05.09.2025, 18:27 ✶
21 września, w godzinach wieczornych, do rąk Lorien trafił pakunek. W środku, zawinięta i zapakowana odpowiednio, była skórzana aktówka wpasowująca się w kolory profesjonalnego ubioru sędziny. Torba wykonana była z wysokiej jakości skóry, jej wnętrze wyłożone jedwabiem. Pomniejsze kieszonki miały na sobie grawerowania. Wyszyte złota nicią inicjały kobiety były skrzętnie ukryte w średniej kieszeni, w której trzymało się rzeczy podręczne, najpotrzebniejsze, chociażby szminkę i lusterko. Do rączki aktówki przywiązana była kaszmirowa chustka, we florystycznych wzorach można było dostrzec wilgowrona żaglosternego wraz z lisem; szczenię łapało ptaka za ogon. Sama korespondencja zaczynała się od zapieczętowanej woskiem koperty w kolorze kości słoniowej, a kończyła na liście spisanym na papierze z tłoczonym tarczą herbową Malfoyów. Pergamin zmienił się w bańki mydlane, gdy kobieta przeczytała zawartość.
Szanowna Pani Mulciber
Moja Droga Lorien,
Czasami tylko w tragicznych okolicznościach można uświadomić sobie wartość posiadanych błogosławieństw.
Nie twierdzę, że ten dewastujący atak był nam w jakikolwiek sposób potrzebny, aby docenić, to co mamy, wręcz odwrotnie, zapobieganie bezsensownym aktom agresji i pychy powinno być naszym priorytetem. Aczkolwiek, kiedy możemy mówić o tej tragedii tylko w czasie przeszłym, naturą ludzką jest znajdywanie światłą księżyca nawet na najbardziej zatłoczonym dymem nocnym niebie.
Wybacz mą impertynencję, acz zachęcony Twymi słowami, wyrażę się na temat dobitnie, podzielając Twoje zdanie: Jak bardzo niepewnym swego trzeba być, aby potrafić udowadniać innym swą wartość jedynie siejąc śmierć i zniszczenie? Obrzydza mnie bezsensowność zadawania bólu, cierpienia dla cierpienia; broń słabych ludzi i tchórzy kryjących się pod maskami. Fakt, że dopuściliśmy, aby jednostki w naszym społeczeństwie się tak zradykalizowały, kładzie się odpowiedzialnością na naszych ramionach.
Dziękuję za troskę, ogień nie oszczędził nas całkowicie, ale jesteśmy zdrowi, mam nadzieję, że tak samo jest i u Ciebie.
Niezmiernie mi miło, że pomyślałaś właśnie o mnie, gdy planowałaś wypad do Ogrodów Kew. Z chęcią zobaczę wystawę w Twoim towarzystwie. Piknik wydaje się miłą odskocznią od oficjalności naszych spotkań, zgadzam się, że przyda nam się chwila oddechu. Postaram się towarzyszyć Ci solo, ale w obecnej, dość niepewnej sytuacji politycznej, unikam zostawiania syna pod opieką mniej zaufanych osób.
Ps. Nie przejmuj się zabieraniem ze sobą jakiejkolwiek waluty, wystarczy, że zajęłaś się kwestią biletów i organizacją.
Richmond, Londyn, 21 września 1972 r.
Szanowna Pani Mulciber
Moja Droga Lorien,
Czasami tylko w tragicznych okolicznościach można uświadomić sobie wartość posiadanych błogosławieństw.
Nie twierdzę, że ten dewastujący atak był nam w jakikolwiek sposób potrzebny, aby docenić, to co mamy, wręcz odwrotnie, zapobieganie bezsensownym aktom agresji i pychy powinno być naszym priorytetem. Aczkolwiek, kiedy możemy mówić o tej tragedii tylko w czasie przeszłym, naturą ludzką jest znajdywanie światłą księżyca nawet na najbardziej zatłoczonym dymem nocnym niebie.
Wybacz mą impertynencję, acz zachęcony Twymi słowami, wyrażę się na temat dobitnie, podzielając Twoje zdanie: Jak bardzo niepewnym swego trzeba być, aby potrafić udowadniać innym swą wartość jedynie siejąc śmierć i zniszczenie? Obrzydza mnie bezsensowność zadawania bólu, cierpienia dla cierpienia; broń słabych ludzi i tchórzy kryjących się pod maskami. Fakt, że dopuściliśmy, aby jednostki w naszym społeczeństwie się tak zradykalizowały, kładzie się odpowiedzialnością na naszych ramionach.
Dziękuję za troskę, ogień nie oszczędził nas całkowicie, ale jesteśmy zdrowi, mam nadzieję, że tak samo jest i u Ciebie.
Niezmiernie mi miło, że pomyślałaś właśnie o mnie, gdy planowałaś wypad do Ogrodów Kew. Z chęcią zobaczę wystawę w Twoim towarzystwie. Piknik wydaje się miłą odskocznią od oficjalności naszych spotkań, zgadzam się, że przyda nam się chwila oddechu. Postaram się towarzyszyć Ci solo, ale w obecnej, dość niepewnej sytuacji politycznej, unikam zostawiania syna pod opieką mniej zaufanych osób.
Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia,
Elliott O. Malfoy
Ps. Nie przejmuj się zabieraniem ze sobą jakiejkolwiek waluty, wystarczy, że zajęłaś się kwestią biletów i organizacją.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦