• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[1972.09.09] A zupa była za słona | Księżycowy Staw | Miles & Thomas

[1972.09.09] A zupa była za słona | Księżycowy Staw | Miles & Thomas
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#12
08.09.2025, 13:12  ✶  
Najpewniej by tera patrzył na Miles z wysoko uniesionymi brwiami, ale niestety spod bandaża nie dałoby to żadnego efektu, poza tym jak wykonywał dziwne miny to go twarz nieco ciągnęła. Dlatego też dzisiaj był dość potulnym słuchaczem i nim zareagował to zdążyła już wyjaśnić dosadniej swoje zdanie. Pokiwa jedynie głową rozbawiony.
- Mówisz? Będzie trzeba kiedyś spróbować - odpowiedział z zadziornym uśmiechem, jakby właśnie coś takiego już zaczął planować w swojej głowie.
- Oh no tak, niszczyciel zabawy ze mnie, pan maruda okropny, bo uważam, że nie powinnaś spać na podłodze. Granda i skandal, jak ja śmiem! - sarknął, ale w następnej chwili głos mu złagodniał. - No ja myślę. I koniec z głupimi pomysłami ze spaniem na podłodze, nie waż się poświęcać swojej wygody. Chyba że zaśniemy tam razem, to inna sprawa - czy po jej ostatnich słowach, że nie wymieniłaby go zrobiło mu się trochę ciepło? To na pewno, aż się wyprostował, jakby się napuszył.

Gdyby Figg w tym momencie cokolwiek pił, to zapewne właśnie skończyłby martwy, bo by się pitym płynem zachłysnął. Ale i bez tego nie było prosto, bo nieomal zabiła go własna ślina. Początkowo zaczął kręcić i śmiać się cicho, ale zaraz też doszło do niego, że mówiła o nim, nie o sobie! To wtedy zdradziło go jego własne ciało. Aż się zaniósł chorobliwym kaszlem, tym który towarzyszył mu od pamiętnej nocy w jakiejś zapomnianej przez Merlina jaskini.
- Czemu się o to założyliście o coś co nie istnieje? - kiedy wypalił z tym pytaniem, wtedy zrozumiał, że robi go w konia. Pokiwał głową na boki, jakby chciał otrzepać się z tej wizji zakładania się o jego dziewictwo. Ale nie miał czasu ani ochoty się boczyć. Szczególnie, że tak bezpardonowo przytulił go do swojego brzucha.
- Mówiłaś, że lubisz jak krzyczy - odpowiedział, wsłuchując się w odgłosy morza... A raczej Milesowego brzucha. - Mam nadzieję, że coś jadłaś i to nie z głodu? - zapytał całkowicie poddając się zabiegom jej dłoni. Ba, nawet mogła posłyszeć jak zaczął mruczeć pod jej dotykiem. Zupełnie jak kot, kiedy podrapiesz go w odpowiednim miejscu za uchem. Za sprawą jej drapania czuł się trochę lepiej, już nie był tak nieznośnie, w końcu jakaś ulga.

- Jak widać, znajdują się tacy, którzy bez ruchania robią takie rzeczy - odpowiedział niezrażony zupełnie, choć trochę zawiedziony, że jej kojący dotyk już zniknął. Odwrócił się w jej stronę, a raczej tam skąd płynął jej głos.
- To po co chce mi oddawać gumki, jak nie ruchasz się z zakonia... - urwał jakby nagle doznał olśnienia, ale nie zdołał nic powiedzieć więcej bo zrzuciła na niego dość mocną bombę i zniknęła nim zdążył zareagować. Wróciła do sprzątania, a on, wielki łowca próbował złapać ją za dłoń, która klepnęła go w udo. Ale jedyne co mu się udało to złapać samego siebie za udo.
- Czyli co, czas wyjść z zakonu, jest to poświęcenie na które jestem gotów. Dumbledore na pewno zrozumie - powiedział teatralnie przykładając dłoń do czoła. Ale to co mówiła... Zazgrzytał zębami, bo nie był w stanie na nią spojrzeć, nie potrafił jej rozgryźć, o co jej chodziło. Czyżby jednak przeczyła swoim wcześniejszym słowom?

Oczywiście, że nie, ty już zostałe przytulanką, ale ten Liszek...

Głos jak zawsze wiedział kiedy i jak uderzyć. Totalnie nie miał pojęcia jak rozumieć jej słowa. Zapewne by się teraz nad tym roztrząsał i próbował dotrzeć do sedna i tym samym zagmatwałby to wszystko jeszcze bardziej. Tak łatwo było poddać się nawykom, czemuś co było wręcz tak samo naturalne dla niego jak oddychanie. Ale z drugiej strony... Im mniej roztrząsał wszystko ostatnimi dniami tym lepiej mu było. Tylko czy był gotów podjąć to ryzyko teraz? Cóż, po wczoraj to i tak miało mało znaczenia jak długo będzie coś próbował rozgryźć. Tak, zdecydowanie powinien akceptować rzeczy takimi jakie są bez próby doszukania się ukrytych intencji na dziesięciu poziomach. Jakby nie patrzeć, nie ważne jaka była ich obecna relacja, to jednak zwodzenia i kłamstwo to ostatnie czego mógł się po niej spodziewać.

- Span-co? - zapytał zdziwiony na tyle, że nawet nie zająknął się na temat tego, że miałby obsługiwał klientki. - Czy ja wiem, chyba lubi to całe leczenie, inaczej by to rzucił i został profesjonalnym hazardzistą... Chyba, że to po to pracuje, żeby mieć za co hazard uprawiać! - czyżby właśnie odkrył tajemnice Basiliusa? Na pewno nie, ale to nie powstrzymało go od teatralnego "zdradzenia" tego sekretu. W końcu skoro już konkurowali o miano wioskowego głupka, to Millie musiała wiedzieć, że Thomas miał nad nią przewagę kilku kroków, bo miał wielkie buty klauna.
- Mówisz, że jakby go otaczały młode baby, to by jego radość była hmmm rozpalona? - tutaj nie miał nic innego na myśli, po prostu podążał za logiką Millie, więc po prostu kontynuował rozmowę. Lubił z nią rozmawiać. Było łatwo, nie musiał nigdy hamować języka, mógł pleść największe bzdury, czy największe sekrety swoje, a i tak potem tego nie żałował i nie pluł sobie w brodę, że za bardzo się rozgadał.
- Chyba nie, albo i tak... - podrapał się p czubku głowy i wzruszył ramionami. - Szczerze, to nie pamiętam, wiesz to bardziej była korespondencja dwóch klątwołamaczy, wymieniających się doświadczeniem i pomysłami niż korespondencja dwóch znajomych ze szkoły - dodał zgodnie z prawdą, przebywając poza wyspami nie szukał sposobu na zacieśnianie więzi z przebywającymi tu ludźmi. Paradoksalnie na kogoś kto łaknął akceptacji i czyjejś bliskością to dość skutecznie oddalał się od innych i nie pozwalał im się do siebie zbliżyć.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Millie Moody (3078), Pan Losu (29), Thomas Figg (3666)




Wiadomości w tym wątku
[1972.09.09] A zupa była za słona | Księżycowy Staw | Miles & Thomas - przez Thomas Figg - 29.07.2025, 12:52
RE: [1972.09.09] A zupa była za słona | Księżycowy Staw | Miles & Thomas - przez Millie Moody - 14.08.2025, 14:34
RE: [1972.09.09] A zupa była za słona | Księżycowy Staw | Miles & Thomas - przez Thomas Figg - 19.08.2025, 15:55
RE: [1972.09.09] A zupa była za słona | Księżycowy Staw | Miles & Thomas - przez Millie Moody - 19.08.2025, 19:25
RE: [1972.09.09] A zupa była za słona | Księżycowy Staw | Miles & Thomas - przez Thomas Figg - 21.08.2025, 18:23
RE: [1972.09.09] A zupa była za słona | Księżycowy Staw | Miles & Thomas - przez Millie Moody - 21.08.2025, 18:54
RE: [1972.09.09] A zupa była za słona | Księżycowy Staw | Miles & Thomas - przez Thomas Figg - 23.08.2025, 20:45
RE: [1972.09.09] A zupa była za słona | Księżycowy Staw | Miles & Thomas - przez Millie Moody - 23.08.2025, 21:29
RE: [1972.09.09] A zupa była za słona | Księżycowy Staw | Miles & Thomas - przez Pan Losu - 23.08.2025, 21:29
RE: [1972.09.09] A zupa była za słona | Księżycowy Staw | Miles & Thomas - przez Thomas Figg - 25.08.2025, 01:51
RE: [1972.09.09] A zupa była za słona | Księżycowy Staw | Miles & Thomas - przez Millie Moody - 03.09.2025, 16:42
RE: [1972.09.09] A zupa była za słona | Księżycowy Staw | Miles & Thomas - przez Thomas Figg - 08.09.2025, 13:12
RE: [1972.09.09] A zupa była za słona | Księżycowy Staw | Miles & Thomas - przez Millie Moody - 09.09.2025, 17:00

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa