09.09.2025, 08:17 ✶
Jej spojrzenie przesuwało się po drzewach, nasycając wzrok szmaragdami liści, wdychając zapach porannej rosy i traw, który nie zdążył jeszcze umknąć pod promieniami słońca.
-Ja to bym wolała znaleźć kurki - wymruczała w końcu, przesuwając spojrzeniem po ziemi - Nie mylić z lisiakiem, bo wtedy z pewnością wylądujemy w mungu - stwierdziła z sennym uśmiechem. Obejrzała się na Hannibala i Mone, obserwując jak ten pierwszy pokonuje przeszkodę w postaci drzewa, słuchając ich wywodów na temat wisielców, mandragor i błotoryjów.
-Umm... tu raczej nie - stwierdziła spokojnie. Wątpiła, aby Hannibal chciał zapuszczać się tak głęboko w las, a jednocześnie wątpiła, aby te można było znaleźć na skraju lasu.
Zerknęła na nich jeszcze raz, nim wróciła spojrzeniem do roślinności, starając się wypatrzeć może jakiegoś grzyba zagubionego, a być może los uśmiechnąłby się na tyle, że trafiłaby się jej kurka, lub dwie.
Taka jajecznica z kurkami brzmiała dobrze, nawet bardzo dobrze. Albo sosik...
Szła powoli, wodząc wzrokiem po ziemi. Mieli wszak odetchnąć i zrelaksować się od porannych stresów
-Co myślisz, Artemisie? - zagaiła cicho, gdy wąż przeszedł z jej szyi na rękę, uderzając małym ozorkiem powietrze niczym węszący pies - Yhm...
-Mo, rozejrzyj się za kurkami, zrobiłabym sos - wymruczała z wciąż istniejącą w jej głosie nadzieją, zgadywała, że bzdurną. W końcu jaka była szansa, że tych nikt nie zebrał?
I tak, dziewczyny, idąc ramię w ramię, ze wzrokiem wbitym w ziemię, niczym psy gończe węsząc za zwierzyną, wypatrywały grzybów, które przecież gdzieś musiały być, prawda?
-Znasz się na grzybach, Hani? - zagaiła, nie odrywając spojrzenia od podłoża - Zbierałeś coś kiedyś może?
Szukamy grzybów: Zobaczę jakiegoś grzybka może?
-Ja to bym wolała znaleźć kurki - wymruczała w końcu, przesuwając spojrzeniem po ziemi - Nie mylić z lisiakiem, bo wtedy z pewnością wylądujemy w mungu - stwierdziła z sennym uśmiechem. Obejrzała się na Hannibala i Mone, obserwując jak ten pierwszy pokonuje przeszkodę w postaci drzewa, słuchając ich wywodów na temat wisielców, mandragor i błotoryjów.
-Umm... tu raczej nie - stwierdziła spokojnie. Wątpiła, aby Hannibal chciał zapuszczać się tak głęboko w las, a jednocześnie wątpiła, aby te można było znaleźć na skraju lasu.
Zerknęła na nich jeszcze raz, nim wróciła spojrzeniem do roślinności, starając się wypatrzeć może jakiegoś grzyba zagubionego, a być może los uśmiechnąłby się na tyle, że trafiłaby się jej kurka, lub dwie.
Taka jajecznica z kurkami brzmiała dobrze, nawet bardzo dobrze. Albo sosik...
Szła powoli, wodząc wzrokiem po ziemi. Mieli wszak odetchnąć i zrelaksować się od porannych stresów
-Co myślisz, Artemisie? - zagaiła cicho, gdy wąż przeszedł z jej szyi na rękę, uderzając małym ozorkiem powietrze niczym węszący pies - Yhm...
-Mo, rozejrzyj się za kurkami, zrobiłabym sos - wymruczała z wciąż istniejącą w jej głosie nadzieją, zgadywała, że bzdurną. W końcu jaka była szansa, że tych nikt nie zebrał?
I tak, dziewczyny, idąc ramię w ramię, ze wzrokiem wbitym w ziemię, niczym psy gończe węsząc za zwierzyną, wypatrywały grzybów, które przecież gdzieś musiały być, prawda?
-Znasz się na grzybach, Hani? - zagaiła, nie odrywając spojrzenia od podłoża - Zbierałeś coś kiedyś może?
Szukamy grzybów: Zobaczę jakiegoś grzybka może?
Rzut O 1d100 - 28
Akcja nieudana
Akcja nieudana