• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise

[19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#14
09.09.2025, 17:39  ✶  
Przesunąłem dłonią po twarzy, uważając, by nie zahaczyć złamanego nosa. Ból przypomniał mi, dlaczego w ogóle znaleźliśmy się w tej sytuacji. Nie miałem nic do dodania w odpowiedzi na słowa, jakie usłyszałem, ani na postawę przyjmowaną przez Prudence, która najwyraźniej wzięła sobie za cel rzeczywiście dać mi przestrzeń. Stłumiłem ciężki oddech, wychodząc na zewnątrz - ironia, że tyle energii poszło w tłumienie emocji, a nie w zwykłe, skuteczne zaklęcie. Wtedy nie bylibyśmy tu, gdzie byliśmy, a jednak - życie to nie koncert życzeń.
Na balkonie było chłodniej niż w środku, a powietrze pachniało deszczem, chociaż nie padało, niosło ze sobą ciszę, która rozciągała się pomiędzy nami jak granica, której nikt nie chciał przekroczyć. Prue wyszła za mną, choć liczyłem, że zostawi mnie samego. Oparłem się ciężej o barierkę, spojrzałem w dół, gdzie ogród tonął w cieniu. Jej głos dotarł do mnie cicho, spokojnie, niemal zbyt, jak na sytuację. Nie odwróciłem się, kiedy mówiła. Słuchałem, ale to wcale nie znaczyło, że chciałem odpowiedzieć od razu. Obróciłem fiolkę eliksiru w palcach, nie otwierając jej jeszcze. Jej słowa o tym, że to nie jest walka, tylko troska, utkwiły mi w głowie. Miałem wrażenie, że im bardziej próbowała dobijać się do tego, co we mnie siedzi, tym mocniej zasuwałem zamek. Mówiła o trosce, o tym, że to nie walka, że się dostosuje. Znałem ten ton - spokojny, wyważony, taki, którym próbowała mi udowodnić, że to proste, a dla mnie proste nie było nic. W końcu odwróciłem głowę, tylko trochę, żeby na nią spojrzeć kątem oka.
- Nie musisz szię dostosowywaś. - Odparłem, trochę zbyt oschle, wiedziałem, że zabrzmiało to jak kolejny mur, następny zakaz, a nie powinno. Słuchałem jej słów i miałem wrażenie, że w tym momencie naprawdę wbrew sobie próbowała dopasować się do mojego świata tak, żeby nie nadepnąć mi na odcisk. Problem w tym, że ten świat nie był miejscem, w którym łatwo się odnaleźć, a już na pewno nie dla kogoś, kto podchodził do spraw z taką przejrzystością. - Po plostu… Nie lób ze mnie kogoś, kto sobie nie ladzi. Nie znoszę tego, wiesz? - Spróbowałem nie burknąć, nie oczekując odpowiedzi na to pytanie, bo odpowiedź wynikała sama z siebie. Zamilkłem, wbijając wzrok w ogród, patrząc na cień drzew, które szumiały lekko, przypominając o naszym życiu poza tym domem, jakby coś naprawdę miało znaczenie, prócz tego, co działo się tutaj. Unikałem jej wzroku, patrzyłem na kawałek zagajnika już tonący w półmroku, chociaż było jeszcze wcześnie. Wiedziałem, że to, co mówiła, było prawdziwe, miała ten odruch - dbać o ludzi, których wpuściła blisko, ale dla mnie troska zawsze niosła ze sobą ryzyko litości, a litości nie znosiłem bardziej niż bólu.
- Wiesz… Tak naplawdę mam dwóch ludzi, któszy zostali. - Odezwałem się w końcu, spokojnie, prawie jakbym mówił do siebie. - Dwóch baldzo bliskich pszyjaciół. Po tym wszystkim, po latach, mimo sze łatwo nie było. Nie odsunęli szię, nie uciekli, a mieli ku temu wszystkie powody. To działa, choś s boku mosze wyglądaś… Lósznie. Mamy swoje układy, własną dynamikę. Ty jej nie znasz w całości, nie masz pełnego oblazu, bo skąd miałabyś mieś, nie oczekuję, sze zrozumiesz wszystko od lasu, ale to działa tak, a nie inaczej. Nie ma sensu, szebyś wchodziła między nas. - Nie mówiłem tego z wyrzutem, raczej rzeczowo. Wiedziałem, że mogła odbierać to inaczej niż ja, bo patrzyła z boku, ale odwróciłem się w jej stronę, nie szukałem w oczach potwierdzenia, to były fakty, tak wyglądał mój świat, ona musiała zdecydować, czy chce go brać takim, jaki jest. - Wkulwianie szię o to, co dziś zaszło… Tesz nie ma sensu. - Przez krótką sekundę miałem ochotę dodać coś łagodniejszego, ale zatrzymałem się w pół kroku, to nie był mój styl. - Moje szycie tak wygląda od lat. Telas akulat tłukłem szię s pszyjacielem, jutlo mogę obelwaś od kogoś, kto nie będzie chciał szię zatszymaś na złamanym nosie i nie odplowadzi mnie do pokoju. Tak to działa. - Westchnąłem, krótko, ciężko, nagle odczuwane przeze mnie zrezygnowanie mieszało się z czymś, czego nie potrafiłem nazwać. Wiedziałem, że to mogło zabrzmieć obco, chłodno, ale nie potrafiłem inaczej. Tak wyglądało moje życie.
- Muszę sobie ladziś sam. - Powiedziałem po dłuższej chwili ciszy. - Bo na ogół jestem sam - i będę - to cena, któlą płacę za wyboly, jakie podejmuję. - Nie tłumaczyłem się, nie prosiłem o zrozumienie, to były fakty, które nosiłem ze sobą od dawna, a wypowiadając je na głos, tylko utwierdzałem się w tym, że inaczej być nie może. Nie spojrzałem na nią, gdy mówiłem o czymś, co było dla mnie oczywistością, ale wiedziałem, że dla niej mogło brzmieć jak chłód albo cynizm. Nie chciałem być takim człowiekiem, ale właśnie nim byłem.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (1634), Benjy Fenwick (4677), Pan Losu (29), Prudence Fenwick (4909)




Wiadomości w tym wątku
[19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Prudence Fenwick - 04.09.2025, 23:16
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Benjy Fenwick - 05.09.2025, 12:11
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 05.09.2025, 16:08
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Prudence Fenwick - 05.09.2025, 21:06
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Benjy Fenwick - 05.09.2025, 23:12
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 06.09.2025, 00:23
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Prudence Fenwick - 07.09.2025, 19:58
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 08.09.2025, 14:14
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Benjy Fenwick - 08.09.2025, 14:41
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Pan Losu - 08.09.2025, 14:41
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Prudence Fenwick - 08.09.2025, 19:50
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Benjy Fenwick - 08.09.2025, 23:26
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Prudence Fenwick - 09.09.2025, 11:00
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Benjy Fenwick - 09.09.2025, 17:39
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Prudence Fenwick - 09.09.2025, 20:57
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Benjy Fenwick - 30.09.2025, 00:36
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Prudence Fenwick - 30.09.2025, 11:31
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Benjy Fenwick - 04.10.2025, 02:22
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Prudence Fenwick - 05.10.2025, 21:54
RE: [19.09.1972] Boys, ugh! | Prue, Benjy & Ambroise - przez Benjy Fenwick - 08.10.2025, 00:46

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa