powiedzieć, że ród Blacków miał to do siebie, że z wiekiem tracili zmysły, a jego przyjaciel nie był odstępstwem od tej reguły. Lub zawsze był szaleńcem, a Elliott przyzwalał na jego występki, znajdując komfort w odskoczni od rutyny? Tak czy siak, chciał dowiedzieć się na ile Rookwood odkrył tę naturę; poinformował go też krótko, że dopuszcza prawdopodobieństwo wykluczenia siebie samego ze spotkania z Blackiem.
- Druga część września, postaram się trzymać dostępne daty w elastyczności - był skory, aby spotkać się jak najszybciej, ale swój wyjazd do Woch, zatonięcie w tomach dziadkowych pamiętników, uważał za obowiązek ku doskonaleniu samego siebie. Kim byłby bez wytchnienia? Bez skupienia na samorozwoju? Na pewno nie Elliottem Malfoyem, którego oczekiwała przyszła rada organizacji charytatywnej.
- Rozumiem, ufam twojej ekspertyzie w tym temacie - przyznał i zrobił to całkiem szczerze - W przyszłych miesiącach będziemy spotykali się z ekscentrycznością o różnym zabarwieniu, od drogiego Perseusza zaczynając, a na Doktorze Lovegood nie kończąc.
Samopiszące pióro uwieczniło nazwisko ordynatora na pergaminie, przystając, harmonizując się z przestojem w wypowiedzi Elliotta.
- Jeżeli jednak zdarzyłoby ci się poruszyć ten temat z Perseuszem w czasie mojej nieobecności, proszę poinformuj mnie jak bardzo byłeś w stanie skupić jego uwagę na faktycznej istocie planu. Wydaje mi się, że w euforii aktualnego momentu, ożenku, może być skupiony na swych prywatnych sprawach ... i wydatkach - krótka, sprawdzająca poziom wiedzy Alberta prośba. Perseusz gubił się w swoich emocjach, pragnieniach, intensywności chwil, można powiedzieć, że ród Blacków miał to do siebie, że z wiekiem tracili zmysły, a jego przyjaciel nie był odstępstwem od tej reguły. Lub zawsze był szaleńcem, a Elliott przyzwalał na jego występki, znajdując komfort w odskoczni od rutyny? Tak czy siak, chciał dowiedzieć się na ile Rookwood odkrył tę naturę; poinformował go też krótko, że dopuszcza prawdopodobieństwo wykluczenia siebie samego ze spotkania z Blackiem.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦