11.09.2025, 02:55 ✶
Razem z Morpheusem, Jonathanem, Robertem i Moną? Przy przekąskach chyba?
Uśmiechnęła się do Jonathana promiennym uśmiechem, słysząc zaadresowany w jej stronę komplement. Wiedzieć, że jest się dobrą to jedno, ale słyszeć też miłe słowa od innych to była już zupełnie inna kwestia. O wiele bardziej przyjemna i karmiąca próżność.
- Bardzo chętnie podzielę się paroma słowami na ich temat - kiwnęła głową, a uśmiech złagodniał w ugodowej manierze, gdy spojrzenie powiodło od Selwyna do Longbottoma, który został wywołany do tablicy.
Komplement od Hannibala przyjęła dokładnie z taką samą pozorną pokorą, odwzajemniając posłany w jej stronę uśmiech, a potem i kiwając mu głową na pożegnanie, kiedy postanowił opuścić towarzystwo wraz ze swoją partnerką. Z zainteresowaniem też przyjęła przedstawienie się Roberta i Mony, zapamiętując ich imiona i o tyle o ile o Robercie chyba mogła coś słyszeć, miano panny Rowle niezbyt obiło się jej o uszy.
- Oh, niezmiernie miło mi to usłyszeć - palce wolnej ręki na moment musnęły ramię Morpheusa w zapewniającym geście. Głupio było się przyznać, że wcześniej o tym zwyczajnie nie pomyślała, jakaś chyba przesadnie pewna że dużo osób miało tyle szczęścia co i sami Dolohovie, ale jej uśmiech nie kłamał, kiedy emanował ulgą i zadowoleniem - w końcu nie chciała by stworzone przez nią dzieła tak zwyczajnie zostały strawione przez płomienie. Dywan natomiast... ten jej absolutnie nie obchodził. Nawet nie wiedziała że Longbottom coś takiego dostał jako zapchaj dziurę. - To bardzo słuszny cel, wspieranie artystów - zgrabnie podchwyciła dalszy temat, bez zająknięcia brnąc przez niego dalej. - Niezmiernie więc ucieszyłoby mnie, gdybym mogła liczyć na cegiełkę w moim imieniu - nie miała przy sobie ojca, ale mogłaby pewnie zapłacić sama. Pewnie, ale absolutnie nie miała na to ochoty, o wiele chętniej chcąc posiłkować się dobrodziejstwem i portfelem Morpheusa. Nie wspominając już o tym, że chciała sprawdzić, czy rzeczywiście byłby do tego skłonny.
- I czy w takim wypadku możemy uznać, że taki nasz plan? Panowie chcą podejść do makiety, a następnie wszyscy pooglądamy obrazy?
Uśmiechnęła się do Jonathana promiennym uśmiechem, słysząc zaadresowany w jej stronę komplement. Wiedzieć, że jest się dobrą to jedno, ale słyszeć też miłe słowa od innych to była już zupełnie inna kwestia. O wiele bardziej przyjemna i karmiąca próżność.
- Bardzo chętnie podzielę się paroma słowami na ich temat - kiwnęła głową, a uśmiech złagodniał w ugodowej manierze, gdy spojrzenie powiodło od Selwyna do Longbottoma, który został wywołany do tablicy.
Komplement od Hannibala przyjęła dokładnie z taką samą pozorną pokorą, odwzajemniając posłany w jej stronę uśmiech, a potem i kiwając mu głową na pożegnanie, kiedy postanowił opuścić towarzystwo wraz ze swoją partnerką. Z zainteresowaniem też przyjęła przedstawienie się Roberta i Mony, zapamiętując ich imiona i o tyle o ile o Robercie chyba mogła coś słyszeć, miano panny Rowle niezbyt obiło się jej o uszy.
- Oh, niezmiernie miło mi to usłyszeć - palce wolnej ręki na moment musnęły ramię Morpheusa w zapewniającym geście. Głupio było się przyznać, że wcześniej o tym zwyczajnie nie pomyślała, jakaś chyba przesadnie pewna że dużo osób miało tyle szczęścia co i sami Dolohovie, ale jej uśmiech nie kłamał, kiedy emanował ulgą i zadowoleniem - w końcu nie chciała by stworzone przez nią dzieła tak zwyczajnie zostały strawione przez płomienie. Dywan natomiast... ten jej absolutnie nie obchodził. Nawet nie wiedziała że Longbottom coś takiego dostał jako zapchaj dziurę. - To bardzo słuszny cel, wspieranie artystów - zgrabnie podchwyciła dalszy temat, bez zająknięcia brnąc przez niego dalej. - Niezmiernie więc ucieszyłoby mnie, gdybym mogła liczyć na cegiełkę w moim imieniu - nie miała przy sobie ojca, ale mogłaby pewnie zapłacić sama. Pewnie, ale absolutnie nie miała na to ochoty, o wiele chętniej chcąc posiłkować się dobrodziejstwem i portfelem Morpheusa. Nie wspominając już o tym, że chciała sprawdzić, czy rzeczywiście byłby do tego skłonny.
- I czy w takim wypadku możemy uznać, że taki nasz plan? Panowie chcą podejść do makiety, a następnie wszyscy pooglądamy obrazy?
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.