10.09.2025, 17:08 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.09.2025, 18:02 przez Hannibal Selwyn.)
Grawitacja, jak się okazało, upomniała się o swoje prawa nie tylko wobec ciastek. Zapatrzony w Anthony’ego Hannibal poczuł, jak jego biodra zjeżdżają z kanapy. Z cichym sapnięciem, płynnie ześlizgnął się na podłogę, prawie nie uderzając w nią tyłkiem, omijając zgrabnie własną szklankę i wciąż bardziej chroniąc do połowy pełną butelkę whisky, niż siebie. Odstawił ją dopiero, kiedy bezpiecznie usadowił się wśród przywołanych przez Shafiqa ciastek. Wtedy też dotarł do niego sens słów Jonathana.
”Miłość potrafi ugryźć.”
...!...
Czy… to… ale…
Myśli płatały mu figle.
To na pewno przez alkohol.
Prawdopodobnie również przez alkohol, nieopatrznie wypowiedział na głos swoją następną myśl:
- Hmm, ugryzienie tu czy tam może być całkiem miłym dodatkiem - przechylił głowę w bok, eksponując odsłonięta szyję i fragment ramienia.
Od tych zmian pozycji zakręciło mu się w głowie, postanowił więc zostać chwilowo na podłodze, z plecami opartymi o fotel szefa OSZOŁOMu. OMSZO… SZO... no, tego organu Jonathana.
- Och, jestem przekonany, że jeżeli na czyjejś drodze trafi się wybraniec lub wybranka - powiedział, nie zastanawiając się nad doborem słów - najlepszym testem dla nich będzie to, czy nie uciekną po spotkaniu z resztą nas. I Moną - dodał, bo i czwarta z selwynowego grona potrafiła być całkiem... stanowcza… kiedy chodziło o ich dobrostan.
Poruszył na wszystkie strony nadwyrężonym nadgarstkiem i sięgnął po swój trunek.
I po ciasteczko.
Bezczelnie wbił wzrok w Roberta, wkładając je do ust. Groźby kuzyna jedynie go rozochociły. Popił słodycza whisky - połączenie smaków lekko wykrzywiło mu usta.
- I może jeszcze wlepisz mi mandat za przekroczenie piękności? - zapytał tonem, który zwykle rezerwował dla… no, nie-kuzynów, opierając się potylicą o fotel. Nie mógł powstrzymać uśmiechu. Robert był dzisiaj podejrzanie marudny. Może też musiał się gęsto tłumaczyć rodzinie z braku dziewczyny. Albo może zazdrościł przyszłym państwu Greengrassom.
- Ja myślę, że najwyższa pora, żebyśmy zaczęli odchodzić od innn…stytucji małżeństwa, jaką znamy teraz. Jedna kobieta i jeden facet na zawsze? Brzmi jak nudne i trudne na zawsze! Powinniśmy wprowadzić czasowe kon…trrr… umowy! Albo dopuścić układy zbiorowe. Komuny. W Stanach już tak próbują - wygłosił, gestykulując następnym ciasteczkiem.
Uświadomił sobie jedną wadę swojego nowego miejsca. Siedząc plecami do Anthony’ego, nie mógł na niego patrzeć. Wykręcił głowę w lewo i prawo, ale nawet on nie był tak elastyczny.
Na pocieszenie podniósł do ust zapomniane ciastko.