13.09.2025, 12:18 ✶
Ups.
Bardzo proste słowo, które jednak niosło za sobą bardzo wiele kłopotów.
Podobnie jak to bardzo proste zadanie, które miały razem wykonać, a które jak się okazało już przynosiło jej wiele zbędnego zamieszania.
Bo przecież sprawa była naprawdę prosta i Lucy nie przewidywała żadnych problemów. Musiała tylko dostarczyć klientowi tę konkretną szkatułkę, która, wedle jej wiedzy, nawet nie zawierała w sobie jakiegoś wątpliwego czarnomagicznego przedmiotu. Proste, bezbolesne, a jednocześnie całkiem przyjemne.
Tylko że nie.
Musiała jednak przyznać, że była pod pewnym wrażeniem przyprowadzonej przez Ceolsige dziewczyny i tego jak szybko i w jak krótkim czasie była w stanie podjąć tak wiele złych decyzji.
– Więc mówisz że co było jej specjalnością? – mruknęła w stronę Burke dość krytycznym spojrzeniem przyglądając się zbroi-pułapce, która obecnie więziła ich towarzyszkę, a potem zerknęła na oprawione elegancką zasłoną okno i skrzywiła sję nieznacznie. Miały godzinę. Ona miała godzinę, a to pewnie i tak nie miało zbyt dużego znaczenia, bo zbroja zapewne zaraz zaalarmuje strażnika i tyle z tego będzie.
– Nie zostawimy cię – zapewniła już nawet nie patrząc na zbroję, bo właśnie rozglądała się pomieszczeniu szukając prawdziego przedmiotu, próbując udawać że wcale nie jest zirytowana tą sytuacją. Spojrzenie wampirzycy omiotło prowokująco patrzące się na nią całkiem ciekawe książkowe pozycje, a potem spoczęło na chwilę na problematycznych błyskotkach. Uśmiechnęła się nieznacznie. Burke miała rację mówiąc o młodej sroka. Biżuteria nie była wcale jakaś wyjątkowa, ale rzeczywiście świeciła się ładnie.
– Jesteś w stanie ją uwolnić? – spytała Ceolsige, tym razem przyglądając się dłużej ładnemu wydaniu Historii Kostiumów. Ciekawe, czy w obliczu kradzieży szkatułki Whittaker zauważyłby, gdyby pożyczyła od niego bezpowrotnie ten tytuł? Na chwilę zaprzestała poszukiwań i spojrzała na uwięziony dziewczynę, próbując ocenić, czy jeśli Burke się nie uda, będzie mogła w miarę bezboleśnie po prostu zerwać z Keyleth ten metal.
Bardzo proste słowo, które jednak niosło za sobą bardzo wiele kłopotów.
Podobnie jak to bardzo proste zadanie, które miały razem wykonać, a które jak się okazało już przynosiło jej wiele zbędnego zamieszania.
Bo przecież sprawa była naprawdę prosta i Lucy nie przewidywała żadnych problemów. Musiała tylko dostarczyć klientowi tę konkretną szkatułkę, która, wedle jej wiedzy, nawet nie zawierała w sobie jakiegoś wątpliwego czarnomagicznego przedmiotu. Proste, bezbolesne, a jednocześnie całkiem przyjemne.
Tylko że nie.
Musiała jednak przyznać, że była pod pewnym wrażeniem przyprowadzonej przez Ceolsige dziewczyny i tego jak szybko i w jak krótkim czasie była w stanie podjąć tak wiele złych decyzji.
– Więc mówisz że co było jej specjalnością? – mruknęła w stronę Burke dość krytycznym spojrzeniem przyglądając się zbroi-pułapce, która obecnie więziła ich towarzyszkę, a potem zerknęła na oprawione elegancką zasłoną okno i skrzywiła sję nieznacznie. Miały godzinę. Ona miała godzinę, a to pewnie i tak nie miało zbyt dużego znaczenia, bo zbroja zapewne zaraz zaalarmuje strażnika i tyle z tego będzie.
– Nie zostawimy cię – zapewniła już nawet nie patrząc na zbroję, bo właśnie rozglądała się pomieszczeniu szukając prawdziego przedmiotu, próbując udawać że wcale nie jest zirytowana tą sytuacją. Spojrzenie wampirzycy omiotło prowokująco patrzące się na nią całkiem ciekawe książkowe pozycje, a potem spoczęło na chwilę na problematycznych błyskotkach. Uśmiechnęła się nieznacznie. Burke miała rację mówiąc o młodej sroka. Biżuteria nie była wcale jakaś wyjątkowa, ale rzeczywiście świeciła się ładnie.
– Jesteś w stanie ją uwolnić? – spytała Ceolsige, tym razem przyglądając się dłużej ładnemu wydaniu Historii Kostiumów. Ciekawe, czy w obliczu kradzieży szkatułki Whittaker zauważyłby, gdyby pożyczyła od niego bezpowrotnie ten tytuł? Na chwilę zaprzestała poszukiwań i spojrzała na uwięziony dziewczynę, próbując ocenić, czy jeśli Burke się nie uda, będzie mogła w miarę bezboleśnie po prostu zerwać z Keyleth ten metal.